Zamknij

Zacisnęła pętlę na szyi i udusiła 10-letniego Filipa. Sąd skazał Monikę S.

10.06.2021 12:39
Monika S. skazana za zabójstwo syna
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Monika S. została skazana na 25 lat więzienia. Sąd Okręgowy w Lublinie uznał 39-latkę winną zabójstwa jej 10-letniego syna Filipa. Kobieta udusiła dziecko w jednym z lubelskich hosteli. Przeciw Monice S. już rok przed zabójstwem toczyło się postępowanie. Prokuratura zarzuciła kobiecie, że jako prezes lubelskiego Bractwa Miłosierdzia im. Św. Alberta, wyprowadziła z konta tego stowarzyszenia setki tysięcy złotych i wydała na własne potrzeby.

Do zbrodni doszło w listopadzie 2019 r. w hostelu przy ul. Orlej w centrum Lublina, gdzie Monika S. przyjechała z synem. Kilka dni później udusiła syna, używając ręcznika, który zacisnęła na szyi dziecka, a własnym ciałem unieruchomiła jego klatkę piersiową. Spowodowało to u chłopca liczne obrażenia, między innymi w postaci wielu wybroczyn i wylewów oraz rozedmy płuc, co skutkowało zgonem dziecka w wyniku uduszenia.

Lublin. Monika S. skazana na 25-lat więzienia za zabójstwo 10-letniego syna

"Sąd uznał oskarżoną Monikę S. za winną zarzucanego jej czynu, eliminując z jego opisu zwrot ‘w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie’" – poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara Markowska. Monika S. przyznała się w prokuraturze do zabójstwa. Złożyła wyjaśnienia, w których opisała przebieg zdarzeń i zdradziła motywy, które doprowadziły ją do zamordowania dziecka. Prokuratura nie ujawniła jej zeznań.

Przeciw kobiecie toczyło się też postępowanie ws. licznych malwersacji, jakich według prokuratury dopuściła się jako prezes lubelskiego Bractwa Miłosierdzia im. Św. Alberta. Monika S. miała poważne problemy finansowe. Śledczy ustalili, że wyprowadziła z konta bractwa ponad 200 tysięcy złotych, a pieniądze wydała na własne potrzeby.

Według prokuratury pomagała też rodzinie w wyłudzaniu kredytów, wystawiając fałszywe zaświadczenia o zatrudnieniu i dochodach. Do aresztu trafiła niecały rok przed zabójstwem syna. Wyszła na wolność po wpłaceniu kaucji.

W śledztwie ustalono również, że kobieta okłamywała najbliższych, jakoby została świadkiem koronnym. Często wyjeżdżała z mężem i synem, odwiedzając noclegi i pensjonaty, tłumacząc, że musi często zmieniać miejsce pobytu. Zdarzało się, że zabierała tylko syna, co niepokoiło ojca, bo Filip opuszczał przez to zajęcia w szkole. Nie złożył jednak oficjalnego zawiadomienia na policji, choć dwukrotnie odwiedzał komisariat w Bełżycach. Utrzymywał kontakt z synem przez komunikator internetowy. Niestety jeden z takich wyjazdów skończył się śmiercią 10-letniego Filipa, który zginął z rąk własnej matki.

W śledztwie kobieta była badana przez biegłych lekarzy psychiatrów i psychologa, którzy uznali, że nie miała ani zniesionej, ani ograniczonej poczytalności w chwili dokonania przestępstwa. Biegli orzekli, że Monika S. może brać udział w postępowaniu przed sądem.

Sąd skazał ją na 25 lat więzienia. Proces toczył się z wyłączeniem jawności. Wyrok nie jest prawomocny.

RadioZET.pl/PAP/Dziennik Wschodni/oprac. AK