Zamknij

Biernacka, Tiszkowska i Paniszewa już w Polsce. MSZ: mają kontakt z najbliższymi

02.06.2021 21:04
Białoruś
fot. Wiceszef MSZ Marcin Przydacz/PAP

Uwolnione z białoruskiego aresztu i przebywające w Polsce trzy działaczki polonijne są pod ochroną państwa polskiego, mają kontakt z najbliższymi. Czują się dobrze – zapewnił w środę wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Zapewnił, że państwo polskie będzie zabiegać o zwolnienie Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta.

W środę  MSZ poinformowało, że dzięki działaniom polskich służb dyplomatyczno-konsularnych 25 maja do Polski przyjechały działaczki mniejszości polskiej z Białorusi: prezes oddziału Związku Polaków na Białorusi w Lidzie Irena Biernacka, prezes oddziału ZPB w Wołkowysku Maria Tiszkowska i szefowa Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych w Brześciu Anna Paniszewa, które w ostatnim czasie przetrzymywane były w areszcie.

Wiceszef MSZ o białoruskich opozycjonistkach w Polsce

Wiceminister Marcin Przydacz zapewnił podczas środowej konferencji prasowej, że działaczki zaangażowane w działalność edukacyjną wśród polskiej młodzieży na Białorusi "czują się dobrze, zostały otoczone niezbędną opieką, również medyczną, według opinii lekarzy ich zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo".

Zastrzegł, że ze względu na "delikatną naturę sprawy" nie może podać okoliczności przekroczenia granicy przez trzy działaczki. - Dla nas to, co dziś najważniejsze, to to, że one są już bezpieczne na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, są pod opieką państwa polskiego - powiedział wiceszef MSZ.

Odnosząc się do kwestii ewentualnego sprowadzenia do Polski także rodzin uwolnionych działaczek Przydacz podkreślił, że "Polska jako kraj wolności nie może decydować za te osoby, nie może prowokować żadnych scenariuszy, w których, te osoby byłyby zmuszone do danych działań". - To będzie ich autonomiczna decyzja – zaznaczył.

Dodał, że o ile wie, wobec rodzin uwolnionych działaczek nie toczą się żadne postępowania i osoby te mogą bez przeszkód przekraczać granice. "Jeśli tylko będą chciały przyjechać do Polski, Polska te osoby przyjmie" – powiedział, zwracając uwagę, że część rodzin trzech działaczek znajduje się już na terytorium Polski, a trzy kobiety "miały możliwość kontaktu z najbliższymi".

Co z Andżeliką Borys i Andrzejem Poczobutem? "Państwo polskie dalej będzie zabiegać o ich uwolnienie"

Na pytanie o zabiegi na rzecz uwolnienia przebywających w areszcie: przewodniczącej Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys i działacza Związku Andrzeja Poczobuta, Przydacz zapewnił, że państwo polskie nie ustanie w wysiłkach, aby doprowadzić do zwolnienia tych i innych więźniów politycznych, respektując zarazem ich decyzję, czy pozostać w kraju czy wyjechać.

Należy podkreślić, że państwo polskie będzie w dalszym ciągu zabiegać o zwolnienie tych osób. O to, żeby zarzuty wobec tych osób – w naszym przekonaniu zupełnie nieakceptowalne i tak naprawdę polityczne – zostały umorzone, aby te osoby mogły normalnie funkcjonować

Marcin Przydacz, wiceszef MSZ

- Nasze działania będą zawsze szły zgodnie z ich oczekiwaniami. Każda z tych osób miała wybór co do działania; państwo polskie było otwarte na ich przyjazd, ale musimy także akceptować ich własną decyzję, każda z tych decyzji zasługuje na nasz pełny szacunek, zarówno tych osób, które są dziś na terytorium Białorusi, jak i tych, które przyjechały do Polski - zaznaczył.

Polacy aresztowani na Białorusi. UE chce ich uwolnienia

Aresztowanie Borys, Poczobuta, Tiszkowskiej, Biernackiej, Paniszewej, było efektem represji wymierzonych w przedstawicieli mniejszości polskiej na Białorusi i Związku Polaków na Białorusi ze strony reżimu Alaksandara Łukaszenki.

O uwolnienie przedstawicieli ZPB apelowali przedstawiciele państw UE, a także szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Działania władz w Mińsku wobec mniejszości polskiej były powodem zapowiedzi kolejnej tury sankcji, które UE ma nałożyć na białoruskie władze.

RadioZET.pl/PAP