Zaginiony Łukasz Porwolik nie żyje. Bandyci strzelili mu w głowę i spalili ciało

16.08.2019 16:39
Łukasz Porwolik nie żyje
fot. Śląska Policja

Zaginiony Łukasz Porwolik z Chorzowa nie żyje. 35-latek został brutalnie zamordowany. Bandyci strzelili mu w głowę i spalili ciało. Policja aresztowała w sprawie trzy osoby. 

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Łukasz Porwolik z Chorzowa nie żyje. Informację o śmierci zaginionego 35-letniego mieszkańca Chorzowa potwierdziła śląska policja. 12 sierpnia do śledczych wpłynęła informacja z Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich o odnalezieniu zwęglonych szczątków ludzkich. Funkcjonariusze podejrzewali, że może to być zaginiony chorzowianin.

Łukasz Porwolik nie żyje. Bandyci spalili ciało 35-latka 

Łukasz Porwolik ostatni raz widziany był 3 sierpnia br. w Świętochłowicach w rejonie ul Górnej 21, skąd oddalił się w nieznanym kierunku. Mężczyzna nie nawiązał później kontaktu z rodziną, która zgłosiła jego zaginięcie. Sprawą zajęli się policjanci z chorzowskiej komendy miejskiej.

W sprawę zaginięcia Łukasza Porwolika włączyli się policjanci z wydziału kryminalnego katowickiej komendy wojewódzkiej. Jedna z przyjętych przez mundurowych wersji zakładała, że doszło do uprowadzenia mężczyzny. Uwagę kryminalnych zwrócił przede wszystkim 40-letni mieszkaniec Świętochłowic, który w dniu zaginięcia miał odkupić od zaginionego jego samochód i był ostatnią osobą, która go widziała. Mężczyzna twierdził, że po dokonaniu transakcji zakupu samochodu, mieszkaniec Chorzowa oddalił się i 40-latek nie miał już z nim żadnego kontaktu. Śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji nie dali jednak wiary słowom mężczyzny i prowadzili czynności zmierzające do ustalenia faktycznego przebiegu wydarzeń.

Dalsze policyjne ustalenia i zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwoliły na zatrzymanie 40-letniego mieszkańca Świętochłowic i 38-letniego mieszkańca Chorzowa, których stróże prawa podejrzewali o dokonanie zabójstwa zaginionego. Podejrzewany 40-latek opuścił już teren Świętochłowic. Jednak kryminalni namierzyli mężczyznę i zatrzymali go na terenie Wrocławia, gdzie chwilę wcześniej wymeldował się z hotelu i poruszał się samochodem należącym do zaginionego. Przy zatrzymanym mundurowi ujawnili pistolet i amunicję, na które nie posiadał on zezwolenia. Wraz z mężczyzną w samochodzie przebywała jego 33-letnia partnerka, która również została zatrzymana. Przy kobiecie policjanci znaleźli środki odurzające i granat ręczny.

35-574718

Natomiast w Katowicach kryminalni z komendy wojewódzkiej wspólnie z policyjnymi kontrterrorystami ze Śląska zatrzymali 38-letniego chorzowianina podejrzanego o dokonanie zabójstwa zaginionego wspólnie z zatrzymanym 40-latkiem. W trakcie przeszukania stróże prawa znaleźli 1,5 kilograma amfetaminy oraz 750 gramów marihuany.

Zobacz także

Mężczyźni usłyszeli zarzuty zabójstwa 35-letniego mieszkańca Chorzowa poprzez oddanie strzałów z broni palnej w głowę, zacierania śladów zbrodni i zbezczeszczania zwłok poprzez ich spalenie oraz kradzieży jego samochodu. Ponadto 40-latkowi zarzuca się posiadanie broni palnej bez zezwolenia oraz posiadanie materiałów wybuchowych, które z uwagi na swoje właściwości mogły spowodować niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. 38-latek odpowie również za posiadanie znacznych ilości środków odurzających. Mężczyznom grozi dożywotnie pozbawienie wolności. Natomiast 33-letnia kobieta usłyszała zarzuty udzielania pomocy podejrzanym w zacieraniu śladów popełnienia zbrodni, posiadania granatu ręcznego oraz posiadania amfetaminy. Decyzją sądu, na wniosek śledczych i prokuratury, wszyscy zatrzymani trafili do aresztu. Czynności w sprawie trwają.

RadioZET.pl