Zamknij

Niemowlęta z koronawirusem na OIOM-ach. "Najważniejsze, żeby przeżyły"

PAP
03.12.2021 06:59
Niemowlęta z COVID-19
fot. Kwangmoozaa/Shutterstock (ilustracyjne)

Niemowlęta trafiają na OIOM z pełnoobjawowym COVID-19 - alarmuje dr Michał Wronowski z Dziecięcego Szpitala Klinicznego UCK WUM w Warszawie. Dodał, że lekarze obserwują zmianę przebiegu zakażenia koronawirusem u najmłodszych pacjentów.

Czwarta fala koronawirusa przyniosła na początku grudnia prawie 30 tys. nowych zakażeń na dobę. W szpitalach łóżka covidowe szybko zapełniają się pacjentami. Wśród nich nie brakuje dzieci.

- Wcześniej młodzi pacjenci przechodzili zakażenie łagodnie, najczęściej przyczyną hospitalizacji było współistnienie zakażenia SARS CoV-2 i innej choroby dziecka. W ostatnich tygodniach obserwujemy zmianę w przebiegu zakażenia u dzieci – coraz częściej spotykamy się z pełnoobjawowym COVID-19 - powiedział PAP dr Wronowski.

COVID-19 nie oszczędza dzieci. W szpitalach nawet zakażone niemowlęta

- Najmłodszymi z naszych pacjentów, wymagającymi wspomagania oddechowego, także w warunkach oddziału intensywnej terapii, były kilkumiesięczne niemowlęta – podkreślił lekarz. Jak dodał, były to dzieci zakażone SARS-CoV-2, ale też takie, u których zakażenie koronawirusem współistniało z zakażeniem RSV.

W przypadku jednego z ciężko chorych pacjentów przebywających na oddziale intensywnej terapii lekarze mieli wątpliwości, czy pacjent miał COVID-19 czy jego powikłanie pod postacią PIMS - dziecięcego wieloukładowego zespołu zapalnego.

- Trudno powiedzieć, jakie są dalsze rokowania, co do zdrowia dzieci, które przebyły ciężki COVID-19. Nie wiemy, czy będą mierzyły się z długoterminowymi powikłaniami. Najważniejsze jest jednak to, że przeżyły – zaznaczył lekarz pediatra.

Dr Wronowski zauważył, że w przypadku najmłodszych pacjentów osobami, które ich zakażają, są rodzice bądź inni członkowie rodziny. W przypadku starszych dzieci są to także rówieśnicy i nauczyciele w szkole. - Z tego, co mi opowiadają moi pacjenci, wynika, że przestrzeganie reżimu prawidłowego noszenia maseczki w szkole jest rzadkością. Niestety, także wśród nauczycieli zdarzają się przypadki niewywiązywania się z tego obowiązku – mieliśmy kilku pacjentów zakażonych najpewniej przez nauczyciela – powiedział pediatra.

Dodał, że – jego zdaniem – największy problem tkwi w braku szczepień przeciwko COVID-19 w grupie najmłodszych pacjentów. - Trafił do nas 14-letni chłopiec z ciężkim COVID-19. Pomimo intensywnego leczenia w klinice pediatrycznej u chłopca doszło do niewydolności oddechowej – dziecko przez miesiąc przebywało na oddziale intensywnej terapii, szczęśliwie pacjent przeżył – wspomniał dr Wronowski.

- Jego matka też chorowała, oboje byli niezaszczepieni, choć ich zakażenie wystąpiło, gdy szczepienia były dostępne - także dla grupy wiekowej dziecka. Czynnikiem ryzyka u naszego pacjenta była otyłość, jednakże należy pamiętać, że inne choroby przewlekłe też zwiększają ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 - stwierdził.

Jak wspomniał pediatra, matka dopiero widząc swoje duszące się dziecko, przyznała, że niezaszczepienie było błędem. Jak podał dr Michał Wronowski, w tej chwili w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przebywa 22 dzieci zakażonych SARS CoV-2, jednak z każdym tygodniem ilość łóżek zajętych przez tych pacjentów zwiększa się. Znaczna część z pacjentów wymagających intensywnego leczenia tlenem ma nadwagę lub otyłość, która - podobnie jak u dorosłych - jest złym czynnikiem rokowniczym w COVID-19.

RadioZET.pl/PAP - Mira Suchodolska

C