Ks. Henryk Jankowski oskarżany o molestowanie. Przerażające wspomnienia z parafii św. Brygidy

Redakcja
03.12.2018 18:57
Ks. Henryk Jankowski oskarżany o molestowanie. Przerażające wspomnienia z parafii św. Brygidy
fot. W.Laski/EastNews

Ks. Henryk Jankowski, znany przede wszystkim jako kapelan „Solidarności”, zmarł w 2010 roku. Po ośmiu latach od jego śmierci, na łamach „Dużego Formatu”, Barbara Borowiecka zdecydowała się opowiedzieć o wstrząsających wydarzeniach, jakie rzekomo miały miejsce w latach 70. w gdańskiej parafii św. Brygidy. Jankowski był tam wówczas wikarym.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Dopadł mnie z 10, może nawet 20 razy – wspomina Barbara Borowiecka. – Ale nie jestem w stanie odtworzyć tego w porządku. Pamiętam strzępy zdarzeń, wyrwane z czasu, z chronologii. Był jak bestia – mówi w rozmowie z „Dużym Formatem”.

– Chciałam uciec przez strych i wybiec drugim wejściem. Ale tym razem drzwi były zamknięte. Dopadł mnie, gdy szarpałam się z klamką. Dotykał piersi, powiedział, że pokaże mi, co to znaczy od tyłu. Wkładał ręce w majtki i próbował je zdjąć. Nie udało mu się. Pamiętam, że miałam spódniczkę na gumce, naciągnęłam majtki tak, że trzymałam je w zębach i odpychałam się rękoma. Byłam przerażona, nie rozumiałam, czego chce, co to znaczy "od tyłu". A on mówił: "Ja ci pokażę, jak się spuścić". Był obleśny – kontynuuje pani Barbara.

Zobacz także

Kobieta opowiada także o historii swojej koleżanki. Dziewczyna miała zajść z ks. Jankowskim w ciążę. – Ojciec pobił ją, gdy powiedziała, że jest w ciąży. Potem skoczyła – wspomina Borowiecka. Nastolatka popełniła samobójstwo skacząc z okna mieszkania. Zostawiła list, w którym miała napisać: "Nie będę miała dziecka Jankowskiego. Może teraz uwierzycie, że zostałam zgwałcona".

W artykule opisane są także inne historie, rzekomych kontaktów ks. Jankowskiego z nastoletnimi chłopcami. Na pytania "Dużego Formatu" odpowiadał ksiądz pracujący w tamtych czasach w kurii. - Ludzie byli zniesmaczeni, ale traktowali to z uśmiechem: "Ma słabość do blondynów" albo "Prałat nie lubi być sam" - mówi.

– Arcybiskup Gocłowski także uczestniczył w przyjęciach, podczas których polewali 14-latkowie (…) Biskup powiedział mi kiedyś, że Jankowski jest homoseksualistą. Pedofilia była wtedy poza zasięgiem wzroku. A najważniejsze było "dobro Kościoła" – wspomina ksiądz.

W 2004 roku prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie rzekomego molestowania nastoletniego Sławka, który uczestniczył w przyjęciach Jankowskiego, nocował na plebanii i wyjeżdżał z księdzem na ferie.

Zobacz także

Podobnie zakończyła się historia nastoletniego Piotra, który uciekł z domu i spędził noc na plebanii. – Pojechaliśmy zagranicznym samochodem na plebanię. Chciałem się wykąpać, ksiądz otworzył drzwi łazienki i przyglądał się, kazał mi odwrócić się przodem. Potem zrobił mi herbatę, podał kanapki, podczas kolacji opowiadałem księdzu, dlaczego uciekłem z domu (…) Gdy oglądałem jeden z obrazów, ksiądz podszedł do mnie i zaczął głaskać po głowie, po chwili muskał ustami policzki. Kiedy pocałował mnie w usta, odruchowo odepchnąłem go. Jankowski skarcił mnie i kazał się rozebrać. Gdy stałem nagi, proboszcz spytał się, czy napiję się drinka. Szybko wychyliłem szklankę i zaszumiało mi w głowie. Ksiądz jedną ręką rozpiął rozporek, drugą trzymał mnie mocno za plecy. Klęknąłem, wtedy zbliżył się i włożył mi członka do ust. Powiedział, że nie będę tego żałował. Po wszystkim zrobiło mi się niedobrze i pobiegłem do toalety zwymiotować. Rano Jankowski dał mi 1000 złotych i wypchnął za drzwi. "Należy ci się, bo byłeś dobry" – zeznawał chłopiec.

Ks. Henryk Jankowski zmarł w 2010 roku. 31 sierpnia 2012 roku 2,6-metrowy pomnik księdza Jankowskiego stanął na cokole twarzą w stronę bazyliki mariackiej.                                                                                                                    

RadioZET.pl/DużyFormat/BM