Zamknij

Pacjentowi z nowotworem złośliwym trzy razy przekładano operację. "To nie do uwierzenia"

18.01.2022 09:36
Szpital
fot. Łukasz Solski/East News (zdjęcie poglądowe)

66-latek z Lubelszczyzny czeka na operację urologiczną w jednym ze szpitali w Lublinie. Z powodu COVID-19 oraz braków kadrowych zabieg przekładano już trzykrotnie. - Tata nie ma już do tego nerwów - przyznał syn pacjenta. Rzecznik szpitala tłumaczył się z powodu zaistniałej sytuacji, zapewniając, że wkrótce ustalony zostanie nowy termin operacji. 

Tę przygnębiającą historię opisał "Dziennik Wschodni". 66-latek mieszkający niedaleko Lublina o tym, że musi poddać się operacji usunięcia guza, dowiedział się w listopadzie. Od tego czasu przedstawiono mu już trzy różne terminy w szpitalu Wojskowym w Lublinie. Zabieg za każdym razem był jednak przekładany. 

Lublin. Pacjent z nowotworem czeka na operację. Odwołano ją już trzy razy

- Tata nie ma już do tego nerwów. Nie dość, że sama świadomość choroby nowotworowej to ogromny stres, zwłaszcza dla osoby, która ma wiele innych schorzeń, to operacja jest ciągle przekładana - powiedział w rozmowie z "DW" pan Tomasz, syn pacjenta. Dodał, że dwa pierwsze terminy anulowano z powodu COVID-19, za trzecim razem nie było wolnego anestezjologa. 

Mieliśmy nadzieję, że w piątek w końcu go zoperują, przecież to złośliwy nowotwór. [...] Zrobiono mu wszystkie badania, był przygotowany do operacji, nastawił się też psychicznie, co nie jest łatwe. W piątek rano okazało się, że nie ma anestezjologa i zabiegu znowu nie będzie. To nie do uwierzenia. [...] Musieliśmy wrócić do domu i znowu nerwy, czekanie na kolejny termin. Dla niektórych pacjentów dodatkowym utrudnieniem jest dojazd do szpitala. My mieszkamy niedaleko Lublina, ale obok taty leżał pacjent, który mieszka 300 kilometrów stąd

syn pacjenta, któremu trzeci raz odwołano operację

Szpital tłumaczy, że faktycznie powodem przełożenia tej oraz innej operacji (obydwie zaplanowane były na 14 stycznia) był brak anestezjologa. Specjalista przydzielony do piątkowych zabiegów nie pojawił się w placówce z przyczyn zdrowotnych.

- W związku z ograniczoną liczbą lekarzy tej specjalności, nie było możliwości zapewnienia zastępstwa w tak krótkim czasie. Możliwości lekarzy ograniczają również przepisy w zakresie czasu pracy - wyjaśniał w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" płk Bogusław Piątek, rzecznik Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Nie ukrywał też, że wpływ na braki kadrowe ma fakt, iż Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii w dużej mierze zaabsorbowany jest pomocą na oddziale covidowym lubelskiego szpitala, który działa tam od początku listopada.

Co w takim razie czeka bohatera tekstu oraz innych pacjentów, którzy czekają na realizację przysługujących im świadczeń medycznych? - Odwołane zabiegi operacyjne nie były operacjami bezpośrednio ratującymi życie i zostaną przeprowadzone w możliwie jak najkrótszym terminie. W imieniu kierownictwa szpitala przepraszam za tę sytuację - przyznał rzecznik.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Dziennik Wschodni

C