Zamknij

Trzeba odebrać telefon, domofon i pokazać się w oknie. Jak wygląda kwarantanna?

18.03.2020 17:42
Zdjęcie ilustracyjne
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Raz dziennie rzeczywiście dostaję telefon ze strony policji. Dzielnicowy dzwoni z pytaniem jak się czuje, czy niczego mi nie potrzeba i oczywiście upewnia się, że jestem na miejscu. Najczęściej proszą jednak, by pomachać przez okno, żeby sprawdzić czy jest się w mieszkaniu - relacjonuje rozmówczyni portalu Radia ZET, która obecnie przebywa w kwarantannie domowej.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak wygląda kwarantanna osób, które mogły mieć kontakt z zakażonym koronawirusem? Niedawno pisaliśmy o deklarowanych obostrzeniach, które w tym zakresie ogłaszał rząd. 10 marca na konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiadał wprowadzenie metod "bardzo ścisłej kontroli" osób przebywających w kwarantannie. "Wiemy, że część z tych osób może być samotna, w wieku podeszłym lub może wymagać pomocy. W związku z tym wspólnie z ministerstwem spraw wewnętrznych i polską policją wypracowaliśmy mechanizm objęcia opieką osób, które są w kwarantannie" – mówił wówczas. Przypomnijmy, że rozporządzenie ministra, regulujące wszelkie warunki i przebieg kwarantanny w przypadku osób, co do których zachodzi podejrzenie zakażenia koronawirusem, wprowadzone w życie zostało 8 marca.

Surowe kary za złamanie zasad kwarantanny

Szumowski informował m.in., że w kontrolę nad takimi osobami zaangażowana będzie policja. Funkcjonariusze mają codziennie pukać do drzwi ludzi objętych kwarantanną i pytać, czy czegoś nie potrzebują. Mają także sprawdzać, czy osoby te znajdują się w miejscu, w którym powinny przechodzić kwarantannę.

Co szczególnie ważne - za złamanie zaleceń kwarantanny, czyli na przykład wyjście z domu i narażenie innych ludzi na zakażenie koronawirusem, można pójść na rok do więzienia. Jak podkreślał Szumowski, według obowiązującego kodeksu karnego "kto, wiedząc, że jest dotknięty chorobą zakaźną naraża bezpośrednio inną osobę na zarażenie tą chorobą: podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku." Co natomiast z robieniem zakupów, wyrzucaniem śmieci? Jeżeli dana osoba nie może poprosić o pomoc nikogo z rodziny lub znajomych, wówczas takie wsparcie ma obowiązek zapewnić jej urząd wojewódzki lub służby sanitarne.

Oprócz odebrania telefonu i domofonu, trzeba pokazać się przez okno

Skontaktowaliśmy się z osobą, która obecnie objęta jest kwarantanną domową. Test na obecność Sars-Cov-2 pokazał u niej wynik negatywny, mimo wszystko jednak musi pozostawać przez jakiś czas w swoim domu. Na możliwy kontakt z sobą zakażoną została narażona podczas wykonywania obowiązków służbowych.

Zobacz także

Jak twierdzi nasza rozmówczyni, policjanci rzeczywiście codziennie sprawdzają, czy przestrzega zasad kwarantanny i nie wychodzi z domu.

- Pracuję zdalnie, ten czas jakoś mija więc z tego punktu widzenia nie jest to tak bardzo obciążające. Doskwiera brak możliwości wyjścia na spacer czy w ogóle przewietrzenia się – relacjonuje.

Zobacz także

Jak podkreśla, służby poinformowały ją przedtem o wszelkich zaleceniach, których powinna się trzymać odbywając kwarantannę.

- Dostałam takie wytyczne, że nie można nawet na klatkę schodową wyjść czy wyrzucić śmieci – oznajmiła. – Poprosiłam znajomych na takiej zasadzie, że ktoś po prostu podchodzi pod drzwi – uściśla.

Zobacz także

Jak natomiast wygląda szczegółowa kontrola ze strony służb? Policja kontaktuje się z osobą objętą kwarantanną głównie przez telefon albo domofon. Zazwyczaj jednak osoby te muszą "pokazać" się funkcjonariuszom w oknie lub na balkonie.

- Raz dziennie rzeczywiście dostaję telefon – lub kontakt przez domofon – ze strony policji. Dzielnicowy po prostu dzwoni z pytaniem jak się czuję, czy niczego mi nie potrzeba i oczywiście upewnia się, że jestem na miejscu. Z tego co wiem, zazwyczaj policjanci, chcąc sprawdzić, czy jest się w mieszkaniu, proszą o pokazanie się w oknie lub na balkonie. Akurat u mnie okna i balkon wychodzą na patio, do którego dostęp jest utrudniony dla osób z zewnątrz, więc po prostu dzwonią przez domofon i w ten sposób sprawdzają - tłumaczy.

Jak również zaznacza, kontaktowała się z nią również inna instytucja.

Wsparcie zapewni ośrodek pomocy społecznej?

- Oprócz tego dostawałam też telefony z ośrodka pomocy społecznej. Z pytaniem, czy czegoś nie potrzebuje i czy nie trzeba mi czegoś dowieźć – wyjaśnia portalowi Radio ZET.pl. Jest w sytuacji o tyle komfortowej, że może liczyć na pomoc znajomych. Co jednak w przypadku, gdyby była tego wsparcia pozbawiona?

Zobacz także

Wówczas pomoc w robieniu zakupów i np. wyrzucaniu śmieci na wyjść ze strony MOPS-u. – Wtedy, jak rozumiem, jest deklarowana jakaś pomoc z ośrodka pomocy społecznej – dodaje. Jak podkreśliła kobieta, kontaktował się z nią również psycholog z ośrodka pomocy społecznej pytając, czy potrzebna w jej przypadku jest wsparcie psychologiczne.

RadioZET.pl