Zamknij

Tak służby dbają o osoby w kwarantannie? ''Jest inaczej niż mówi pan minister''

09.03.2020 23:45
Koronawirus w Polsce. Słuchaczka Radia ZET opowiada, jak naprawdę wygląda kwarantanna
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Koronawirus rozprzestrzenia się już w Polsce, kolejne osoby są hospitalizowane i kolejne poddawane kwarantannie. - Boli nas, że to, co słyszymy na konferencji prasowej, zupełnie inaczej wygląda w rzeczywistości – mówi Radiu ZET pani Monika, która razem z rodziną została objęta domową kwarantanną.

Koronawirus w Polsce został potwierdzony w ubiegłą środę rano. Pięć dni później mowa już o 17 przypadkach zakażenia. Łącznie w Polsce hospitalizowanych jest 467 osób, a 1014 zostało objętych kwarantanną. Jedną z osób objętych kwarantanną jest pani Monika, z którą rozmawiał nasz reporter, Jacek Czarnecki. - Nikt nie monitorował tego, jak się czuję i czy mam jakieś objawy - mówi nasza słuchaczka.

Pani Monika razem z najbliższą rodziną odwiedzała w Nottingham swoją córkę. Do Polski z Wielkiej Brytanii wróciła w środę. Tym samym samolotem podróżował jeden z pacjentów, u których stwierdzono obecność koronawirusa. Nasza słuchaczka spodziewała się więc kontaktu ze strony sanepidu. Jak jednak mówi, nikt się z nią nie kontaktował. To ona przez 3 dni usiłowała dodzwonić się do sanepidu. Gdy w końcu się udało, usłyszała, że faktycznie leciała samolotem z zakażoną osobą, a służby sanitarne nie skontaktowały się z nią, bo miały problem z określeniem jej numeru telefonu.

Kwarantanna domowa. "Nikt nie monitorował..."

Jak mówi, dopiero w niedzielę w nocy oficjalnie powiadomiono ją, że wraz z rodziną zostaje poddana kwarantannie. Co to oznacza? Przez kolejne dwa tygodnie rodzina ma pozostać w domu.

Jeżeli jesteśmy w kwarantannie domowej, to nie możemy wyjść na spacer, do sklepu czy po bułki. To jest zakazane. Tu jest odpowiedzialność administracyjna, jak i w sytuacjach nadzwyczajnych, wręcz karna

- podkreślał minister zdrowia Łukasz Szumowski. Jak też zapewniał, wojewoda ma obowiązek dostarczania wszelkiego potrzebnego sprzętu czy żywności osobom objętym kwarantanną. Ich stan zdrowia powinien być z kolei na bieżącą monitorowany. – To ja kontaktowałam się z sanepidem. Sanepid kontaktował się dopiero po moich telefonach. Nikt nie monitorował tego, jak się czuję i czy mam jakieś objawy – mówi nam pani Monika.

Jest trochę inaczej niż mówi pan minister (Łukasz Szumowski – red.). Najbardziej boli nas to, że to, co słyszymy na konferencji prasowej, zupełnie inaczej wygląda w rzeczywistości

- mówi pani Monika. Rodzinie pomagają teraz sąsiedzi. – Współczuję osobom, które są samotne, bo z takiej dezinfomacji można zwariować - mówi słuchaczka Radia ZET.

Tymczasem rząd rozważa zmianę sposobu nadzoru nad kwarantanną, której poddane są osoby z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Taki nadzór mieliby prowadzić policjanci. Jednocześnie władze przypominają, że osoby, które złamią kwarantannę, podlegają karze nawet do roku więzienia.

Posłuchaj podcastu

Koronawirus - co trzeba wiedzieć?

Radio ZET