Waży się los 180 krów z Deszczna. Chętni na przejęcie się wycofują

01.10.2019 11:08
Krowy
fot. Radio ZET

Wolne krowy z Deszczna z Ziemi Lubuskiej znowu w niepewności. Gospodarz, który miał je przygarnąć, w ostatniej chwili wycofał się ze swojej decyzji. O wolno żyjącym stadzie było głośno trzy miesiące temu, gdyż miały zostać przeznaczone do utylizacji. Ocalały dzięki interwencji prezydenta Andrzeja Dudy.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Krowy z Deszczna przez lata żyły i rozmnażały się bez opieki. Dzięki zebranym podpisom, interwencji prezydenta, ministra rolnictwa miały zostać uratowane. Sprawa się jednak komplikuje.

Zobacz także

Jak informuje reporterka Radia ZET, Natalia Żyto, obrońcy zwierząt pilnie szukają im nowego domu. Walczą o to, by 180 krów nie rozdzielać.

Chętnych na przejęcie krów brakuje

Stado jest zakolczykowane, zbadane i zdrowe. Jeden gospodarz chciał wziąć wszystkie krowy, ale nie ma miejsca, gdyż musiałby dokupić pole, a to niebagatelny koszt rzędu 800 tysięcy złotych. Był też sponsor, który chciał przeznaczyć na ten cel kilkaset tysięcy złotych, ale także się wycofał.

Ekolodzy wyliczyli, że koszt utrzymania krów plus pole to minimum 900 tysięcy złotych. Ktoś, kto zdecyduje się przyjąć krowy, nie może ich rozmnażać i nie może przeznaczyć ich na mięso.

Zdaniem obrońców praw zwierząt tylko zainteresowanie tematem wolno żyjących krów może je ocalić. Ekolodzy wieszczą, że w przeciwnym razie trafią do rzeźni.

RadioZET/BC