Koszalin pożegnał Julię, Amelię, Wiktorię, Karolinę i Małgosię

Redakcja
10.01.2019 15:31
Koszalin pożegnał Julię, Amelię, Wiktorię, Karolinę i Małgosię
fot. East News

Na cmentarzu komunalnym w Koszalinie spoczęły dziewczynki, które zginęły w piątkowym pożarze escape roomu. 15-latki zostały pochowane obok siebie. W pogrzebie wzięły udział setki mieszkańców miasta.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Uroczystości pogrzebowe nastolatek rozpoczęła o 11:00 msza święta w kościele św. Kazimierza w Koszalinie. Wzruszającymi słowami o przyjaźni pożegnał dziewczynki ksiądz Wojciech Pawlak – katecheta 15-latek.

Zobacz także

Do kościoła wejść mogli wyłącznie najbliżsi. Mieszkańcy miasta mszę świętą mogli oglądać na ustawionym przed kościołem telebimie.

O 14:00 kondukt żałobny wyruszył z ulicy Kamieniarskiej na cmentarz komunalny w Koszalinie, gdzie pochowano nastolatki. Za krzyżami ustawili się wszyscy ci, którzy chcieli uczestniczyć w ostatniej drodze dziewczynek. Karawany z trumnami i urnami były na końcu konduktu. Za nimi szła rodzina.

Nasza kochana Karolciu, gdziekolwiek teraz jesteś, jesteś częścią naszej rodziny. Kochamy Cię tak, jak można najmocniej i chociaż nas nie widzisz, pamiętamy Cię, dziękujemy za to, że byłaś i za miłość, którą nas obdarzyłaś. Byłaś wymarzonym dzieckiem dla mamy i taty – mówił na cmentarzu ojciec jednej z nastolatek, którego słowa przytacza „Super Express”.

W dniu pogrzebu zajęcia w szkole, do której uczęszczały Julia, Amelia, Wiktoria, Karolina i Małgosia, zostały odwołane. Dziewczynki żegnały tłumy.

Tragiczny pożar w Koszalinie

Pożar w escape roomie w Koszalinie wybuchł w miniony piątek. Na miejscu straż pożarna znalazła ciała pięciu nastolatek. Jak wynika z najnowszych ustaleń prokuratury, elementem gry, w której uczestniczyły dziewczynki, było odnalezienie klamki do drzwi od strony wewnętrznej.

Pracownik escape roomu próbował jeszcze pomóc nastolatkom. Ogień odciął mu jednak drogę do pomieszczenia, w którym były zamknięte. Dziewczynki zmarły w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Zarzuty w sprawie usłyszał 28-letni menedżer lokalu Miłosz S. Mężczyzna został aresztowany.

RadioZET.pl/Super Express/JŚ