Zamknij

Poznań. Ksiądz łamał obostrzenia. Został wyniesiony przez policję podczas mszy

19.10.2020 17:17
ksiądz
fot. Shutterstock.com/tomeqs

Poznań. Awantura podczas mszy u salezjanów. Policjanci wynieśli z zakonu księdza Michała Woźnickiego - informuje "Gazeta Wyborcza". Duchowny łamał obostrzenia wdrożone w związku z epidemią koronawirusa, a zgromadzeni tam wierni nie mieli na twarzach maseczek.

O incydencie, do którego doszło w poniedziałek rano, poinformował na Twitterze dziennikarz "Gazety Wyborczej" Piotr Żytnicki. "Policjanci w trakcie nabożeństwa wynieśli ks. Michała Woźnickiego. Łamał rządowe nakazy" - napisał i dołączył wideo z interwencji służb.

Ksiądz Michał Woźnicki został wydalony z zakonu salezjanów, nie ma wstępu do kościoła. Mimo że popadł w konflikt ze swoimi braćmi, nie chce opuścić zakonu. Co więcej, w swojej celi urządził kaplicę, w której regularnie odprawia msze w tradycyjnym rycie rzymskim.

Zobacz także

Poznań. Ksiądz łamał obostrzenia. Interweniowała policja

Nabożeństwo odprawił również w poniedziałek. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", w pewnym momencie do jego celi weszli funkcjonariusze policji, prosząc zgromadzone tam osoby o dowody osobiste. - Przepraszam, ale pan ma zasłoniętą twarz, więc obawiam się, że wtargnęli do mnie intruzi albo złoczyńcy - mówił duchowny. Odpowiedź policjanta, że jest "umundurowanym funkcjonariuszem policji", skwitował: "Ja też mogę kupić na Allegro taki strój".

Policjanci ostrzegli, że niezastosowanie się do ich poleceń będzie skutkowało użyciem siły. Mimo to ksiądz kontynuował odprawianie mszy, śpiewając z wiernymi pieśni i odmawiając różaniec. W końcu funkcjonariusze wzięli pod ręce ministranta i wynieśli go z pokoju. Następnie wrócili po kapłana. "To jest kaplica! Kim wy jesteście?", "Jak możecie, panowie? Jak możecie? Co wy robicie z kapłanem?" - słychać na nagraniu.

Ksiądz i ministrant odmówili okazania dokumentów

O interwencję policję poprosili salezjanie, którzy mieszkają w domu zakonnym. Zgłosili, że w celi księdza Woźnickiego odbywa się msza naruszająca rządowe obostrzenia dotyczące epidemii koronawirusa. Przypomnijmy, Poznań od soboty jest w czerwonej strefie, co oznacza to, że w nabożeństwach może uczestniczyć jeden wierny na 7 m kw.

Iwona Liszczyńska z biura prasowego wielkopolskiej policji poinformowała, że w poniedziałek rano funkcjonariusze otrzymali prośbę o interwencję w związku z nieprzestrzeganiem przepisów dotyczących przeciwdziałania pandemii koronawirusa. - Do tych zachowań miało dochodzić podczas obrzędu religijnego na terenie domu zakonnego. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, potwierdzili, że prowadzący nabożeństwo, a także jego uczestnicy, nie zastosowali się do nakazu zasłaniania ust i nosa, nie zachowali także wymaganych odstępów - powiedziała PAP.

Nabożeństwo odbywało się w niewielkim pomieszczeniu. W środku było dziewięć osób, w tym siedmioro wiernych. Funkcjonariusze wszystkich wylegitymowali, ale ksiądz i ministrant odmówili okazania dokumentów, nie wykonywali także poleceń służb. - Dlatego zostali doprowadzeni do komisariatu, gdzie potwierdzono ich tożsamość. Policjanci byli zmuszeni użyć siły fizycznej - dodała policjantka w rozmowie z "GW".

Policja zapowiedziała złożenie do sądu wniosku o ukaranie duchownego. - Rozważymy też poinformowanie sanepidu, który może nałożyć karę za rażące naruszanie przepisów - dodała Liszczyńska.

Zobacz także

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/PAP