Leszek Miller wspomina śmierć syna. „Ziemia usunęła mi się spod nóg”

Redakcja
04.09.2018 07:33
Leszek Miller z synem
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

– Wciąż mam syna przed oczami, jak Leszek przychodzi do nas do domu, mówi „Cześć mamo, cześć tato, co słychać, co u was?”. To niewyobrażalna tragedia w moim życiu – mówi w szczerej rozmowie z „SE” Leszek Miller. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Leszek Miller był w Grecji, gdy dotarła do niego wiadomość o samobójczej śmierci syna. Na wakacjach towarzyszyła mu żona oraz wnuczka. Tragiczną informację przekazał mu brat żony. – W tym momencie ziemia usunęła mi się spod nóg. Nie uwierzyłem – wspomina. 

Były premier natychmiast wrócił do Warszawy. Jak mówi w wywiadzie dla „Super Expressu”, chciał jak najszybciej zobaczyć syna. 

Ostatnią osobą, która widziała żywego Leszka Millera juniora, była jego partnerka. – Coś się tam wtedy musiało stać... – mówi były lider SLD.

Zobacz także

Leszek Miller oraz pani Sobkowiak (partnerka syna) złożyli zeznania na policji. Śledczy nie wykluczają żadnego wątku. Według wstępnego rozpoznania prokuratora Leszek Miller junior popełnił samobójstwo. 

Były premier wspomniał również o relacjach z synem. Twierdzi, że były bardzo dobre. – W wakacje utrzymywaliśmy z nim stały kontakt. Moja żona rozmawiała z nim telefonicznie dwa dni przed jego śmiercią, a ja cztery dni przed tą straszną niedzielą – opowiada. 

Kim był Leszek Miller junior?

Leszek Miller junior miał 48 lat. Był absolwentem warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Po ukończeniu studiów zajął się prowadzeniem interesów, współpracował m.in. z rajdowcem Sobiesławem Zasadą. Pracował także w spółkach skarbu państwa. 

Syn byłego premiera zmarł 27 sierpnia. W sobotę 1 września w Żyrardowie odbył się jego pogrzeb.

W poniedziałek wieczorem redaktor naczelny dziennika „Fakt” Robert Feluś zrezygnował z pełnionej funkcji. Rezygnacja ma związek z sobotnią publikacją „Faktu” nt. syna byłego premiera Leszka Millera.

RadioZET.pl/Super Express/DG