Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Rząd bardziej lubi polski węgiel od czystego środowiska. Potrzebne nowe przepisy

13.02.2017 08:25
xxx wiadomosci

- Projekty resortu energii, mające na celu kontrolę jakości paliw stałych, nastawione są głównie na ochronę krajowego rynku węgla i w aktualnej formie nie spełnią swoich funkcji środowiskowych –- wskazuje dyrektor Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu Aleksander Sobolewski.

Potrzebne są kontrole jakości węgla fot. fot. Magdalena Pasiewicz/ East News

Jego zdaniem poważnym mankamentem jest w nich także m.in. brak postulowanych zapisów dotyczących świadectwa jakości węgla. Przedstawiony przez Ministerstwo Energii pakiet rozwiązań to projekty noweli ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz towarzyszących jej rozporządzeń: ws. metod badania jakości paliw stałych, ws. sposobu pobierania próbek paliw stałych oraz dotyczące wymagań jakościowych dla paliw stałych. ME wyjaśnia, że nowe przepisy mają zapewnić monitoring i kontrolę jakości paliw stałych, ze szczególnym uwzględnieniem emisji zanieczyszczeń oraz gazów cieplarnianych. Resort sygnalizuje, że zmiany najprawdopodobniej wejdą w życie w pierwszym półroczu br. Na razie projektowane rozwiązania trafiły do konsultacji społecznych, które potrwają do 21 lutego.

Zagłosuj

Czy powinniśmy dbać o środowisko, kosztem polskiego przemysłu?

Podobne rozwiązania przedstawiał już w 2015 r. poprzedni rząd, wówczas jednak nie zostały one wprowadzone do porządku prawnego. Według szefa IChPW zmiany w obecnych projektach w stosunku do tamtego materiału są praktycznie kosmetyczne; biorąc jednak pod uwagę, że dotąd nie było w Polsce żadnych regulacji w tym zakresie, każda próba ich wprowadzenia jest godna pochwały i wsparcia.
„

- Na pewno dzisiejsze zapisy są dość dalekie od oczekiwań, jeżeli chodzi o sprawy środowiskowe. Ale to dopiero początek konsultacji” - przypomniał naukowiec. Wyraził nadzieję, że ME weźmie w nich pod uwagę głosy szerokich środowisk. Zastrzegł, że należy jednak odcinać się od głosów środowisk skrajnie proekologicznych; nie da się bowiem z dnia na dzień zmienić np. miksu energetycznego, czy też roli w nim węgla.

Dyrektor Instytutu ocenił, że obecnie projektowane przepisy powinny zmierzać do próby uporządkowania rynku paliw stałych, a następnie monitorowania sytuacji środowiskowej i rynkowej przez rok czy dwa lata. W efekcie tych obserwacji należy wprowadzać w przyszłości potrzebne korekty w rozporządzeniach.
Już teraz szef IChPW zasugerował natomiast wprowadzenie do projektów co najmniej dwóch elementów. Jednym z nich miałby być zapis o zakazie sprzedaży do sektora komunalno-bytowego najbardziej brudzących mułów, flotokoncentratów i węgla brunatnego.

- „To jest poważne obciążenie dla środowiska, a jednocześnie przy takim zakazie nie zawali się biznes w spółkach węglowych” - ocenił Sobolewski.

Zaakcentował, że to właśnie głównie muły, jako paliwo wysokozapopielone, najniższej jakości, są odpowiedzialne w sektorze komunalno-bytowym za „gigantyczną” emisję pyłów i smog w powietrzu. Można je np. zgazować lub zagospodarować w specjalnych kotłach fluidalnych. Taką inwestycję kończy np. grupa JSW, jest to jednak kosztowne i wymaga czasu. Flotokoncentraty są natomiast wysokoenergetycznym, bardzo dobrym paliwem, jednak również wymagają specjalnych kotłów, jakimi dysponuje energetyka zawodowa.
Zakaz palenia mułami i flotokoncentratami w indywidualnych paleniskach wprowadza już przyjęta uchwała antysmogowa w woj. małopolskim; ma go też zawierać podobna uchwała dla woj. śląskiego. Naukowiec podkreślił jednak, że uchwały dotyczą wyłącznie zakazu spalania, a nie zakupu, który uniemożliwiłaby regulacja na szczeblu centralnym. „Jeśli nie będzie można spalać mułów, a będzie można je kupić, to zaproponowane uchwały będą mało skuteczne - tu musi być działanie z obu stron” - wskazał szef IChPW.
Jeszcze ważniejsze jego zdaniem byłoby wprowadzenie do obecnych projektów tzw. świadectw jakości paliwa. „Partia węgla, wprowadzana na rynek i sprzedawana klientom, musi mieć świadectwo jakości.

- Klient musi wiedzieć, co kupuje; szczególnie klient indywidualny, bo elektrownie mają swoje laboratoria i w razie czego zrobią reklamację” - podkreślił ekspert.
„Przeciętny Kowalski ma przed sobą coś czarnego i on nie wie, czy to ma wartość opałową 25 megadżuli czy 18; nie wie, czy mu tam czegoś nie dosypali, nie wie wielu rzeczy. A z klientem trzeba rozmawiać poważnie i podstawą do tej rozmowy musi być świadectwo jakości, które idzie za towarem od producenta do klienta końcowego i opisuje dokładnie, co klient kupuje.

- To nie tylko poprawi relacje producent-klient, ale też da informacje, ile czego w gospodarce komunalnej jest spalane” - wyjaśnił Sobolewski.
Niezależnie - jego zdaniem - poważna dyskusja będzie dotyczyła poszczególnych parametrów paliw stałych zawartych w rozporządzeniu ws. wymagań jakościowych. Ekspert przypomniał przy tym, że normy dla węgla już istnieją, w polskim porządku prawnym są jednak nieobowiązkowe.
Dyrektor zabrzańskiego Instytutu za porządkujące rynek uznał postulowane przez ME wyeliminowanie tzw. niesortu – rozumianego w polskich warunkach jako nieuczciwa konkurencja importerów węgla ze Wschodu.

Jego zdaniem po wprowadzeniu takiej regulacji, powstaną z pewnością w kilkumiesięcznej perspektywie sortownie w Okręgu Kaliningradzkim lub na Białorusi. Poprawi to jakość tego węgla, który nie będzie już sprzedawany „po tak dumpingowych” cenach, jednak nie spowoduje długotrwałej hossy dla polskich producentów.
Jednocześnie - jak ocenił ekspert - projektowane regulacje nie powinny wiązać się z większymi problemami czy wydatkami dla producentów czy odbiorców węgla. Spółki węglowe mają już swoje laboratoria, które teraz tylko będą musiały dostosować się do wymogów dokumentacji. Importerzy powinni już teraz dbać o to, by mieć realistyczne dane nt. sprzedawanego przez siebie produktu.

Pewne problemy mogą mieć natomiast organy kontrolujące, które jednak już przed laty poradziły sobie z rozpoczęciem kontrolowania jakości paliw płynnych. „Nie demonizujmy tego, nie są to koszty przerażające, a technicznie – pod względem pobierania próbek, wysyłania – jest to wykonalne w warunkach polskich” - podkreślił naukowiec.
„Jeżeli projektowane zapisy wejdą w życie w obecnym brzmieniu, niestety przyczynią się one tylko w minimalnym stopniu do poprawy sytuacji środowiskowej. Jeżeli natomiast wejdzie zapis o eliminacji mułów i flotokoncentratów, to w przyszłym sezonie grzewczym jakość powietrza szczególnie na południu Polski, gdzie pali się mułami, poprawi się drastycznie” - konkludował Sobolewski.

RadioZET.pl/PAP/MaAl

Oceń