Obchody Sierpnia '80 w cieniu podziałów. Lech Wałęsa nazwał byłego opozycjonistę chorym człowiekiem, drugiego durniem

Redakcja
27.08.2017 12:00

- To jest chory człowiek, co on wymyśla. To jest defetysta, mitoman. To są wierutne kłamstwa - powiedział o Krzysztofie Wyszkowskim w ''Kropce nad i'' u Moniki Olejnik Wałęsa. Słów krytyki nie szczędził innemu opozycjoniście, Andrzejowi Gwieździe. - Co za dureń ten Gwiazda! - stwierdził. 

Ci naiwniacy, jak właśnie Andrzej Gwiazda i Krzysztof Wyszkowski, oni nie mogą uwierzyć, że robotnik to wszystko sam osiągnął. Jak mówią o mnie źle, że to niemożliwie, że tego wszystkiego dokonałem, to mnie to nobilituje - dodał.

Zobacz także

Były prezydent oskarżył Andrzeja Gwiazdę i braci Kaczyńskich o zbieranie na siebie haków. - A co dokonał Gwiazda? Dopóki był ze mną, ja nim sterowałem, to coś tam osiągał. (...) A później po prostu tych moich największych wrogów ustawiono w Instytucie Pamięci Narodowej, by dopasowali dokumenty na mnie, by mnie oskarżać. (..) I jak ja dzisiaj patrzę, to widać, że Kaczyńscy od początku szukali na mnie tych haków. Oni myśleli, że będą mnie szantażować. Wyrzuciłem ich, kiedy dostałem informację, że nic nie robią - nie pracowali, a szukali materiałów - mówił. 

Wałęsa w rozmowie z Moniką Olejnik odniósł się do sprawy dokumentów znalezionych w szafie Kiszczaka, które mają świadczyć o jego współpracy z SB. - Kiszczak w domu nic nie trzymał! Nic nie trzymał! Miał dokumenty, którymi chciał spowodować, by ode mnie odeszli żołnierze. (...) Teczki na mnie złożono z teczek, z dokumentów tych, którzy pracowali wokół mnie. Wszystko jest pozbierane i wsadzone do teczki TW "Bolka". A tę biedną kobietę wrobiono - mam nadzieję, że przed śmiercią powie prawdę - stwierdził Wałęsa.

''Polskie zwycięstwo jest niszczone''

Były prezydent i pierwszy przewodniczący NSZZ "Solidarność" wziął udział w czwartkowych obchodach organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji.

- Udało nam się w sytuacji beznadziejnej, pilnowało nas tu ponad 200 tys. żołnierzy sowieckich w tamtym czasie, naokoło Polski stał milion żołnierzy sowieckich. I my doprowadziliśmy Polskę do wolności i potem oddaliśmy tę wolność demokracji. A ta demokracja była nie do końca przygotowana, a dlatego nieprzygotowana, bo w Katyniu nam głowy obcięto, bo komunizm też wykończył wielu dobrych patriotów - mówił do zgromadzonych.

- Nie byliśmy przygotowani ani fizycznie, ani umysłowo, ani programowo do przejęcia takiego wielkiego zwycięstwa, stąd mamy tego typu kłopoty dzisiaj - powiedział były prezydent.

Apelował o dyskusję na temat tego, co teraz zrobić, by "zabezpieczyć ojczyznę w dobrym rozwoju". - Bo to, co się dzieje dzisiaj, niszczy nasze zwycięstwo - stwierdził Wałęsa.

- Musimy porozumieć się, co należy robić, co należy odrzucić, bo polskie zwycięstwo jest niszczone - apelował. - Pomimo wieku stawiam się do waszej dyspozycji - dodał.

RadioZET.pl/PAP/TVN24/DG