Łódź: ksiądz uderzył gimnazjalistę podczas mszy

Redakcja
29.03.2017 13:47
Łódź: ksiądz uderzył gimnazjalistę podczas mszy
fot. Flickr

W Kościele Katolickim trwają rekolekcje wielkanocne, które są obowiązkowe dla młodzieży szkolnej. W poniedziałek we mszy uczestniczyli uczniowie gimnazjum nr 35 w Łodzi. Nie wszyscy byli specjalnie zainteresowani tym, co dzieje się na ołtarzu. Księdzu puściły nerwy i... uderzył jednego z nastolatków.

250 gimnazjalistów może zrobić niezły harmider, tak też się stało podczas mszy rekolekcyjnej. Duchowny prowadzący nabożeństwo miał duże kłopoty z opanowaniem młodzieży.

Zagłosuj

Czy msza w kościele powinna byc obowiązkowa dla uczniów?

Liczba głosów:

- Przez 15 minut próbowałem wprowadzić minimum dyscypliny w grupie, prosząc o ciszę. Nauczyciele ograniczyli swoje zaangażowanie w opiekę nad młodzieżą do milczącej obecności - mówi ksiądz na łamach "Dziennika Łódzkiego".

Duchowny w pewnym momencie nie wytrzymał, podszedł do jednego z nastolatków i uderzył go w twarzy. Przyznał się do winy i nie próbuje dementować tej informacji.

Poszkodowany chłopiec miał pić w kościele napój i m.in. ten fakt rozzłościł duchownego.

Duchowny wyraża skruchę i przeprosił już gimnazjalistę.

- Świadków przeprosiłem za moje zachowanie od razu. Mam świadomość, że choć fizycznie nie skrzywdziłem bardzo tego chłopca, to bez wątpienia poniżyłem go przy wszystkich - tłumaczy się na łamach lokalnej prasy ksiądz.

Wydaje się jednak, ze to nie koniec tej sprawy. Matka chłopca zawiadomiła już policję i jak przyznaje, była w szoku, kiedy dotarła do niej ta informacja. Utrzymuje, że nigdy nie miała problemów z synem. Jej słowa potwierdza dyrektor szkoły.

- Ksiądz wyraził skruchę. Stwierdził, że nie mógł opanować grupy, a zwłaszcza tego chłopca, który potem został poszkodowany. Czynności dotyczą naruszenia nietykalności osobistej, za co polski kodeks przewiduje maksymalną karę roku pozbawienia wolności. Po zgromadzeniu materiału dowodowego zostanie on przekazany matce. To ona zdecyduje, czy wystąpić do sądu z prywatnym aktem oskarżenia – wyjaśnia w rozmowie z TVN24 mł. insp. Joanna Kącka z łódzkiej policji.

RadioZET.pl/TVN24/KM