Zamknij

Nietypowe znalezisko w szkole w Lublinie. Myśleli, że to egipska mumia

Magdalena Barszczak
16.06.2020 16:29
kość
fot. Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków

Niezwykłe odkrycie w Lublinie. Podczas remontu w Zespole Szkół Ekonomicznych im. A. i J. Vetterów znaleziono tajemniczą skrzynkę. Pierwotnie sądzono, że to mumia. Wątpliwości rozwiał Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

O nietypowym znalezisku podczas remontu poinformował w zeszłym tygodniu portal Miasto Lublin.

Trwa remont "Vettera", czyli pięknego zabytkowego budynku przy ulicy. Przyniósł wielkie niespodzianki. Najciekawsza? Odnaleziono... egipską mumię na poddaszu, którą zapewne swego czasu przywiózł z Egiptu fundator szkoły August Karol Vetter

- można było przeczytać na Facebooku.

Teraz okazuje się, że prawda była inna. W skrzynce ukrytej w filarze zabytkowego budynku znajdował się fragment kości.

Zobacz także

Tajemnicze znalezisko podczas remontu w szkole w Lublinie

Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków dr Dariusz Kopciowski na wieść o niecodziennym odkryciu postanowił wybrać się do szkoły. Na miejscu okazało się, że przypuszczenia znalazców były błędne.

Na drewnianej skrzynce zachowały się rysunki nawiązujące do stylistyki sztuki egipskiej. Stąd zapewne hipoteza dotycząca mumii. "Ale kto je tam narysował nie wiadomo, wyglądają na rysunki XX-wieczne" - napisał na fanpage'u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dr Kopciowski.

Okazało się, że „mumia” to faktycznie fragment ludzkiej kości piszczelowej (najprawdopodobniej). Owa kość zamknięta jest w drewnianej skrzyneczce, nakrytej od góry szybką. Ta skrzynka, a wraz z nią pamiątkowy album zawierający czarno-białe zdjęcia poświęcone uroczystościom szkolnym (z 1958 roku), medale pamiątkowe i odznaki - znajdowały się w szafie pancernej na poddaszu szkoły

- kontynuował ekspert.

Zobacz także

Dr Kopciowski. dodał, że kość spoczywa na kawałku przepalonego drewna. Określenie wieku i pochodzenia kości nie jest w tym momencie możliwe. "Po to by określić m.in. wiek kości – potrzebne byłyby badania antropologiczne i metodą C14" - zasugerował.

Szef WKZ zaznaczył na podstawie rozmowy z dyrektor szkoły Marzenną Modrzewską-Michalczyk, że być może jest to jeden z eksponatów pozostałych po muzeum przyrodniczym, którego zbiory zniszczono w czasie II wojny światowej.

Z informacji przekazanych PAP przez Grzegorza Jędrka z Biura Prasowego lubelskiego magistratu wynika, że Muzeum Lubelskie wstępnie wyraziło chęć przeprowadzenia badań nad znaleziskiem i ewentualnego wzięcia go w depozyt.

Zobacz także

RadioZET.pl/Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków/PAP