Zamknij

Krótsze wakacje w zamian ferie jesienią. "Na odpoczynek wystarczy sześć tygodni"

06.09.2022 07:35

Pomysł krótszych wakacji wciąż mrozi niektórych rodziców i uczniów. Wielu jednak z poparciem kiwa głową i od razu wymienia szereg argumentów za skróceniem letniego wypoczynku. - Może nie bylibyśmy zmuszeni co roku we wrześniu wstawać sześć godzin wcześniej i przypominać sobie materiału, którego zapomnieliśmy przez wakacje – stwierdza jeden z licealistów.

Klasa w szkole
fot. Marek BAZAK/East News

1 września, tradycyjnie po dwóch miesiącach wakacji, uczniowie wrócili do nauki. Jeszcze dobrze nie zasiedli w szkolnych ławkach, a już zaczęli odliczać, ile dni, tygodni do następnego wolnego. Kalendarz jest bezlitosny.

Po drodze są co prawda przedłużone weekendy, bo np. 14 października, czyli Dzień Edukacji Narodowej (Dzień Nauczyciela) i 11 listopada, święto Niepodległości, wypadają w piątek. Kolejna dłuższa przerwa na odpoczynek szykuje się jednak dopiero za niecałe cztery miesiące, czyli od 23 grudnia na Boże Narodzenie i Nowy Rok.

- Czy musimy zaczynać rok szkolny 1 września? - pyta, zresztą nie po raz pierwszy, Dariusz Chętkowski, polonista, prowadzący BelferBlog. I znów podnosi dyskusję na temat tego, ile powinny trwać wakacje i kiedy mogłyby być. Obecnie, jak opisuje na swoim blogu, wygląda to tak: - 1 września ludzie przychodzą do szkoły zmęczeni, jakby wcale nie wypoczywali. Męczy też strach, że najbliższe wolne dni – nie licząc weekendów i jednodniowych świąt – dopiero w grudniu. Od 1 września do ferii świątecznych jest ponad 100 dni.

Wakacje w Polsce trwają ok. 10 tygodni, od 60 do 70 dni. - Zdecydowanie za długo. Na odpoczynek dzieciom wystarczy sześć tygodni – przekonuje nauczyciel. I nie jest w tym odosobniony.

Koniec roku szkolnego i co z dziećmi?

Z nowego roku szkolnego najbardziej zadowoleni wydają się najmłodsi uczniowie. - Cieszę się, że wróciliśmy do szkoły. Przez wakacje się nudziłem – mówił podczas rozpoczęcia roku szkolnego Olek, piątoklasista z SP nr 146 w Warszawie. Nie ukrywał, że do szkoły mógłby wrócić wcześniej. Podobnie ma wiele dzieci zaczynających dopiero edukację.

Marzena, nauczycielka w klasach I-III z Olsztyna, zwraca z kolei uwagę na kwestię opieki nad takimi kilkulatkami. - Siedmiolatki czy ośmiolatki nie zostaną na cały dzień same, kiedyś może tak, ale teraz jest inaczej. Rodzice nie mają możliwości wzięcia urlopu na dwa miesiące. Nawet jeśli mają tyle wolnego, to firmy nie godzą się na to, by pracownik zniknął na całe wakacje – takie opowieści najczęściej słyszy od rodziców swoich uczniów.

Zaczyna się więc logistyka: dwa tygodnie u jednej babci, dwa tygodnie u drugiej, jeden rodzic trochę wolnego, drugi i jakoś to spinają. Pod warunkiem, że mają ciocie i babcie pod ręką. - Córki mojej znajomej część wakacji zostawały np. z sąsiadką, ale to już rzadkość. Znajomości sąsiedzkie prawie nie istnieją, młodzi wyjeżdżają z domów rodzinnych, więc dziadkowie, ciocie są najczęściej na drugim krańcu Polski i jeszcze często pracują mimo wieku emerytalnego – opowiada Marzena

Zresztą to nie jedyna zmiana społeczna, za którą nie nadąża kalendarz roku szkolnego. Dwumiesięczny rozkład wakacyjny miał odpowiadać na potrzeby społeczeństwa rolniczego, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu przeważało w Polsce. Tzn. dzieci miały wolne w czasie żniw, żeby pomóc w gospodarstwie rodzicom. Chętkowski zwraca też uwagę na datę rozpoczynania szkoły: 1 września ma znaczenie historyczne. Jego zdaniem zaczynamy rok szkolny w tym dniu, aby przypomnieć i unaocznić, co się wydarzyło w 1939. - Na historię w Polsce na razie nie ma mocnych, ale może kiedyś zwycięży myślenie pragmatyczne – stwierdza autor BelferBloga.

Na razie rodzice bez wsparcia cioć, babć i sąsiadek, ratują się, wysyłając dzieci np. na półkolonie. Z czego ani dorośli nie są do końca zadowoleni, bo czasem jest to kosztowne i trudno o miejsce, ani dzieci, bo wolałyby siedzieć w domu.

Krótsze wakacje, ale za to ferie jesienią

Im starsi uczniowie, tym głosy bardziej podzielone, a argumenty za zmianami bardziej złożone. - Obecnie wygląda to tak, że uczeń cudem dożywa do wakacji, wycieńczony rokiem szkolnym, w którym miał bardzo mało przerw. Potem w dwa miesiące kompletnie przestawia się na inny tryb życia i zapomina większość rzeczy, których się nauczył. Następnie we wrześniu mierzy się ponownie z szarą rzeczywistością i tak aż do grudnia - opowiada Antek, trzecioklasista z liceum z Lublina.

Dlatego od dawna powtarza, że wakacje powinny być krótsze i trwać miesiąc. Drugi miesiąc warto by podzielić na dwie tury dwutygodniowych ferii, jedne w październiku, drugie np. w kwietniu. Podobnego zdania jest Chętkowski. Według niego rok szkolny powinien kończyć się w pierwszym tygodniu lipca, a zaczynać po 15 sierpnia, w zamian za to mogłyby być ferie jesienne. - Tak jak w Niemczech? Jestem za – dodaje Marzena.

A skoro mowa już o innych państwach, to w Niemczech wakacje trwają sześć tygodni i rozpoczynają się w różnych terminach, w zależności od landu, trochę tak jak nasze ferie zimowe. Niektórzy wolne mają od końca czerwca, inni w lipcu, jeszcze inni od początku sierpnia. Bez względu na to na kolejną przerwę nie muszą czekać aż do Bożego Narodzenia. Na dwutygodniowe ferie jesienne uczniowie idą już na przełomie października i listopada. Potem mają wolne święta i Nowy Rok – tak jak u nas – i ferie zimowe. Dłuższa, prawie dwutygodniowa przerwa zaplanowana jest też na Wielkanoc. Kolejne dni bez szkoły mają jeszcze na początku czerwca na Zielone Świątki.

We Francji rok szkolny również rozpoczyna się 1 września. Potem jednak przewidziane są dwutygodniowe ferie na przełomie października i listopada i przerwa świąteczno-noworoczna. W lutym turami młodzież jedzie na ferie zimowe (trwają dwa tygodnie). W szkolnym kalendarzu są jeszcze ferie wiosenne, również dwa tygodnie na przełomie kwietnia i maja. Na początku lipca rozpoczynają się wakacje.

- Uczycie się bardzo dużo i długo - stwierdza Wiktoria, uczennica z Ukrainy, która od marca uczy się w liceum w Łodzi. - To było dla mnie zaskoczenie. U nas wakacje zaczynają się 25 maja. Kończą się tak jak tu z końcem sierpnia, ale mamy jeszcze ferie jesienne w październiku i wiosenne tygodniowe – opowiada.

Spójrzmy jeszcze na Finlandię, tutejszy system edukacji uważany jest za jeden z najlepiej funkcjonujących i efektywnych na świecie. Rok szkolny rozpoczyna się w połowie sierpnia i trwa do końca maja. Poza tym uczniowie mają przerwę jesienną, która wypada w październiku, świąteczną, zimową oraz wielkanocną. Z tym, że trwają one maksymalnie tydzień, poza dwutygodniowymi świętami na przełomie grudnia i stycznia.

Wakacje i tak za granicą

- Nie wyobrażam sobie, by w połowie sierpnia dzieci miały wracać do szkół. Chodzi o klimat, pogodę, słońce. Gdybyśmy mieszkali nad Morzem Śródziemnym, to można byłoby się zastanawiać. U nas trzeba na maksa wykorzystać dobrą pogodę. A w listopadzie jest szaro i smutno, nie ma słońca – stwierdza od razu Bartek, tata siódmoklasistki i przedszkolaka. Ferii i wolnego jak najwięcej - to opinia jego dzieci. - Dla mnie tak jak jest, jest super. Wakacje muszą być długie, ponad dwa miesiące w lecie – podkreśla.

- Proszę spytać, ile dzieci spędzało wakacje tylko w Polsce? Niewiele – odpowiada na to Marzena i podaje przykład: - Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która prowadzi pensjonat w Darłowie. Zawsze miała komplet, głównie rodziny z dziećmi. Teraz bez problemu można było zarezerwować termin. U nas na Warmii i Mazurach też pustki. Większość rodzin w wakacje wyjeżdża za granicę. Chociaż nasze temperatury nie różnią się już za wiele od tych we Włoszech czy w Grecji. Nawet przy inflacji wyjeżdżają, tylko na krócej.

Dlatego jej zdaniem pogoda nie gra roli - jesienią też rodziny wyjeżdżałyby za granicę do ciepłych krajów. Mitem jest również to, że latem dzieci korzystają z pogody, bawiąc się na dworze całe dnie. - Siedzą najczęściej przed komputerami, wystarczy wyjść na boisko i spojrzeć. Jest puste bez względu na porę roku. Drugie pobliskie boisko, na którym jeszcze non stop przesiadywał mój syn jako dziecko, parę lat temu zmieniono w parking. Nikt z niego już nie korzystał - opowiada.

Jak tłumaczy, gdyby kosztem wakacji zrobić ferie jesienne, rodzicom łatwiej byłoby zorganizować opiekę nad najmłodszymi – pracodawcy chętniej dają wolne dwa razy po dwa tygodnie niż całe wakacje. - Poza tym w ferie zimowe są zajęcia na świetlicy, więc w ferie jesienne też mogłyby korzystać z nich dzieci, które nie mają opieki - dodaje nauczycielka.

To nie wszystko, bo jej zdaniem przerwa w październiku lub listopadzie pozwoliłaby lepiej przestawić się na czas zimowy, do krótszych dni. Marzena przypomina również, że jest to sezon, gdy najwięcej dzieci choruje, więc nie zarażałyby się tak, gdyby zostały w domu. - Oj już nie narzekaj, masz tyle wolnego. Zawsze tak słyszę, więc może gdyby wakacje były krótsze, to skończyłyby się takie komentarze, że mamy tyle wakacji – dodaje.

Trudny powrót do szkół

Ola, tegoroczna maturzystka z Warszawy, patrząc ogólnie na rozkład wolnego, zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. A konkretnie ruchomych dni do dyspozycji dyrektora. Co to takiego? Oprócz przerw wyznaczonych kalendarzem edukacyjnym, każda szkoła może liczyć na dodatkowe wolne, o których decyduje dyrekcja.

W podstawówkach jest to maksymalnie osiem dni, w szkołach ponadpodstawowych – 10. Najczęściej dyrektorzy dodatkowe wolne ustalają przed różnymi świętami lub po nich, gdy te są w środku tygodnia. W tym roku np. 1 listopada wypada we wtorek. Można się więc spodziewać, że większość szkół poniedziałek ogłosi dniem wolnym od lekcji. - Powinno to być niezależne od dyrekcji i uregulowane z góry – tłumaczy Ola. Wtedy można by zaplanować wcześniej wyjazd, a tak do końca nie wiadomo, jak będzie.

Antek wraca jeszcze do pomysłu krótszych wakacji i podaje dwa główne argumenty: a konkretnie nauka i odpoczynek od nauki. I tu zaczyna się dyskusja nie tyle o czasie trwania wakacji, co o wymęczonych polskich uczniach. - Gdyby wprowadzić ferie jesienne i wiosenne, w ciągu roku szkolnego uczeń czułby się dużo lepiej i miałby czas na odpoczynek. Wakacje nie zmuszałyby go do przechodzenia co roku wrześniowych trudów wstawania sześć godzin wcześniej i przypominania sobie wszystkich zagadnień - tłumaczy.

Nauczyciele nie ukrywają, że wrzesień rzeczywiście zazwyczaj mija im na przypominaniu tego, o czym mówili przed wakacjami. Im dłuższa przerwa, tym więcej luk. Pokazały zresztą to lekcje online – uczniowie mieli problem nawet z tabliczką mnożenia. Powakacyjne zapominanie rodzi jednak poważne problemy.

Specjaliści od dydaktyki i pedagogiki nie od dziś zauważają, że braki w wiedzy i konieczność przypominania materiału dotyczy w większości dzieci z biedniejszych rodzin. Nawet jeśli te w trakcie roku szkolnego dobrze radzą sobie z nauką. Ich zamożniejsi rówieśnicy wakacje spędzają jednak na obozach językowych albo po prostu jadą za granicę, gdzie mogą ćwiczyć np. angielski i przypominać sobie przyswojoną wiedzę. Potem we wrześniu widać rozdźwięk i wyraźny podział w klasach.

Joanna Poprawska, psycholożka z XI LO w Łodzi, odnosząc się do kwestii odpoczynku i wdrożenia w inny system pracy po wakacjach, zaznacza, że z samym przestawieniem się do trybu szkolnego nie ma większych trudności. Po dwumiesięcznych wakacjach okres adaptacyjny u młodzieży zajmuje zazwyczaj ok. dwóch tygodni. Ale pęd szkolny to już inna bajka. - Dzieci są wręcz oblepione zajęciami dodatkowymi. Przychodzą na siedem, osiem godzin do szkoły, wracają do domu i się zaczyna: zajęcia wyrównawcze, korepetycje, odrabianie pracy domowej – wylicza. Dlatego jej zdaniem jak najwięcej odpoczynku i dni wolnych w trakcie roku szkolnego bardzo przydałoby się uczniom. - Średnio znajduje czas na sen ostatnio. Dużo nauki mi się już zbiera – przyznaje Ola, w pełni zgadzając się z opinią Poprawskiej.

Wprowadzenie dodatkowych ferii jesiennych i wiosennych kosztem krótszych wakacji proponowano już w 2008 roku, ale ministerstwo edukacji za pilniejsze uznało zmiany w programach nauczania. Podstawy programowe owszem zmieniły się. Są maksymalnie przeładowane, młodzież przemęczona, a zmian w rozkładzie dni pracujących i wolnych nie ma.

loader

RadioZET.pl