„Czasami trzeba bić mocniej” — kontrowersyjne wskazówki wychowawcze poradni w Łodzi

Redakcja
10.05.2018 10:54
„Czasami trzeba bić mocniej” — kontrowersyjne wskazówki wychowawcze poradni w Łodzi
fot. Shutterstock

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna w Łodzi w swoich broszurach umieszczała kontrowersyjne porady dotyczące wychowywania dzieci. Można było w nich przeczytać m.in., że rodzice „muszą bić dziecko coraz mocniej, by skłonić je do posłuszeństwa”. Sprawa została nagłośniona przez blogerów i media. Teraz zajęła się nią prokuratura. 

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna w Łodzi opublikowała na swojej stronie broszurę „Porady wychowawcze”. W dokumencie były opisane sposoby na „radzenie sobie” z trudnymi zachowaniami u dzieci. Dopuszczoną w poradniku metodą było karanie dzieci i właśnie ten podrozdział wzbudził najwięcej kontrowersji. 

„Czasami rodzice muszą bić dziecko coraz mocniej, aby skłonić je do posłuszeństwa. Dla niektórych dzieci przyzwyczajonych do klapsów przestają one stanowić karę” - tego typu „porady” można było znaleźć w tekście opublikowanym na stronie poradni. 

Zobacz także

W poradniku znalazły się przykłady „kary konkretnej”, do której można zaliczyć „klapsy, bicie pasem, potrząsanie”. Te zachowania mają „pomóc rodzicom w wyładowaniu złości”.

Kary konkretne sprowadzają się do umożliwienia rodzicom wyładowania złości. Czasami rodzice muszą bić dziecko coraz mocniej, aby skłonić je do posłuszeństwa. Dla niektórych dzieci przyzwyczajonych do klapsów przestają one stanowić karę. Ważne jest, aby dziecko zrozumiało, że kara jest reakcją na konkretne zachowanie — brzmiał jeden z bardziej oburzających fragmentów. 

Nie ma przy tym zamieszczonej informacji, że bicie dzieci jest niedopuszczalne.

Sprawę w sieci nagłośnił Kamil Nowak, znany jako autor witryny „Blog ojciec”. To on zawiadomił Rzecznika Praw Dziecka. Teraz sprawę bada Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie.

„Poradnik został już zdjęty z witryny internetowej placówki. Wszystkich czytelników naszej strony internetowej, którzy poczuli się zaniepokojeni tekstem [...] serdecznie przepraszamy. Naszą intencją było wskazanie zagrożeń wynikających ze stosowania kar cielesnych (są one bowiem zabronione w polskim prawie), a nie zalecanie ich stosowania w procesie wychowywania dzieci” — tłumaczono w oświadczeniu. 

RadioZET.pl/Dziennik Łódzki/KM