Zamknij

Ekspert: dawno nie mieliśmy tak niskich wskaźników. Można luzować obostrzenia

03.06.2021 12:52

Dawno nie mieliśmy tak niskich wskaźników zakażeń wirusem SARS-CoV-2, więc można luzować obostrzenia - powiedział wirusolog prof. Włodzimierz Gut. Dodał, że poprzednie etapy znoszenia restrykcji nie wpłynęły negatywnie na przebieg epidemii.

Obostrzenia
fot. Piotr Molecki/East News

W środę minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że od 6 czerwca zwiększony zostanie limit osób mogących uczestniczyć w weselach i zgromadzeniach publicznych. Od tego dnia będzie wynosił on 150 osób. Nie będą do niego wliczane osoby zaszczepione. Dodatkowo przywrócona zostanie możliwość organizowania tradycyjnych targów i konferencji. Swoją działalność wznowić będą mogły także sale zabaw dla dzieci.

Luzowanie obostrzeń w czerwcu. Prof. Gut: dawno nie mieliśmy tak niskich wskaźników

W ostatnim tygodniu dobowy wskaźnik zakażeń ani razu nie przekroczył 1000 - w poniedziałek zanotowano 333 nowe przypadki, we wtorek 588, a w środę 664. W czwartek 3 czerwca Ministerstwo Zdrowia podało z kolei, że mamy 572 nowe przypadki. Najnowsze dane dotyczące koronawirusa skomentował w rozmowie z Polską Agencją Prasową wirusolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny prof. Włodzimierz Gut. 

To nie jest jeszcze tak, że wszystkie rygory zostały odwołane. I słusznie. Rząd robi to etapami i sprawdza, czy jest negatywny wpływ na sytuację epidemiczną. Na razie kolejne etapy luzowania obostrzeń nie przyniosły takiego negatywnego wpływu. Dlatego jest pole do luzowań. Drugim argumentem "za" jest sytuacja epidemiczna. Dawno bowiem nie mieliśmy tak niskich wskaźników zakażeń wirusem SARS-CoV-2

prof. Włodzimierz Gut

Dodał, że dzienne liczby zakażeń między 300 a 700 wskazują na możliwość kontrolowania rozwoju epidemii. Cieszy - w jego ocenie - także procent pozytywnych wyników testów, który wynosi obecnie między 1 a 2 procent. - To jest strefa kontroli - zaznaczył. Pytany, czy jesienią znów możemy się spodziewać takiego wybuchu fali epidemii jak w 2020 roku, stwierdził, że raczej nie.

- Nie ma już aż takiego zagrożenia szpitalnictwa ze względu na liczbę osób zaszczepionych. Oczywiście, jeżeli ktoś nie chce szczepionki i bardzo będzie chciał się zakazić, to się zakazi. Nie sądzę jednak, aby wirus powodował już tyle ciężkich przebiegów i śmierci. Szczepionka da rezultaty. Oczywiście najlepiej byłoby tę chorobę przegonić zbiorową odpornością, ale do tego musi być chęć większej części społeczeństwa do szczepień - wskazał wirusolog.

loader

RadioZET.pl/PAP