Zamknij

Niedzielski mówił o "końcu pandemii". Ekspert: może ministerstwo zatrudnia wróżkę

15.02.2022 19:07

Początek końca pandemii brzmi dla mnie niemal jak oksymoron. Tylko statystyka, a nie urzędnicza decyzja, może udokumentować jej rzeczywisty koniec - podkreślił dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu prof. Michał Witt. Namawiał, żeby nie lekceważyć Omikronu jako potencjalnie łagodniejszego w przebiegu wariantu koronawirusa. 

Koronawirus
fot. Wojciech Stróżyk/REPORTER

22 267 nowych, w tym 2408 powtórnych zakażeń oraz 378 osób zmarłych z powodu COVID-19 - to najnowsze dane na temat koronawirusa, które podało we wtorek Ministerstwo Zdrowia. Przedstawiciele rządu są zdania, że piąta fala pandemii ustępuje, o czym świadczyć mają coraz niższe dobowe liczby przypadków. 

Spada liczba zakażeń. Rząd będzie luzować obostrzenia?

- Codziennie widzimy spadki. Dzisiaj to jest 38 proc. w porównaniu do ubiegłego tygodnia. To jest duży spadek - ocenił w rozmowie z Wirtualną Polską wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Warto dodać, że od 15 lutego skrócona została (z 10 do 7 dni) izolacja dla chorych na COVID-19, wprowadzono także nowe zasady kwarantanny.

Mało tego, rzecznik MZ podał już warunek, który musi zostać spełniony, aby władze zaczęły rezygnować z obostrzeń bądź przynajmniej je luzować. -To będzie możliwe, gdy wskaźniki epidemiczne spadną poniżej poziomu 10 tys. nowych zakażeń - mówił Wojciech Andrusiewicz. Czy w takim razie możemy mówić o "początku końca pandemii", jak ostatnio stwierdził minister Adam Niedzielski?

Eksperci uważają, że nie. Dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu prof. Michał Witt, odnosząc się do ostatnich decyzji resortu zdrowia, podkreślił, że biorąc pod uwagę statystyki i wciąż wysokie liczby nowych zakażeń oraz zgonów spowodowanych SARS-CoV-2, „początek końca pandemii brzmi dla niego niemal jak oksymoron” i że „tylko statystyka, a nie urzędnicza decyzja, może udokumentować jej rzeczywisty koniec”.

Koniec pandemii? Ekspert: może ministerstwo zatrudnia wróżkę

- Jedynie zawodowa wróżka mogłaby określić, kiedy dokładnie to nastąpi - nie wiem, może Ministerstwo Zdrowia zatrudnia taką osobę. A statystyki wcale optymistyczne nie są, nie widać istotnego obniżenia wskaźnika zapadalności, który ciągle jest na poziomie ponad 40 tys. dziennie. Hospitalizowanych jest 20 tys. osób, na respiratorach 1200, ciągle doświadczamy 260 zgonów dziennie. Jeśli ktoś uważa, że to niewiele, to namawiam, żeby przeprowadził 260 rozmów z rodzinami doświadczającymi w ten sposób bolesnej straty - zaznaczył.

Profesor podkreślił, że jeśli nawet polskie władze „chcą być trendy” i iść śladem innych krajów, które znoszą restrykcje, to - jak zaznaczył -„musimy wziąć pod uwagę, że jest w nich znacznie wyższy odsetek osób zaszczepionych, a ich systemy zdrowotne są bez porównania sprawniejsze od naszego”.

Zapowiadane zniesienie obowiązku noszenia maseczek jest kuriozalne - ja osobiście w zamkniętych przestrzeniach publicznych maski FFP2 prędko nie zdejmę, chyba nikt mi tego przecież nie nakaże. Są kraje, gdzie od dawna kanonem kulturowym jest noszenie maseczki przy każdej infekcji dróg oddechowych. To działa

prof. Michał Witt

Dodał, że w jego ocenie „stosunkowo najmniej kontrowersyjne jest skrócenie izolacji i ograniczenie kwarantanny, która i tak, podobnie jak maseczki, jest przestrzegana i egzekwowana z mizernym skutkiem - czyli odwieszamy coś, co i tak nie funkcjonuje”.

- Trzeba jednak pamiętać, że wszyscy przechorowujący infekcję Omikronem, a nie poddani izolacji, roznoszą go w populacji na potęgę. Prędzej niż później trafią na osobę niezaszczepioną i możemy spodziewać się ciężkiego przebiegu choroby, zupełnie niepotwierdzającego fałszywie uspokajającej opinii o niewinnym przebiegu zakażenia Omikronowego - powiedział. 

- Nawet jeśli faktycznie przebiega lekko, to ciągle jest to COVID-19, a to zupełnie nie są żarty. O odległych powikłaniach u tych osób przekonamy się dopiero za jakiś czas. Do tej pory opisano ponad 200 różnych objawów tzw. długiego covidu. I lista ciągle się wydłuża. Takie igranie z poważną chorobą, to jak szarpanie tygrysa za wąsy. Czy taka gra nie jest przypadkiem zbyt kosztowna? - zastanawiał się prof. Witt. 

loader

RadioZET.pl/PAP (A. Jowsa)