Wyszła na spacer z psem. Ktoś go zastrzelił i odjechał. "Biegłam w jego kierunku, ewidentnie uciekał"

Mikołaj Pietraszewski
07.05.2019 18:15
Wyszła na spacer z psem. Ktoś go zastrzelił i odjechał. "Biegłam w jego kierunku, ewidentnie uciekał"

Owczarek niemiecki został zabity strzałem w głowę, gdy przebywał na spacerze ze swoją właścicielką. Kobieta utrzymuje, że zabójcą jej psa jest myśliwy. W tej sprawie policja zatrzymała na razie jednego podejrzanego.

O sprawie pisze "Dziennik Wschodni". Pani Anna z Dubicy (woj. lubelski) w ostatni sobotni wieczór wybrała się na spacer ze swoimi trzema psami. Dwa z nich biegały luźno, trzeci o imieniu Luna był trzymany na smyczy i wypuszczony dopiero, gdy bohaterka tekstu znalazła się na jednej z wiejskich łąk. 

Pies zastrzelony, możliwe, że przez myśliwego

- Moje pieski ruszyły do przodu i wtedy usłyszałam strzał. Pobiegłam szybko w tamtą stronę i na środku pola zobaczyłam leżącą Lunę - relacjonuje w rozmowie z gazetą pani Anna, która zaraz po chwili zauważyła mężczyznę ze strzelbą, stojącego od niej w odległości ok 70 metrów. Ten, gdy ją zobaczył, zaczął się wycofywać w kierunku samochodu.

Zobacz także

– Biegłam w jego kierunku, ale człowiek w białym samochodzie ewidentnie uciekał. Rozpędził auto i odjechał w stronę Wisznic. Miał jeszcze pasażera - opowiada kobieta, która machała w jego stronę, aby się zatrzymał. 

Gdy tylko podbiegła do leżącej Luny, ta już nie żyła. Zdaniem pani Anny, śmiertelny strzał oddał myśliwy. - Pies już nie żył. Dostał kulą prosto w głowę. To nie było strzelanie dla wypłoszenia [...] Strzał był bardzo celny, a tu u nas kłusowników raczej nie ma - przyznaje dziennikarzom. 

"Pies płoszy jelenie"

O sprawie donosi także profil "Warszawski Ruch Antyłowiecki" na Facebooku, przytaczając sytuację, która przydarzyła się przed kilkoma miesiącami mieszkance Dubicy:

"Jesienią, podczas rykowiska, właścicielka Luny spotkała myśliwego, który powiedział, że pies płoszy jelenie i jakiś myśliwy przez pomyłkę może go postrzelić" - czytamy w poście. 

Policja bada sprawę

Pani Anna natychmiast zgłosiła sprawę na policję, została już także przesłuchana. Służby zatrzymały w tej sprawie 57-letniego mieszkańca gminy Wisznice (na terenie której leży Dubica), ale na razie nie usłyszał on zarzutów. Policja nie podaje też czy jest on członkiem koła łowieckiego. 

Zobacz także

Dubica przynależy do koła łowieciekiego Szarak 51. – Sprawą zajmuje się policja. Nie mogę nic więcej powiedzieć. Nie prowadzimy naszego wewnętrznego postępowania, bo nie ma ku temu podstaw, gdyż nikt nie usłyszał zarzutów –mówi "Dziennikowi Wschodniemu" prezes koła. 

– Przecież to jest okolica, gdzie spacerują lub przebywają ludzie. Ja byłam 50 metrów od psów. A gdyby przez pomyłkę strzelił do mnie? To wielkie zagrożenie. Na to nie może być przyzwolenia – podsumowuje w rozmowie z "DW" właścicielka zabitej Luny. 

RadioZET.pl/Dziennik Wschodni