Zamknij

Kontrowersyjny projekt PiS wycofany z porządku obrad. Gorąco w Sejmie

03.11.2022 10:52

Sejm miał się w czwartek zająć projektem ustawy abolicyjnej, zakładającej pozbawienie odpowiedzialności karnej samorządowców, którzy w maju 2020 roku przekazali Poczcie Polskiej spis wyborców w związku z planowanymi "wyborami kopertowymi". PiS jednak zdjął ten projekt z porządku obrad.

Sejm
fot. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek, Jacek Dominski/REPORTER

Sejm miał się w czwartek zająć projektem ustawy, autorstwa PiS, o legalności działań organów samorządowych zaangażowanych w organizację tzw. wyborów kopertowych w maju 2020 r. Chodzi o działania w trakcie lockdownu związanego z COVID-19. Projekt zakłada, że wójt, burmistrz lub prezydent miasta, który w czasie stanu epidemii przekazał Poczcie Polskiej spis wyborców, nie popełnił przestępstwa.

Kontrowersyjny projekt PiS wycofany z porządku obrad

Projekt - nazywany ustawą abolicyjną - przewiduje umorzenie trwających w tej kwestii postępowań, a także zatarcie z mocy prawa wyroków, które już zapadły. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała w czwartek po rozpoczęciu obrad Sejmu, że po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów podjęła decyzję o skreśleniu z porządku obrad tego projektu.

Dziennikarze pytali w Sejmie rzecznika PO Jana Grabca o komentarz w tej sprawie. - Nie jest tajemnicą, że od wielu miesięcy trwa rozkład obozu PiS. W tzw. Zjednoczonej Prawicy są różne grupy interesu, jest taka grupa, która zmierza do odsunięcia premiera Mateusza Morawieckiego od władzy - powiedział poseł.

Nie jest też tajemnicą, że premier Morawiecki od wielu miesięcy chce wprowadzić abolicję, żeby przestępstwa związane z "wyborami kopertowymi" nie były uznawane za przestępstwa, bo przede wszystkim dotyczy to jego samego. To on podpisywał dokumenty, który były bezprawne, które nakłaniały innych do bezprawnych działań Jan Grabiec, rzecznik PO

Jednak, zdaniem rzecznika PO, zdjęcie tego punktu z porządku obrad pokazuje, że "premier Morawiecki jest cały czas grillowany, a ci, którzy chcą się go pozbyć z rządu, nie ustają".

Lex Czarnek 2.0 w Sejmie. "Panie ministrze, proszę się wytłumaczyć"

Oprócz tego w harmonogramie posiedzenia znalazło się miejsce dla innej kontrowersyjnej ustawy - lex Czarnek 2.0. To druga wersja projektu Przemysława Czarnka i MEiN, przed którym ostrzegają nauczyciele, uczniowie i samorządowcy. Pierwszą wersję zawetował w marcu prezydent Andrzej Duda.

Na początku posiedzenia Kinga Gajewska z KO podkreśliła, że kuratorzy oświaty powinni chronić dzieci. - Ale nie przeszkadza im rozsyłanie pytań przygotowanych przez posła PiS [...] gdzie polskim dziewczynkom, trzynastolatkom zadaje się pytania: czy się masturbują, czy oglądają pornografię, ilu partnerów seksualnych mają. Co was to interesuje, po co o to pytacie? - pytała. Następnie dodała:

W lex Czarnek chodzi o to, by organizacje pozarządowe, które zajmują się ochroną dzieci, uczeniem ich, jak mają chronić się przed złym dotykiem, nie mogły wejść do szkoły, a posłowie PiS, żeby mogli przygotowywać tak niestosowne pytania i zadawać je polskim trzynastolatkom. Panie ministrze Czarnek, proszę tutaj przyjść i się wytłumaczyć z tych 4,5 mln Kinga Gajewska, KO

Odpowiedział jej wiceszef MEiN Dariusz Piontkowski. Podkreślał, że w ustawie nie ma nic na temat, który poruszyła posłanka PiS. - Jak rozumiem są to badania prowadzone przez jedną z uczelni, natomiast prawo oświatowe, o którym pani wspomniała, ma doprowadzić do tego, żeby kurator miał rzeczywisty wpływ na to, jak funkcjonują szkoły - czy przestrzegają prawa i żeby mógł reagować w sytuacji, gdy niektórzy dyrektorzy, na szczęście nieliczni, łamią prawo - powiedział polityk.

loader

RadioZET.pl/PAP