Łyżwa odcięła 5-latce kawałek palca. Dyspozytor: Karetka to nie taksówka

Redakcja
22.02.2018 19:24
Łyżwa odcięła 5-latce kawałek palca. Dyspozytor: Karetka to nie taksówka
fot. Pixabay

— Karetka to nie taksówka — takie słowa od dyspozytora medycznego łódzkiego pogotowia ratunkowego usłyszała matka dziecka z odciętym palcem. Pogotowie przeprosiło za zachowanie mężczyzny, podkreślając jednocześnie, że postępował zgodnie z procedurami. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Zagłosuj

Kto ma rację w sporze?

Liczba głosów:

Do zdarzenia na łódzkim lodowisku „Bombonierka” doszło 30 grudnia. Bulwersującą sprawę opisuje „Dziennik Łódzki”. 5-letnia Wiktoria przewróciła się na lód. Pech chciał, że na jej dłoń najechał łyżwiarz, odcinając dziewczynce część serdecznego palca prawej ręki. 

Łódź. Łyżwiarz odciął dziecku kawałek palca

Wystraszona matka 5-latki poprosiła osoby znajdujące się na lodowisku, by zadzwoniły po pogotowie. Kobieta rozpoczęła poszukiwanie kawałka palca na płycie lodowiska. Gdy go odnalazła, pracownik lodowiska włożył go do woreczka z lodem.

Po chwili jedna z obecnych na miejscu osób dodzwoniła się na linię alarmową 112. Jak twierdzi matka dziewczynki, dyspozytor odmówił wysłania karetki do dziecka.

„Wykrzyczał mi do słuchawki, że karetka to nie taksówka. Był nieprofesjonalny i nie widziałam sensu dalszej rozmowy z tym panem, bo najważniejszy był czas. Wiedziałam, że córce trzeba jak najszybciej przyszyć palec, bo inaczej się nie przyjmie” — powiedziała pani Agnieszka „Dziennikowi Łódzkiemu”.

Zobacz także

Rodzice postanowili zawieźć 5-latkę do szpitala. Zajęło im to kilkanaście minut. Zabieg przeprowadzono po dwóch godzinach od wypadku.

„Dwa tygodnie później nie mogłam wytrzymać, gdy Wiktorii na żywca ścinano skalpelem martwicę z paluszka. Może dziecko by tak nie cierpiało, gdyby pomoc przyszła szybciej?” — komentowała w „Dzienniku Łódzkim” mama dziewczynki.

Łódź. Pogotowie ratunkowe przeprasza

Kobieta złożyła skargę na dyspozytora do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Na mężczyznę nałożono karę finansową oraz przeprowadzono rozmowę dyscyplinującą.

Według Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi zachowanie dyspozytora nie naruszyło jednak obowiązujących procedur. — Dyspozytor podjął słuszną decyzję, procedury zostały zachowane — powiedział przedstawiciel WSRM.

RadioZET.pl/dzienniklodzki.pl, polsatnews.pl/DG