Zamknij

Przemysław Czarnek głosił peany na swoją cześć. Zapomniał o krytyce

19.10.2021 20:16
Przemysław Czarnek
fot. Krzysztof Radzki/East News (ilustracyjne)

Przemysław Czarnek podsumował rok na stanowisku ministra edukacji i nauki. Jego zdaniem wszystkie obiecywane przez niego punkty programu zostały zrealizowane. Tymczasem środowisko edukacyjne i akademickie nie szczędzi krytyki pod adresem ministra.

Przemysław Czarnek na wtorkowej konferencji prasowej podsumował swój rok na stanowisku ministra edukacji i nauki. Polityk PiS  jako pierwsze dokonanie wskazał program wsparcia uczniów po pandemii COVID-19. Oparł te plany na tzw. Polskim Ładzie, który nie został jeszcze w pełni wprowadzony i ma być finansowany z unijnego funduszu odbudowy, który wciąż nie został wypłacony Polsce.

Czarnek mówił też o sportklubach i szkoleniach dla nauczycieli WF-u realizowanych przez AWF w całej Polsce. Minister wspomniał też o programie Laboratoria Przyszłości o wartości miliarda złotych. Pieniądze te przeznaczone są na nowoczesne laboratoria techniczne i ich wyposażenie, m.in. w drukarki 3D. - Cieszy się to ogromnym zainteresowaniem ze strony organów prowadzących – powiedział. Zapowiedział, że z tego programu skorzysta ponad 3 mln uczniów z blisko 15 tys. szkół w Polsce.

Czarnek podsumowuje rok w fotelu ministra. Zapomniał o krytyce

Czarnek wspomniał również o programie "Poznaj Polskę". - Teraz korzysta z tych wyjazdów ponad 150 tysięcy dzieci. Chcę państwa poinformować, że dokładamy kolejne miliony złotych – w przyszłym tygodniu będzie ogłoszenie i kolejny nabór na wycieczki, jeszcze tegoroczne. A na przyszły rok będziemy mieli sto kilkadziesiąt milionów złotych na program "Poznaj Polskę", a zatem wyjazdy dopiero się zaczęły – zapewnił.

Mówił też o miliardzie złotych na podwyżki wynagrodzeń dla pracowników szkół wyższych. - To było przeznaczone jeszcze na początku tego roku – wskazał. Przypomniał również o 420 mln zł wsparcia dla uczelni w przeciwdziałaniu skutkom pandemii i o innych programach na rzecz szkół wyższych.

- Wiosną tego roku dokonaliśmy reformy – i to dużej reformy – punktacji czasopism (naukowych – przyp. red.), skandalicznej punktacji czasopism, które uniemożliwiała bardzo często publikowanie wyników badań naukowych polskim naukowcom, a czeka nas za kilka tygodni kolejna, jeszcze większa reforma punktacji czasopism. Wszystko po to, żeby uwolnić naukę, żeby polscy naukowcy mogli swobodnie publikować swoje wyniki badań naukowych – przekonywał. 

Przemysław Czarnek przez ostatnie miesiące spotkał się z ogromną krytyką części uczniów, rodziców, nauczycieli oraz środowiska akademickiego. Przypominano jego wypowiedzi dotyczące dyskryminacji społeczności LGBT oraz roli kobiet w społeczeństwie.

Niskie nakłady na naukę i uniwersytet krytykował podczas inauguracji roku akademickiego prof. Jacek Popiel, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Jestem za rozwojem uczelni w mniejszych ośrodkach akademickich, ale trudno zaakceptować ostatnio dość często wypowiadane przekonanie, że pora nie przeznaczać największych środków na uczelnie Warszawy, Krakowa, czy Poznania. Jeśli taka miałaby być wizja polskiej nauki, to proszę przestać posługiwać się argumentem, że polskie uczelnie są na dalekich miejscach w rankingach światowych – mówił 1 października.

Z kolei w lutym na swoim blogu prof. Bogusław Śliwerski - znany pedagog i były przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN - otwarcie krytykował zmianę klasyfikacji punktów z publikacji w czasopismach naukowych. "Uczymy młode pokolenie, że jak znajomy zostanie kiedyś ministrem czy wiceministrem (kazus b. wiceministra Szumowskiego), to »załatwi« 200 pkt czasopismu, które ktoś będzie wydawać lub w którym będzie chciał publikować. Nie o naukę tu chodzi. Wszyscy już to wiedzą, nie od dziś" - napisał.

Przeciwko ministrowi Czarnkowi odbywały się również demonstracje przed siedzibą resortu edukacji w Warszawie i innych miast. Ich uczestnicy zarzucali mu wprowadzanie konserwatywnej indoktrynacji w szkołach i niedbanie o realny interes uczniów.

RadioZET.pl/PAP - Szymon Zdziebłowski