Pijany wiózł kolegę poszukiwanego przez policję. W bagażniku jechała...koza

21.01.2020 16:55
Policja
fot. Shutterstock

Do pięciu lat więzienia może grozić 33-latkowi, który po pijanemu prowadził volkswagena polo, w którym wiózł znajomego i kozę - poinformowała we wtorek sierż. Klaudia Richter z Komendy Powiatowej Policji w Sulęcinie.

- Zdarzają się kontrole drogowe, które na długo zapadają w pamięci funkcjonariuszy - powiedziała Richter. - Do jednej z nich doszło na ul. Skwierzyńskiej w Krzeszycach (woj. lubuskie). Policjanci z sulęcińskiej drogówki zatrzymali tam volkswagena polo - dodała policjantka.

Pijany kierowca, poszukiwany kolega i...koza w bagażniku

Jak przekazała rzecznik, gdy policjanci zajrzeli do kontrolowanego auta bardzo się zdziwili. W bagażniku samochodu była bowiem koza. - Zwierzę wydawało się być spokojne i przyzwyczajone do podróżowania, co potwierdził kierujący - powiedziała we wtorek sierż. Klaudia Richter. 33-latek, który - jak się okazała podczas kontroli - był pijany, wyjaśnił policjantom, że koza nazywa się Frania.

Przeprowadzone badanie wykazało, że miał prawie 1,5 promila w wydychanym powietrzu. A to jeszcze nie koniec. Mężczyzna nie ma prawa jazdy, bo ma zasądzony dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

sierż. Klaudia Richter

Policjanci sprawdzili tez pasażera volkswagena. Wówczas wyszło na jaw, że 39-latek był poszukiwany za niepłacenie alimentów. Mężczyzna został zatrzymany, a następnie doprowadzony do zakładu karnego. Z kolei kozę Franię i kluczyki od samochodu 33-latka przekazano jego znajomemu, który przyjechał na miejsce.

Zobacz także

Za kierowanie pojazdem mechanicznym po pijanemu, mimo wcześniejszego wyroku, a także złamanie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych grozi do 5 lat więzienia.

RadioZET.pl/PAP