Rząd bardziej lubi polski węgiel od czystego środowiska. Potrzebne nowe przepisy

Mateusz Albin
13.02.2017 08:25
Potrzebne są kontrole jakości węgla
fot. Magdalena Pasiewicz/ East News

- Projekty resortu energii, mające na celu kontrolę jakości paliw stałych, nastawione są głównie na ochronę krajowego rynku węgla i w aktualnej formie nie spełnią swoich funkcji środowiskowych –- wskazuje dyrektor Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu Aleksander Sobolewski.

Jego zdaniem poważnym mankamentem jest w nich także m.in. brak postulowanych zapisów dotyczących świadectwa jakości węgla. Przedstawiony przez Ministerstwo Energii pakiet rozwiązań to projekty noweli ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz towarzyszących jej rozporządzeń: ws. metod badania jakości paliw stałych, ws. sposobu pobierania próbek paliw stałych oraz dotyczące wymagań jakościowych dla paliw stałych. ME wyjaśnia, że nowe przepisy mają zapewnić monitoring i kontrolę jakości paliw stałych, ze szczególnym uwzględnieniem emisji zanieczyszczeń oraz gazów cieplarnianych. Resort sygnalizuje, że zmiany najprawdopodobniej wejdą w życie w pierwszym półroczu br. Na razie projektowane rozwiązania trafiły do konsultacji społecznych, które potrwają do 21 lutego.

Zagłosuj

Czy powinniśmy dbać o środowisko, kosztem polskiego przemysłu?

Liczba głosów:

Podobne rozwiązania przedstawiał już w 2015 r. poprzedni rząd, wówczas jednak nie zostały one wprowadzone do porządku prawnego. Według szefa IChPW zmiany w obecnych projektach w stosunku do tamtego materiału są praktycznie kosmetyczne; biorąc jednak pod uwagę, że dotąd nie było w Polsce żadnych regulacji w tym zakresie, każda próba ich wprowadzenia jest godna pochwały i wsparcia.
„

- Na pewno dzisiejsze zapisy są dość dalekie od oczekiwań, jeżeli chodzi o sprawy środowiskowe. Ale to dopiero początek konsultacji” - przypomniał naukowiec. Wyraził nadzieję, że ME weźmie w nich pod uwagę głosy szerokich środowisk. Zastrzegł, że należy jednak odcinać się od głosów środowisk skrajnie proekologicznych; nie da się bowiem z dnia na dzień zmienić np. miksu energetycznego, czy też roli w nim węgla.

Dyrektor Instytutu ocenił, że obecnie projektowane przepisy powinny zmierzać do próby uporządkowania rynku paliw stałych, a następnie monitorowania sytuacji środowiskowej i rynkowej przez rok czy dwa lata. W efekcie tych obserwacji należy wprowadzać w przyszłości potrzebne korekty w rozporządzeniach.
Już teraz szef IChPW zasugerował natomiast wprowadzenie do projektów co najmniej dwóch elementów. Jednym z nich miałby być zapis o zakazie sprzedaży do sektora komunalno-bytowego najbardziej brudzących mułów, flotokoncentratów i węgla brunatnego.

- „To jest poważne obciążenie dla środowiska, a jednocześnie przy takim zakazie nie zawali się biznes w spółkach węglowych” - ocenił Sobolewski.

Zaakcentował, że to właśnie głównie muły, jako paliwo wysokozapopielone, najniższej jakości, są odpowiedzialne w sektorze komunalno-bytowym za „gigantyczną” emisję pyłów i smog w powietrzu. Można je np. zgazować lub zagospodarować w specjalnych kotłach fluidalnych. Taką inwestycję kończy np. grupa JSW, jest to jednak kosztowne i wymaga czasu. Flotokoncentraty są natomiast wysokoenergetycznym, bardzo dobrym paliwem, jednak również wymagają specjalnych kotłów, jakimi dysponuje energetyka zawodowa.
Zakaz palenia mułami i flotokoncentratami w indywidualnych paleniskach wprowadza już przyjęta uchwała antysmogowa w woj. małopolskim; ma go też zawierać podobna uchwała dla woj. śląskiego. Naukowiec podkreślił jednak, że uchwały dotyczą wyłącznie zakazu spalania, a nie zakupu, który uniemożliwiłaby regulacja na szczeblu centralnym. „Jeśli nie będzie można spalać mułów, a będzie można je kupić, to zaproponowane uchwały będą mało skuteczne - tu musi być działanie z obu stron” - wskazał szef IChPW.
Jeszcze ważniejsze jego zdaniem byłoby wprowadzenie do obecnych projektów tzw. świadectw jakości paliwa. „Partia węgla, wprowadzana na rynek i sprzedawana klientom, musi mieć świadectwo jakości.

- Klient musi wiedzieć, co kupuje; szczególnie klient indywidualny, bo elektrownie mają swoje laboratoria i w razie czego zrobią reklamację” - podkreślił ekspert.
„Przeciętny Kowalski ma przed sobą coś czarnego i on nie wie, czy to ma wartość opałową 25 megadżuli czy 18; nie wie, czy mu tam czegoś nie dosypali, nie wie wielu rzeczy. A z klientem trzeba rozmawiać poważnie i podstawą do tej rozmowy musi być świadectwo jakości, które idzie za towarem od producenta do klienta końcowego i opisuje dokładnie, co klient kupuje.

- To nie tylko poprawi relacje producent-klient, ale też da informacje, ile czego w gospodarce komunalnej jest spalane” - wyjaśnił Sobolewski.
Niezależnie - jego zdaniem - poważna dyskusja będzie dotyczyła poszczególnych parametrów paliw stałych zawartych w rozporządzeniu ws. wymagań jakościowych. Ekspert przypomniał przy tym, że normy dla węgla już istnieją, w polskim porządku prawnym są jednak nieobowiązkowe.
Dyrektor zabrzańskiego Instytutu za porządkujące rynek uznał postulowane przez ME wyeliminowanie tzw. niesortu – rozumianego w polskich warunkach jako nieuczciwa konkurencja importerów węgla ze Wschodu.

Jego zdaniem po wprowadzeniu takiej regulacji, powstaną z pewnością w kilkumiesięcznej perspektywie sortownie w Okręgu Kaliningradzkim lub na Białorusi. Poprawi to jakość tego węgla, który nie będzie już sprzedawany „po tak dumpingowych” cenach, jednak nie spowoduje długotrwałej hossy dla polskich producentów.
Jednocześnie - jak ocenił ekspert - projektowane regulacje nie powinny wiązać się z większymi problemami czy wydatkami dla producentów czy odbiorców węgla. Spółki węglowe mają już swoje laboratoria, które teraz tylko będą musiały dostosować się do wymogów dokumentacji. Importerzy powinni już teraz dbać o to, by mieć realistyczne dane nt. sprzedawanego przez siebie produktu.

Pewne problemy mogą mieć natomiast organy kontrolujące, które jednak już przed laty poradziły sobie z rozpoczęciem kontrolowania jakości paliw płynnych. „Nie demonizujmy tego, nie są to koszty przerażające, a technicznie – pod względem pobierania próbek, wysyłania – jest to wykonalne w warunkach polskich” - podkreślił naukowiec.
„Jeżeli projektowane zapisy wejdą w życie w obecnym brzmieniu, niestety przyczynią się one tylko w minimalnym stopniu do poprawy sytuacji środowiskowej. Jeżeli natomiast wejdzie zapis o eliminacji mułów i flotokoncentratów, to w przyszłym sezonie grzewczym jakość powietrza szczególnie na południu Polski, gdzie pali się mułami, poprawi się drastycznie” - konkludował Sobolewski.

RadioZET.pl/PAP/MaAl