Zamknij

Dwóch 7-latków wyszło bez opieki ze szkoły. Rodzice nie kryją oburzenia

04.09.2021 18:37
Chłopcy na drodze
fot. Zaitsava Olga/Shutterstock (ilustracyjne)

Dwóch 7-letnich uczniów bez niczyjej opieki opuściło szkołę podstawową w Lwówku Śląskim (woj. dolnośląskie). W poszukiwania dzieci zaangażowano policję. Ostatecznie jeden z chłopców trafił do babci, a drugi starał się łapać stopa. Incydent wyjaśnia dyrekcja szkoły.

Rok szkolny 2021/22 rozpoczął się w środę 1 września. Dzień później uczniowie rozpoczęli regularne zajęcia. Dla większości z nich był to powrót do szkół po okresie nauczania zdalnego, ale dla pierwszoklasistów to zupełnie nowy etap w ich życiu. 

O tym, jak może zakończyć się niedostateczna uwaga dla najmłodszych uczniów, pokazał incydent ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Lwówku Śląskim. Jak relacjonował serwis Lwowiecki.info, w czwartek uczniowie pierwszych klas zakończyli zajęcia przed południem. Nauczycielka zamknęła salę i zniknęła z oczu dwóch 7-latkom. 

Siedmiolatkowie bez opieki. Jeden z nich łapał stopa

Pozostawieni bez opieki, postanowili sami udać się do domów. Bez problemu wyszli z budynku szkoły. Sprawa wyszła na jaw ok. godziny 13, kiedy jedna z matek przyszła odebrać syna. Okazało się, że nie ma go w budynku placówki i nikt nie we, gdzie się znajduje. To samo dotyczyło drugiego ucznia, po którego zgłosiła się również matka.

Tymczasem dwóch uczniów udało się do babci jednego z nich, która mieszka w Lwówku Śląskim. Niestety kobiety nie było w domu, dlatego chłopcy bawili się na podwórku. Jednego z nich rozpoznali sąsiedzi, a drugiemu polecili, żeby wyszedł i udał się w stronę swojego domu. 

"Dzieciak wyszedł z podwórka, ale nie wiedział, gdzie iść. Zrozpaczony siedmiolatek zaczął machać na stopa. Zaledwie po chwili zatrzymał się mężczyzna, który po rozpytaniu dziecka, skąd jest, gdzie mieszka i co tu robi" - relacjonował Lwowiecki.info. Kierowca zawiózł 7-latka do Rakowic Wielkich, gdzie mieszkał.

W międzyczasie policja prowadziła poszukiwania chłopców. Zakończono je, kiedy babcia jednego z nich poinformowała o odnalezieniu swojego wnuka. Drugi z uczniów był pod opieką "przyszywanych" wujków i cioci pod nieobecność rodziców.

Rodzice nie kryją oburzenia. - Pani na świetlicy nie miała informacji, o tym, że nasze dzieci mają być po jej opieką, a przecież takie dokumenty złożyliśmy w szkole - mówiła jedna z matek, cytowana przez Lwowiecki.info.

Robert Primke ze szkoły w Lwówku Śląskim przekazał lokalnemu serwisowi, że "sprawa jest w toku". "O wydarzeniu dowiedziałem się około godziny 13.30 i nie mogłem zapoznać się z wszystkimi aspektami wydarzenia" - dodał. Zapowiedział również spotkanie z rodzicami.

RadioZET.pl/Lwowecki.info