Zakopał psa żywcem. Teraz stanął przed sądem

Redakcja
21.02.2017 12:04
Proces mężczyzny z Łodzi, który zakopał psa żywcem.
fot. PAP, Schronisko-Lodz.pl

Przed łódzkim sądem ruszył we wtorek proces mężczyzny, który najpierw skatował, a później żywcem zakopał psa. Zwierzę odnaleźli dwaj przechodnie. Mimo starań lekarzy weterynarii nie udało się go uratować. Przed budynkiem sądu odbyła się pikieta obrońców praw zwierząt.

Do zdarzenia doszło w listopadzie ub. roku na jednym z łódzkich osiedli. Dwaj mężczyźni usłyszeli skowyt psa i odnaleźli miejsce, z którego dochodził. Okazało się, że zwierzę (suka przypominająca owczarka niemieckiego) była zawinięta w worek i zakopana. Pies został odwieziony przez strażników miejskich z Animal Patrolu do gabinetu weterynaryjnego w łódzkim schronisku. Ustalono, że zwierzę było zaniedbane i że przed zakopaniem ktoś uderzył je tępym przedmiotem w głowę. Stwierdzono również obrażenia, które mogły powstać w wyniku znęcania się nad psem. Według weterynarza w chwili zakopywania pies był nieprzytomny.

Zagłosuj

Trzy lata za zakopanie psa żywcem, to kara...

Liczba głosów:

Mimo kilkunastodniowych starań lekarzy weterynarii suka nie wróciła do zdrowia; była osłabiona, nie chciała jeść, nie mogła się podnieść. Zasnęła i nie obudziła się. Po kilku dniach poszukiwań zatrzymano 63-letniego właściciela psa. W rozmowie z policjantami twierdził, że przeprowadził się z domku jednorodzinnego do bloków i nie ma warunków do posiadania psa - dlatego postanowił się go pozbyć. Przyznał, że uderzył psa w głowę szpadlem, a następnie zostawił go w wykopanym dole myśląc, że zwierzę nie żyje.

Usłyszał zarzut usiłowania uśmiercenia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu kara do trzech lat więzienia. Przed budynkiem sądu odbyła się pikieta obrońców praw zwierząt.

Do podobnego incydentu doszło w Olsztynku. Tam jednak psa udało się uratować, dzięki interwencji policji. Funkcjonariusze natychmiast pojechali w miejsce zamieszkania mężczyzny. Właściciel przyznał się, że zakopał swojego psa. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Utrzymywał, że zrobił to, bo ten był chory.

RadioZET.pl/PAP/MaAl