Jak w komendzie policji w Lubinie żądano wyników? Policjanci oskarżają przełożonego o mobbing

04.04.2019 17:24
Policja
fot. Shutterstock

Żądał wyników, bo mandaty liczyły się do statystyk. Jeśli ktoś ich nie przynosił – poniżał, dyscyplinował i pomijał w awansach. Mobbing w Komendzie Powiatowej Policji w Lubinie trwa od lat. Policjanci uciekają, były komendant jest bezkarny. Ofiary po latach przerywają zmowę milczenia w rozmowie z reporterką Radia ZET. Jest też doniesienie do prokuratury.

- Pamiętam moment, kiedy myślałem, że nic nie ma już sensu, zjechałem autem na przeciwległy pas, prosto pod ciężarówkę, chciałem ze sobą skończyć… w ostatniej chwili się rozmyśliłem – mówi Mariusz Łukasiewicz, formalnie wciąż naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego w Lubinie, od kilku miesięcy na zwolnieniu lekarskim. Leczy się psychiatrycznie. Diagnoza: zaburzenia stresowe pourazowe.

Na pierwszy rzut oka pewny siebie, postawny mężczyzna. Kiedy zaczyna mówić o pracy w komendzie łamie mu się głos, ma mokre oczy, trzęsą mu się ręce.

Nadkomisarz, a obecnie zastępca komendanta powiatowego, nie liczył się z ludźmi, dla niego ważne były tylko tabelki. Codziennie przed odprawą pan Mariusz musiał przedstawić statystyki zestawiające liczbę mandatów wystawionych w tym samym okresie obecnie i rok temu. Żeby przygotować zestawienia, spędzał w pracy po kilkanaście godzin dziennie. Jeśli mandatów, zdaniem komendanta było za mało, pan Mariusz był zapraszany na motywacyjną „rozmowę indywidualną”.

Nie jedziesz na integrację? Karny patrol 

Ale komendant zapraszał też na „imprezy integracyjne”. – Takie imprezy policyjne zamknięte - opowiada Ewelina, jedna z policjantek, które pracowały z komendantem - Kiedy zapytałam czy dotyczą ruchu drogowego albo szkoleń, usłyszałam, że nie. To były jednoznaczne propozycje damsko–męskie. Kiedy odmówiłam wyjazdu, zaczął robić mi pod górkę –  To było chyba w 2011 roku – ale dokładnie nie pamiętam wyparłam to. Wtedy nadkomisarz był naczelnikiem wydziału ruchu drogowego.

Zobacz także

Po tym wydarzeniu nadkomisarz zaczął wzywać mnie na rozmowy, próbował zastraszać, poniżać, to były dziwne rozmowy, zawsze za zamkniętymi drzwiami. Pani Ewelina boi się o nich opowiadać. - Sprawę zgłosiłam do prokuratury, ale śledztwo niczego nie wykazało, umorzono je z braku dowodów - opowiada.

Karą za odmówienie wyjazdu z komendantem były też postępowania dyscyplinarne, wszczynane pod byle pretekstem. A toczące się postępowanie uniemożliwia awans. Inną karą były patrole piesze. Osiem godzin chodzenia tam i z powrotem po jednym chodniku, albo przeprowadzanie ludzi przez pasy cały dzień na jednym skrzyżowaniu. Niezależnie od pogody, w deszczu, w śniegu, zimnie bez możliwości wejścia do radiowozu.

Pani Ewelina przeniosła się do innego miasta.

Magda po wielu latach służby uciekła z komendy w Lubinie. To był ostatni moment.  – Wracałam z pracy i wyłam, leżałam na kanapie i nie obchodziło mnie nawet, co robi moje kilkuletnie dziecko. Rozdeptał mnie, zniszczył, gapiłam się w seriale, nie jadłam nie piłam, schudłam 8 kg w dwa tygodnie.

Koledzy wysłali Magdę do lekarza, pomógł jej psychiatra, i leki, jak stanęła na nogi, przeniosła się do innego miasta.

Według policjantów komendant permanentnie ich inwigilował, zamontował monitoring dźwiękowy i wizyjny, wiedział nawet kiedy wietrzą pomieszczenie, dzwonił pytał o otwarte drzwi, słyszał każde słowo.

- Chciał mnie zmusić do zeznawania przeciwko koledze w postępowaniu dyscyplinarnym – mówi Magda - Powiedział mi, co mam zeznać, a jak się nie zgodziłam, wpadł w szał.

- Na imprezach potrafił się tak schlać, że zasypiał na stole. Kiedyś publicznie spoliczkował swojego rzecznika prasowego, za to, że złą muzykę puścił. Z innym policjantem pobił się na stacji benzynowej, następnego dnia zniknął monitoring – opowiada.

Każdy kto miał z nim koleżeńską relację, bez względu na kompetencje, awansował i miał dobrze. W każdym oddziale miał szpiega, który mu donosił. Nie było sprzeciwu. Liczyły się tylko wyniki i jego osobiste korzyści. Jak wyniki były dobre, dostawał premię.

Pęd na wyniki

W Lubinie sytuacja jest szczególna - mówi Patryk Tomaszewski, który na Facebooku prowadzi profil opisujący nieprawidłowości w policji – Tam jest pęd na wyniki, na przynoszenie mandatów. Statystyka musi się zgadzać. Pan Patryk ma kontakt z wieloma funkcjonariuszami z Lubina – Wszyscy opowiadają podobne historie, większość bardzo się boi, nie radzą sobie z sytuacją, korzystają z pomocy psychologicznej. Są zastraszeni.

Dlatego złożył doniesienie do prokuratury. - Przełożeni czerpią z tego procederu korzyści majątkowe, dobre wyniki są premiowane. Ktoś musi ponieść za to karę – mówi.

Na przełomie kwietnia i maja 2017 roku do Prokuratury Okręgowej w Legnicy wpłynęło anonimowe pismo alarmujące o sytuacji w lubińskiej komendzie. Sytuacje przeanalizował zespół psychologów KWP z Wrocławia. Kontrola nie wykazała mobbingu, w raporcie zaznaczono, że system ocenienia służby przez komendanta nie jest dla funkcjonariuszy jasny i zalecono dodatkowe szkolenia z zarządzania.

Nadkomisarz, co do którego stawiane są zarzuty o lobbing, jest obecnie zastępcą komendanta powiatowego. Policjanci twierdzą, że tylko formalnie, bo w praktyce nic się nie zmieniło. Sprawy nie komentuje, rzecznik prasowy odsyła mnie do KWP we Wrocławiu.  Odpowiedź przychodzi następnego dnia.

„(...) Z polecenia komendanta wojewódzkiego Wydział Kontroli dokonał w kwietniu ur. sprawdzenia przedstawionych wówczas okoliczności. Przeprowadzone czynności nie potwierdziły zarzutów. Nie mniej jednak, sytuacja w zakresie organizacji służby i działalności jednostki jest nadal na bieżąco monitorowana. Od 11 czerwca ubiegłego roku obowiązki Komendanta Powiatowego Policji w Lubinie pełni podinsp. Joanna Cichla. Od tego momentu nie pojawiły się żadne nowe okoliczności i nie są prowadzone żadne postępowania skargowe związane z nieodpowiednimi zachowaniami Kierownictwa KPP w Lubinie". 

- Ręka rękę myje, nie było komu zgłosić problemu, bo wszystko było odgórnie przykrywane - mówi jedna z policjantek - a komendant, który wywiązuje się dobrze ze swojej pracy, bo tabelki mu się zgadzają, to jest dobry komendant.

RadioZET.pl