Zamknij

Podejrzewała u siebie koronawirusa. Czekała pięć godzin na transport do szpitala

06.03.2020 13:28

Kobieta, która podejrzewała u siebie koronawirusa, przez pięć godzin – od zgłoszenia się do przychodni w Nowej Hucie w Krakowie – czekała na transport na oddział zakaźny szpitala. Teraz pacjentka czeka w szpitalu im. S. Żeromskiego na wyniki testów, co potwierdziła rzeczniczka tej placówki.

Koronawirus
fot. Karetka (zdjęcie poglądowe)/Gerard/Reporter

Z piątkowego artykułu „Gazety Krakowskiej” wynika, że przychodnia na os. Centrum, gdzie zgłosiła się kobieta, nie potrafiła sprawnie zorganizować transportu do szpitala. Ze względu na trudności – czytamy w artykule – o pomoc poproszono Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, które jednak też - z powodu braku wezwania alarmowego i z braku zadysponowanych karetek - nie przyjechało po chorą od razu.

Zobacz także

Przejazdu odmówiła także firma, z którą przychodnia ma podpisaną umowę o świadczeniu usług transportu medycznego. Najpierw kobieta miała jechać do Szpitala Uniwersyteckiego, ostatecznie, po pięciu godzinach oczekiwania, została przewieziona do Szpitala im. S. Żeromskiego.

Zobacz także

Więcej szczegółów w sprawie podaje Polsat News. Kobieta miała sama zgłosić się do przychodni po powrocie z Anglii. Tam bowiem przebywała w szpitalu, w którym znajdowała się również osoba zakażona koronawirusem. Po powrocie do Polski i w momencie zgłoszenia do przychodni, kobieta skarżyła się na gorączkę, bóle mięśni i problemy z oddychaniem.

"Kobieta przez 5,5 godziny siedziała w przychodni zamknięta wraz z jej pracownikami. O sprawie została zaalarmowana ekipa Polsat News. Dziennikarze zwrócili się o informacje na temat sytuacji chorej do urzędników wojewody małopolskiego. Ok. godz. 20:30, w niecałą godzinę po interwencji Polsat News, po kobietę przyjechała karetka pogotowia, która przetransportowała ją do szpitala. Tam pacjentkę umieszczono na oddziale zakaźnym"

- czytamy na polsatnews.pl. Jak ustaliła reporterka Polsat News, procedury miały trwać tak długo, ponieważ - jak potwierdziła jej rzeczniczka wojewody małopolskiego - kobieta powinna była zgłosić się od razu do szpitala na oddział zakaźny, a nie do przychodni. 

Koronawirus w Polsce

Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia zalecają, aby osoby, które podejrzewają u siebie koronawirusa i miały kontakt z zarażonymi, zgłaszały się bezpośrednio do najbliższych szpitalnych oddziałów zakaźnych. Jeśli jednak nie zgłoszą się do szpitala, a do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, to te mają obowiązek zorganizować transport sanitarny pacjenta.

Zobacz także

W Krakowie osoby z podejrzeniem koronawirusa trafiają na oddziały zakaźne do Szpitala Uniwersyteckiego lub Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego.

O pierwszym przypadku koronawirusa w Polsce poinformował w środę rano minister zdrowia Łukasz Szumowski. Pacjent, u którego go wykryto, jest hospitalizowany w Zielonej Górze. Mężczyzna wrócił do Polski z Niemiec autokarem. Razem z nim podróżowało 11 osób.

Rozlicz PIT za darmo i przekaż 1 procent podatku na Fundację Radia ZET

RadioZET.pl/PAP/Gazeta Krakowska/polsatnews.pl