Zamknij

Makabra w sklepie "zoologicznym". Martwe małpy, papugi. Wąż w lodówce

29.09.2020 16:50
Martwie zwierzęta w sklepie zoologicznym
fot. Shutterstock

Przerażające odkrycie w nowosądeckim sklepie "zoologicznym". Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami znalazło tam zagłodzone na śmierć małpy, martwe papugi, węże, chomiki i rybki. Zwierzęta trzymane były w skandalicznych warunkach. Wiele wskazuje na to, że właściciel sklepu nie posiadał koniecznych zezwoleń.

Interwencja w sklepie "zoologicznym" w Nowym Sączu trwała kilka godzin - pisze "Gazeta Wyborcza". W mieście od dłuższego czasu krążyły informacje o przerażających warunkach, w jakich przetrzymywane są tam zwierzęta.

Jak poinformowało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, w wyniku interwencji złożono zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt. Dotyczy znęcania się nad zwierzętami i zabijania ich.

Nowy Sącz. Martwe zwierzęta w sklepie zoologicznym. Trzymano je w przerażających warunkach

– Znaleźliśmy dwie zagłodzone na śmierć marmozety białouche, małpy z listy gatunków chronionych. W koszach na śmieci leżały truchła papug. To barabandy, księżniczki tarczowe, również z listy ochronnej CITES – mówi w rozmowie z "GW" jeden z uczestników interwencji w sklepie w Nowym Sączu.

To jednak nie wszystko. Jak mówi rozmówca "GW" w sklepie "znaleziono kilkadziesiąt poranionych chomików i myszy w kiepskim stanie". - Tylko jedna papuga widniała w wymaganych dokumentach. Właściciel sklepu nie miał także wydanej decyzji na utylizację odpadów zwierzęcych. Na razie nie wiadomo, jakim cudem wszedł w posiadanie tych zwierząt – mówi.

Zobacz także

Sekcja zwłok małp wykazała jednoznacznie, że padły one z głodu. Kiedy wolontariusze TOZ weszli do sklepu z inspekcją, małpy nie żyły już od przynajmniej kilkunastu godzin.

Zobacz także

Jak przekonuje powiatowy lekarz weterynarii Mariusz Stein, zastany widok był makabryczny. - Odkryliśmy kilka martwych ryb i 50 chomików oraz zwierzęta z wykazu CITES: dwa zielone legwany i dwa pytony tygrysie. Wszystkie te zwierzęta były w części sprzedażowej, na widoku. Martwa małpa leżała w budce w klatce. Sklep nadal działa, oferuje m.in. sprzęt jeździecki. Zwierzęta zostały odebrane – oprócz węży i rybek - tłumaczy.

Zobacz także

Sprawą obecnie zajmuje się policja. – Prowadzimy postępowanie przygotowawcze. Czynności nadal trwają i na tym etapie z uwagi na dobro prowadzonego postępowania nie będziemy udzielać bliższych informacji – mówi podkomisarz Iwona Grzebyk-Dulak z policji w Nowym Sączu.

Jak sprawę tłumaczy właściciel sklepu? - Dla mnie utrata zwierząt to zmartwienie. Przypomnę, że o ich dobrostan według umów, jakie zawieraliśmy, mieli dbać sami pracownicy. Prowadzę kilka interesów, w każdym sklepie bywam raz na tydzień albo raz na dwa tygodnie (...) Pokazywałem już policji rachunki za truskawki, marchewki i mandarynki. Zwierzęta miały wszystko, czego potrzebowały, w tym witaminy. Węże karmiliśmy królikami z hodowli. Króliki przywoziliśmy mrożone. Na wszystkie zwierzęta miałem dokumenty CITES, ale ukradła je była pracownica – zapewnia w rozmowie z "GW".

RadioZET.pl/ Gazeta Wyborcza/ TOZ