Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

„Głosujcie, suki” - radny z Łodzi w stulecie nadania praw wyborczych Polkom

29.11.2018 22:48
xxx wiadomosci

„Żart” i „autoironia” – tak podpis pod umieszczonym na Instagramie zdjęciem, komentuje jego autor łódzki radny Bartosz Domaszewicz. Do sieci wrzucił relację z środowej sesji Rady Miejskiej, którą opatrzył komentarzem „VOTE BITCHEZ” – po polsku tyle, co „głosujcie, suki”. A wszystko to w setną rocznicę przyznania Polkom praw wyborczych.

„Głosujcie, suki” - radny z Łodzi w stulecie nadania praw wyborczych Polkom fot. Facebook

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Podczas środowej sesji łódzcy radni uczcili sto lat praw wyborczych kobiet w Polsce, nadając Dużej Sali Obrad imię Łódzkich Włókniarek. Radny Bartosz Domaszewicz z PO jako wiceprzewodniczący rady zasiadał za stołem prezydialnym, co udokumentowano na zdjęciu, które później radny Domaszewicz zamieścił w sieci. Zdjęciu, które wywołało niemałe oburzenie - zarówno wśród radnych PiS, jak i wśród feministek.

Bez tytułu fot. Instagram

„Skrajnie nie na miejscu” to jeden z delikatniejszych komentarzy, jakie pojawiają się po publikacji zdjęcia ze wspomnianym podpisem. Rzeczniczka klubu PiS Marta Grzeszczyk mówi o „wysokim braku kultury”.

- Pytanie, kogo miał na myśli? Radnych? A może tylko kobiety zasiadające w radzie? A może chodziło o Polki, które mają prawo wyborcze? – wyliczała w TVN24 radna Grzeszczyk.

Radny Bartłomiej Dyba-Bojarski – także z PiS – podpowiada radnym Platformy, by „ogarnęli kolegę”.

Sam Bartosz Domaszewicz tłumaczy z kolei, że to „autoironia”.

- Żart był kierowany tylko i wyłącznie w moją stronę. Na fotografii widać mnie za dużym, pięknym stołem. A ja od zawsze staram się mieć dystans do samego siebie. I tak jest od lat – powiedział dziennikarzowi TVN24.

Stwierdził też, że na sesji radni zajmowali się nie tylko prawami kobiet i podpis, jaki zamieścił przy fotografii, nie odnosił się do tej rocznicy.

Feministce Annie Dryjańskiej „autoironia” wydaje się mało prawdopodobna, bo przecież nikt z własnej woli „suką” – a tym bardziej „sukami” – nazwać by się nie chciał.

- Komentarz do publikacji pana samorządowca mogłabym ograniczyć do tego, że ręce opadają. Ale to byłoby zamknięcie oczu na to, z jakim zachowaniem mamy do czynienia – skomentowała dla TVN24 Dryjańska.

Jak dodała, jeśli był to żart, przypadek radnego trzeba by uznać za „beznadziejny”. Jeśli brak refleksji – radny powinien po prostu przeprosić.

RadioZET.pl/TVN24/JŚ

Oceń