Zamknij

Wulgaryzmy i 40-minutowe opóźnienie na komisji ws. "lex Czarnek". "Co za k***a ch**nia"

04.01.2022 17:15

Z ponad 40-minutowym opóźnieniem sejmowa komisja edukacji rozpoczęła posiedzenie dotyczące projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, zwanego "lex Czarnek". Posłowie nie mogli rozpocząć prac, bo część parlamentarzystów PiS miało problem ze zdalnym połączeniem. Na sali padały wulgaryzmy. 

"Lex Czarnek" w Sejmie
fot. PAP

''Lex Czarnek" wróciło do sejmowych prac po niespełna miesięcznej przerwie. Pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe miało być przeprowadzone 14 grudnia. Jednak na początku posiedzenia połączonych komisji KO złożyła wniosek o zawieszenie prac. Wniosek został przyjęty. Wyznaczono nowy termin. 

''Lex Czarnek" w Sejmie. Padły wulgaryzmy

We wtorek posiedzenie komisji rozpoczęło się z ponad 40-minutowym opóźnieniem. Jak mówiła przewodnicząca komisji edukacji Mirosława Stachowiak-Różecka, posłowie, którzy uczestniczą w posiedzeniu zdalnie, mieli problem z połączeniem z komisją. Przedstawiciele opozycji wskazywali, że na sali jest wymagane kworum, a problem z połączeniem dotyczy tylko posłów Prawa i Sprawiedliwości. 

– Nieobecność posłów PiS nie powinna być argumentem, aby nie procedować tej ustawy. Głosujmy nad wnioskiem o odrzucenie [...] wyrzućmy tę złą ustawę do kosza – mówił Cezary Tomczyk z KO. 

– Kworum jest, tylko doskonale wiedzą, że lex Czarnek byłoby znów odrzucone. Zaczynają się jednak telefony i naciski, bo posłom PiS nie chciało się przyjechać na miejsce – stwierdziła Barbara Nowacka. –Trzeba było sprowadzić wszystkich posłów do Warszawy – dodała Katarzyna Lubnauer. Na sali padały również wulgarne słowa: "A my jesteśmy tu na sali. K***a. Posiedzenie było przewidziane", "Co za k***a ch**nia je**na". 

W posiedzeniu komisji nie uczestniczy minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Rządowy projekt nowelizacji referuje wiceminister Dariusz Piontkowski. 

Co zmienia "lex Czarnek"?

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, jeśli dyrektor szkoły lub placówki oświatowej nie zrealizowałby zaleceń wydanych przez kuratora oświaty, to mógłby wezwać go do wyjaśnienia, dlaczego tego nie zrobił. Jeśli dyrektor nadal nie realizowałby zaleceń, kurator mógłby wystąpić do organu prowadzącego szkołę lub placówkę z wnioskiem o odwołanie dyrektora w czasie roku szkolnego, bez wypowiedzenia.

"Lex Czarnek" zmierza też do zwiększenia nadzoru nad zajęciami prowadzonymi w szkole przez stowarzyszenia i inne organizacje. Zgodnie z projektem dyrektor szkoły lub placówki miałby obowiązek – przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych przez stowarzyszenia lub organizacje – uzyskać szczegółową informację o planie działania na terenie szkoły, konspekt zajęć i materiały wykorzystywane na oferowanych zajęciach, a także uzyskać pozytywną opinię kuratora oświaty dla działań takiej organizacji w szkole lub w placówce. Udział ucznia w zajęciach prowadzonych przez stowarzyszenia lub organizacje wymagałby pisemnej zgody rodziców niepełnoletniego ucznia lub pełnoletniego ucznia.

– Ja wiem, o co panu ministrowi chodzi. Myślę, że wszyscy wiemy. Chodzi o działalność kilku organizacji pozarządowych, których działalność się panu ministrowi nie podoba. Związane są one z edukacją seksualną i antydyskryminacyjną. Ale przepis uderza we wszystkie organizacje pozarządowe – powiedziała Radiu ZET Agnieszka Jankowiak-Maik, nauczycielka i blogerka znana jako "Babka od histy". 

Przeciwko "lex Czarnek" przed Sejmem protestowało ponad 100 osób. Wśród nich byli m.in. dyrektorzy szkół, nauczyciele, uczniowie, a także rodzice zaniepokojeni propozycjami forsowanymi przed PiS i ministra Czarnka. Manifestanci trzymali transparenty z napisami: "NIE dla 'lex Czarnek', tak dla wolnej szkoły!", "edukacja nie indoktrynacja", "samodzielność". 

RadioZET.pl/PAP