Kobieta straciła prawo jazdy. Powód? Jej egzamin trwał o minutę za krótko

Redakcja
22.11.2018 13:26
Łódź. Marszałek unieważnił kobiecie egzamin na prawo jazdy. Wnioskowali o to związkowcy
fot. PAWEL LACHETA/ POLSKA PRESS/ EXPRESS ILUSTROWANY/East News (ilustracyjne)

Kuriozalna sytuacja w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Łodzi. Egzamin na prawo jazdy jednej z mieszkanek miasta został unieważniony przez marszałka województwa na wniosek związkowców z WORD. Powodem był m.in. fakt, że egzamin trwał o minutę krócej, niż dopuszczają przepisy.  

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Według „Dziennika Łódzkiego” kobieta cieszyła się zdanym egzaminem na prawo jazdy na kategorię B tylko przez trzy miesiące. Pozytywna decyzja egzaminatora została zaskarżona przez związkowców „Solidarności” z WORD-u. 

Powołali się na obowiązujące przepisy dotyczące długość praktycznej części egzaminu na prawo jazdy. Powinien on trwać 40 minut, ale można go skrócić do 25 minut. Dotyczy to tylko sytuacji, kiedy w tym czasie kursant zaliczy wszystkie określone ustawowo wymogi konieczne do uzyskania pozytywnego wyniku egzaminu. 

Zobacz także

Urzędnicy z marszałkowskiego wydziału infrastruktury nie tylko zapoznali się z wyjaśnieniami egzaminatora oraz dokumentacją, ale również przejrzeli zapis z kamer w samochodzie WORD-u oraz miejskiego monitoringu. W rezultacie uznali, że kobieta w czasie niespełna 24 minut nie wykonała poprawnie wymaganych czterech obowiązkowych zadań egzaminacyjnych. Mimo to otrzymała pozytywny wynik.

Dlatego marszałek wydał nieprawomocną decyzję o unieważnieniu egzaminu. Zarówno kobieta, jak i egzaminator mogą odwołać się w tej sprawie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. 

Zobacz także

Radosław Banaszkiewicz, szef „Solidarności” w łódzkim WORD-zie, podkreślił, że „osobiście nic do tej pani nie mam, nie jest jej winą, że straciła prawo jazdy”. 

Argumentował, że łodzianka „nie powinna prawa jazdy uzyskać”.

– My jako związek walczymy o to, by ośrodki ruchu drogowego nie podchodziły do egzaminów w sposób korporacyjny i przepuszczały kandydatów taśmowo. Chodzi o to, by prawo jazdy otrzymywała za każdym razem osoba solidnie przeegzaminowana, bo wtedy możliwość, że będzie stanowić zagrożenie w ruchu drogowym, jest o wiele niższa – podkreślił Banaszkiewicz.

Zobacz także

RadioZET.pl/Dziennik Łódzki/PTD