Konrad Piasecki: Byle polska wieś zaciszna….

30.05.2017 09:23
Konrad Piasecki
fot. Radio ZET

Smutno mi, gdy premier mojego kraju sięga w retorycznym zapamiętaniu po słowa mocne i niepotrzebne. Trudno mi zaakceptować wykorzystywanie ludzkich tragedii i lęku do budowania politycznej pozycji. Niepokoi mnie, gdy szef polskiego rządu, rzuca Europie w twarz wezwania, które nie mają najmniejszego sensu - pisze w felietonie z cyklu "Fabryka władzy" Konrad Piasecki.

„Europo powstań z kolan” – wzywa pani premier. „Obudź się z letargu, bo w przeciwnym razie codziennie będziesz opłakiwała swoje dzieci” – ostrzega tuż po wstrząsającym zamachu w Manchesterze. Retorycznie –zgrabne. Politycznie – krajowo – fantastycznie współgrające z demonstrowanym przez wielu i podszytym poczuciem schadenfreude przekonaniem, że Europa sama jest sobie winna. Politycznie – międzynarodowo – trochę gorzej. Moralnie i zdroworozsądkowo…. No cóż, tu zaczynają się prawdziwe problemy.

Czy Europa jest celem ataków terrorystycznych, bo jest na kolanach? Czy to właśnie uśpienie i trwanie w letargu sprawia, że stała się obiektem zamachów? Czy musi opłakiwać swe dzieci, bo poddaje się terrorystom? Na wszystkie z tych pytań odpowiedź brzmi - nie! Europa nie jest na kolanach. Europa jest raczej celem ataków, bo stara się prostować i na kolana nie padać. Europa rozjusza radykałów, bo ma kompletnie inny niż oni styl życia i wizję świata. Snuje być może mrzonki o tym, że jest w stanie naprawić zło świata i przyjąć uchodźców, ale to nie jest padanie na kolana, a – co najwyżej – naiwność i strategiczny błąd. Europa wysyła swe siły do walki z ISIS (inna sprawa czy to siły wystarczające). Europa stara się zażegnać konflikty w swoim otoczeniu. Europa walczy z terroryzmem i dlatego dostaje od niego bolesne ciosy. Mówienie Europie, że jest na kolanach jest i niezbyt rozsądne i zwyczajnie niesprawiedliwe.

Czy naprawdę ktoś wierzy, że Europa jest celem zamachów z powodu kryzysu uchodźczego? Czy naprawdę nie umie dostrzec, że ten kryzys był efektem nie tego, że Europa jest na kolanach, a konfliktów w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. I czy naprawdę nie rozumie, że konflikt północ-południe, bieda-bogactwo, radykalny islam-świat chrześcijański jest czymś, z czym Europa musiałaby sobie radzić, niezależnie od tego czy byłaby otwarta czy zamknięta dla uchodźców. Emigracja z krajów muzułmańskich (podobnie jak i z wielu innych) do Europy jest zjawiskiem, które nie zaczęło się przed rokiem czy dwoma, a jest trwałym trendem, zwłaszcza dla krajów post-kolonialnych. A zarzewiem radykalizmu i pożywką dla ISIS są nie środowiska współczesnych migrantów z Syrii, a dzieci i wnuki tych, którzy do Europy przybywali w latach 60 i 70.

Tworzenie iluzji, że Polska jest dziś bezpieczna, bo nie przyjmuje uchodźców, do przyjęcia których się zobowiązała, jest taką samą prawdą jak twierdzenie, że przyjęliśmy pół miliona uchodźców z Ukrainy. Polska jest dziś bezpieczna, bo – powiedzmy sobie wprost – jest krajem politycznie, geograficznie i znaczeniowo peryferyjnym. Jest krajem, który nie przyjmował emigracji, bo tak, a nie inaczej, kształtowała się jego historia. Jest krajem religijnie i kulturowo homogenicznym, nie dzięki swej sile i strategii, a raczej dzięki swej słabości i decyzjom większych i potężniejszych od niego. Przyjęcie kilkuset czy nawet paru tysięcy uchodźców, dla jego bezpieczeństwa miałoby znaczenie takie, jakie ma dziś dla krajów nadbałtyckich, które jakoś nie padają ze strachu na kolana i wypełniają zobowiązania, jakie na siebie wzięły. Ale Polacy uchodźców się boją. Polacy są przekonani, że ich wieś będzie po wsze czasy zaciszna i spokojna. A politycy to wiedzą. I na tych uczuciach próbują rozgrywać swoją własną grę.

Konrad Piasecki

Autor jest gospodarzem programu Gość Radia ZET. Słuchaj i oglądaj od poniedziałku do piątku o godzinie 8.02.