Była wielokrotnie gwałcona i bita. „To wraca w snach”. Katarzyna – ofiara księdza Romana B.

Joanna Śpiechowicz
12.03.2019 10:50
Była wielokrotnie gwałcona i bita. „To wraca w snach”. Katarzyna – ofiara księdza Romana B.
fot. Shutterstock

– To jest ze mną każdego dnia, a najgorsze są noce. Wraca w snach, w koszmarach – mówi Katarzyna, ofiara księdza Romana B. W szczerej rozmowie w „Kropce nad i” opowiedziała o swojej traumie, walce o odszkodowanie i strachu, który towarzyszy jej do dziś. Kobieta zgodziła się na wywiad ze zmienionym głosem i zasłoniętą twarzą.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Musiałam się mierzyć na sali sądowej ze słowami mecenasów, którzy mnie obwiniali, próbowali umniejszyć moją krzywdę – mówiła w TVN24  Katarzyna.

W wieku 13 lat Katarzyna była wielokrotnie gwałcona i bita przez księdza pedofila – Romana B. Jej historię opisała w „Dużym Formacie” Justyna Kopińska.

Kasia nie miała łatwego dzieciństwa. Jej rodzice byli alkoholikami. Gdy ksiądz Roman B. obiecał, że zabierze ją do szkoły z internatem, miało być już tylko lepiej. Nie było.

„Koszmar”

Pod „opieką” księdza Kasia spędziła kilkanaście miesięcy. Mówi o nich: „koszmar”. Jak dodaje, „wiele osób mogło zareagować i tego nie zrobiło”.

– Począwszy od korepetytorki, której o tym powiedziałam, a która powtórzyła to księdzu Romanowi. […] Pedagog w szkole salezjańskiej była przyjaciółką jego mamy i wiedziała, że on się mną opiekuje. Nie zareagowała. Był dyrektor szkoły, który do tej szkoły mnie przyjął, chociaż nie powinnam być przyjęta ze względu na oceny. To był jego kolega ksiądz. Takich osób było mnóstwo – opowiadała w „Kropce nad i”.

PRZECZYTAJ TEŻ: Skandaliczny wpis Korwina. ''Teraz nastolatki będą się pchały księżom do łóżek"

Wspominała też pielgrzymki, na które zabierał ją ksiądz Roman.

– Panie, które przyjmowały nas, widziały, że to ksiądz, a mimo to dawały jeden pokój z nim. Kiedy leżałam w szpitalu, byłam chora na nerki, przychodził do mnie. Żaden z lekarzy nie zareagował na to, że ksiądz odwiedza małą dziewczynkę. Tak wiele osób mogło mi oszczędzić tego piekła, a nikt nic nie zrobił – mówiła ofiara księdza.

Zobacz także

Sprawa wyszła na jak po kilkunastu miesiącach, kiedy Kasia trafiła do domu dziecka i – mimo gróźb – zdecydowała się opowiedzieć o swoich przeżyciach.

– Mówił, że wszyscy go wielbią, szanują i będą wierzyć tylko jemu, a jak komuś powiem, to zrobi mi krzywdę – mówiła w „Kropce nad i” 26-letnia dziś Katarzyna.

Proces księdza pedofila

Roman B. został aresztowany w 2008 roku.

– Nikt mnie nie informował, na jakim etapie jest postępowanie. Zostałam zabrana do prokuratury na przesłuchanie i badania medycyny sądowej. […] Po pierwszym wyroku, który zapadł w lutym, osiem lat więzienia, trafiłam do szpitala po próbie samobójczej, bo nie potrafiłam zrozumieć, jak za takie krzywdy ktoś może dostać tylko osiem lat więzienia – dodawała.

Zobacz także

Ostatecznie Roman B. spędził w więzieniu zaledwie 4 lata. Nie wiadomo, co teraz dzieje się z księdzem. Zakon Chrystusowców nie udziela informacji na ten temat.

– Zakon twierdzi od początku, że nic nie wiedział, że nie miał o niczym pojęcia, co jest oczywiście nieprawdą. Wiedzieli o krzywdzie, która się dzieje, a później po wyjściu z więzienia zaopiekowali się księdzem Romanem, przyjęli go do zakonu, dali możliwość służenia. Moim zdaniem dali mu możliwość, aby popełniał te same czyny, które popełniał ze mną – stwierdziła ofiara księdza.

Katarzyna wyznała, że księża ze Stargardu widywali ją regularnie.

– Jeden raz wszyscy jedli ze mną obiad. Wiedzieli, że ksiądz Roman się mną opiekuje. Oni o wszystkim wiedzieli – mówiła.

Milion złotych zadośćuczynienia

W ubiegłym roku zapadł kolejny, przełomowy wyrok w sprawie. Sąd Okręgowy w Poznaniu przyznał Katarzynie milion złotych zadośćuczynienia od Zakonu Chrystusowców (Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej) i 800 złotych miesięcznie dożywotniej renty. Katarzyna wyznaje jednak, że była to „bardzo trudna” droga, „bo zazwyczaj się ofiarom nie wierzy”.

– Kościół opiekuje się sprawcami poprzez wynajmowanie im adwokatów, bronienie ich, a ofiary są pozostawiane same sobie – tłumaczyła. „Musiałam się mierzyć na sali sądowej ze słowami mecenasów, którzy mnie obwiniali, próbowali umniejszyć moją krzywdę, zrzucić ją na środowisko rodzinne. Uważali, że kwota jest wygórowana, a mi się taka wielka krzywda nie stała, że żyję z nią kilka lat, więc wszystko jest w porządku”.

Zobacz także

Zakon wniósł kasację do Sądu Najwyższego.

– Wygrałam proces, który był bardzo ciężki. Bardzo wiele mnie kosztował. Teraz boję się, że niestety sąd zdecyduje, że te pieniądze mi się nie należą – powiedziała w TVN24 ofiara Romana B.

„To wraca w snach”

26-latka wyznała, że strach towarzyszy jej codziennie. To strach przed sprawcą i przed społeczeństwem. Jak dodała, „boi się też swojego dalszego życia”.

– To jest ze mną każdego dnia, a najgorsze są noce. To wraca w snach, w koszmarach. Boję się ciemności, nie umiem spać przy zgaszonym świetle. Każdy krok na klatce czy przekręcony klucz u sąsiada powoduje u mnie trzęsienie rąk. Boję się, jak to będzie dalej wyglądało, bo nie umiem funkcjonować – mówiła skrzywdzona w dzieciństwie Katarzyna.

RadioZET.pl/PAP/JŚ