Były szef „Nie lękajcie się” odpiera zarzuty: To była pożyczka

30.05.2019 13:47
Marek Lisiński z fundacji "Nie lękajcie się" reaguje na zarzuty "Gazety WYborczej"
fot. Mateusz Grochocki/East News

„Gazeta Wyborcza” zarzuca byłemu już szefowi fundacji „Nie Lękajcie Się” Markowi Lisińskiemu, że podał się do dymisji po doniesieniach dziennikarzy o tym, że wyłudzał pieniądze od ofiary księdza-pedofila. Pieniędzy miał też żądać od braci Sekielskich. Kilka godzin po publikacji „Wyborczej” Lisiński odpiera zarzuty, a sam posądza gazetę o publikowanie kłamstw.

Marek Lisiński, który według „Wyborczej” wyłudził pieniądze od ofiary księdza-pedofila, opublikował w czwartek oświadczenie. Jak tłumaczy, pieniędzy nie wyłudził, a pożyczył.

Nigdy nie wyłudziłem od nikogo pieniędzy. Jeśli pożyczka zawarta pomiędzy dwoma podmiotami prawnymi z terminem zwrotu do grudnia 2019 jest wyłudzaniem? Zostawiam do Państwa oceny.

Lisiński sam zarzucił przy tym „Wyborczej” kłamstwa. „Dlaczego nie została ujawniona umowa, tylko fragment korespondencji. Z Kasia chciałem się spotkać i porozmawiać, a nie ukryć nasze spotkanie” – pisze, dodając: „kłamstwem też jest jakoby to nie miał dostępu do konta fundacji. Marek Mielewczyk zawsze miał i ma dostęp do finansów”.

Były szef fundacji zakończył swoje oświadczenie, zapewniając, że to dobro ofiar zawsze było dla niego najważniejsze. „Nigdy nie stanąłbym po przeciwnej stronie. Fundacja to Ocaleni, a nie politycy” – podsumował.

Marek Lisiński z fundacji „Nie lękajcie się” wyłudził pieniądze od ofiary księdza-pedofila?

Przypomnijmy, że zgodnie z ustaleniami „Wyborczej”, 26-letnia dziś Katarzyna – ofiara księdza Romana B. – miała dostać kilka miesięcy temu wiadomość od Marka Lisińskiego, w której ten prosił ją o pożyczenie mu 30 tys. zł na operację. Miało to być „dwa tygodnie po tym, jak decyzją sądu na konto Katarzyny wpływa milion złotych zadośćuczynienia za to, że Roman B. z Towarzystwa Chrystusowego 13 lat temu więził ją, bił i gwałcił".

Zobacz także

Katarzyna powiedziała „Gazecie”: "Przyjechał do mnie i ja mu te pieniądze dałam do ręki. 20 tysięcy na umowę pożyczki, dziesięć w prezencie. Nie mogłam spać, jak mi o tym napisał. Człowiek, który tyle dla nas, ofiar, zrobił, któremu tak ufałam, śmiertelnie chory?". Lisiński – jak czytamy – poprosił Katarzynę, żeby „to zostało między nimi”.

„GW” odniosła się też do wcześniejszych doniesień, że Lisiński miał być jednym z bohaterów „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich. Według dziennikarzy gazety został wycięty z filmu, po tym, jak w lutym wysłał SMS-a do Tomasza Sekielskiego, żądając 25 tysięcy złotych na fundację „Nie lękajcie się” i 25 tysięcy dla siebie: „Dałem Wam numery do ofiar, namiary na sprawy. I co mam za to?”.

Zobacz także

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza