Zamknij
Izabela Sikora
Izabela Sikora (w środku) podczas wyświęcenia diakonek w Kościele Świętej Trójcy w Warszawie
fot: Piotr Molecki/East News

Ksiądz Izabela ze Szczecina. Jej mąż jest już proboszczem

Michał Dzienyński
Michał Dzienyński Redaktor Radia Zet
19.05.2022 11:40

Najlepiej mówić do mnie "proszę księdza". Taką formę uznał nawet profesor Miodek - mówi ksiądz Izabela Sikora z Parafii Ewangelicko – Augsburskiej w Szczecinie. Kilkanaście dni temu po raz pierwszy w polskim Kościele luterańskim 9 kobiet zostało księżmi. Zdaniem naszej rozmówczyni to bezprecedensowe wydarzenie dla całego Kościoła w Polsce.

Michał Dzienyński: Czy czuje pani, że przeciera szlaki dla kobiet w Kościele?

Izabela Sikora: Czuje się troszkę podekscytowana i przepełniona wdzięcznością. Zdaję sobie sprawę, że to przecieranie szlaków, o którym pan mówi tak naprawdę dotyczy wielu, wielu kobiet, które były przede mną. To, że zostałam księdzem Kościoła luterańskiego w Polsce, to jest tak naprawdę długoletnia praca wielu kobiet, ale również wielu mężczyzn, którym zależało na tym temacie. Praca, która była dokonywana przez wiele, wiele lat.

Jak do pani mówić?

Przyjęliśmy, że formalne sformułowanie to będzie „ksiądz”. Może pan mówić „proszę księdza” (śmiech). Takie zapytanie padło nawet do profesora Miodka i on również sugeruje, że mimo wszystko lepiej w tym wypadku nie używać feminatywów.

Co się zmienia dla pani, kiedy została już księdzem?

To bardzo ciekawe pytanie, ponieważ tak naprawdę jeżeli chodzi o służbę duszpasterską, to się niewiele zmienia. Normalnie prowadzę nabożeństwa, udzielam sakramentów, prowadzę rozmowy duszpasterskie. Najważniejsza zmiana, która się dokonała to fakt, że będziemy mogły jako kobiety również obejmować samodzielnie parafię, czyli będziemy posiadać odpowiedzialności administracyjne za parafie

Czyli – mówiąc potocznie, będzie pani mieć swoją plebanię?

Tak, to znaczy ja już mam plebanię w pewnym sensie. Jako duchowny Kościoła luterańskiego już wcześniej te wszystkie zapewnienia, dotyczące również mieszkania służbowego itd., one również mnie dotyczyło. Niezaprzeczalny fakt jest taki, że rzeczywiście będziemy mogły samodzielnie prowadzić parafie, a w przyszłości zostać proboszczami. Czyli nie musimy mieć żadnego administratora męskiego nad sobą, tak jak to jest teraz. Są nawet parafie w tej chwili, które prowadzone są samodzielnie przez panie diakon. Ale jeżeli chodzi o wszelkie dokumenty i uchwały, ważne decyzje – wszędzie musi widnieć podpis tzw. administratora tej parafii, najczęściej jest to biskup diecezjalny danej diecezji, w której służy diakon w tej chwili.

Ksiądz proboszcz, to kiedy kobieta biskup?

Zapewne przyjdzie taki czas, pewnie długo jeszcze w Polsce na niego poczekamy, bo to się wszystko dzieje zgodnie z prawem, które przyjęliśmy.  Najpierw będzie wikariat, potem dopiero – tak samo jak dotyczy to mężczyzn – możliwość przystąpienia do drugiego egzaminu kościelnego, kiedy wysłuży się odpowiednią liczbę lat. Egzamin ten pozwala, aby najpierw móc zostać proboszczem administratorem, a po kolejnych trzech latach startować do wyborów na stanowisko samodzielnego proboszcza. Kolejne określone prawnie lata w służbie umożliwiają kandydaturę na biskupa. To na pewno jeszcze troszeczkę potrwa, ale gdzieś tam – w dalszej przyszłości – jest to oczywiście również możliwe.

Gdzie jest najwięcej w kościele luterańskim kobiet księży?

Przede wszystkim oczywiście w Europie Zachodniej. Kobiety pełnią funkcje księży, i nawet biskupek, najwięcej w Niemczech i Skandynawii.

W Polsce jest ok. 60 tys. wiernych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego.

Czy ma pani rodzinę?

Tak. Mój mąż również jest księdzem. Jest proboszczem w parafii w Szczecinie i mamy dwoje dzieci – córkę i syna.

Kto jest przełożonym, mąż czy pani?

Jeżeli pan pyta o formalne względy to oczywiście mój mąż jest proboszczem, więc będzie moim przełożonym. Tak już jest teraz (śmiech). Teoretycznie, gdybym chciała, mogłabym być proboszczem za kilka lat. W Kościele luterańskim wygląda to w ten sposób, że parafianie wybierają proboszczów. Jeżeli któraś z ordynowanych 7 maja kobiet, będzie chciała w jakiejś parafii kandydować, czyli dać możliwość danemu zborowi, parafii, aby wybierali na proboszcza również kobiety, to będzie decyzja, która wymaga jeszcze kilku lat.

Czyli to są takie wybory na proboszcza?

Jest głosowanie. Kiedy w danej parafii są ogłoszone wybory na proboszcza, to każdy ksiądz, który jest po drugim egzaminie kościelnym i ma odpowiedni staż w służbie, posiada możliwość zgłoszenia się do wyborów. Każdy kandydat ma kazanie i prowadzi całe nabożeństwo przedwyborcze. Później ma spotkanie z parafianami, gdzie opowiada troszeczkę o sobie, o swojej służbie. Można też zadawać księdzu pytania na temat tego, jak wyobraża sobie na przykład pracę w parafii, wizję tej parafii itd. Później następują wybory. Ten kandydat, który otrzymuje największą liczbę głosów, zostaje proboszczem danej parafii.

Myśli pani, że wybór na kobietę księdza będzie takim impulsem dla Kościoła w Polsce?

Mam ogromną nadzieję, że tak się stanie i będzie to także punkt wyjścia do dyskusji. Zdaję sobie sprawę, że te dyskusje będą na różnym poziomie i w różnym kontekście prowadzone. Ale mam nadzieję, że one się przysłużą kobietom w kościele, które służą i to w wielu kościołach, także w większościowym w Polsce, czyli Kościele rzymskokatolickim.

Podczas święcenia diakonek w Kościele Świętej Trójcy w Warszawie
fot. Piotr Molecki/East News

Długo trwała dyskusja na temat roli kobiet w kościele luterańskim. Ile trzeba było czekać na ten moment?

Właściwie rozpoczęła się jeszcze przed II wojną światową. W latach 30. pozwolono w ogóle kobietom studiować teologię. Pierwsze kobiety kończyły teologię i stawały się katechetkami. To wtedy właściwie rozpoczęła się dyskusja co dalej. Bardzo się ożywiła po wojnie, kiedy brakowało mężczyzn do służby i w ogóle duchownych, a potem drugi taki rozkwit tej dyskusji był w latach 60.  Można powiedzieć, że od tamtej chwili ta dyskusja się nieustannie toczyła, z mniejszą lub większą intensywnością. Przede wszystkim na poziomie akademickim i synodu Kościoła luterańskiego w Polsce. Tyle widocznie potrzebowaliśmy czasu, żeby dojść do tego momentu.

Czego pani powinienem życzyć na tej nowej drodze życia?

Może tak po chrześcijańsku – błogosławieństwa, bo to życzenie szczęścia.

Ksiądz Izabela Sikora - ma 42 lata i pochodzi z Cieszyna. W 2003 roku ukończyła studia teologiczne i pedagogiczne na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Ukończyła też podyplomowe studia z zakresu edukacja i rehabilitacji osób z niepełnosprawnością intelektualną, a także pedagogikę specjalną na Uniwersytecie Szczecińskim. Od 2007 roku mieszka i pracuje w parafii w Szczecinie angażując się m.in. pracę wśród kobiet, szkółki niedzielne oraz działalność ekumeniczną. Od 7 maja 2022 jest księdzem - wikariuszem w Parafii Świętej Trójcy w Szczecinie. Mężatka ma dwoje dzieci. Mąż ksiądz Sławomir Sikora jest proboszczem.

Michał Dzienyński
Michał Dzienyński

Radio mam w krwiobiegu i to już od 20 lat. Pracę zaczynałem w Rozgłośni Harcerskiej, potem było Radio Praga, Plus, Eska. Po drodze były też epizody telewizyjne w roli wydawcy i sekretarza redakcji w jednym z branżowych pism. Byłem też DJ’em i prowadzącym program. W końcu trafiłem tam, gdzie sobie 20 lat temu założyłem, czyli do ZETki. W radiu uwielbiam słuchać ludzi. Może dlatego moja działka to sprawy społeczne. Poza pracą moja pasja to góry, pociągi i dzielenie się radiową wiedzą z innymi. Potrafię też udawać zwierzęta. Na życzenie zaszczekam, zagdakam czy zamuczę.

C