Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Marcin Wojciechowski
Hubert Radzikowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Rok po Marszu Niepodległości śledczy nadal nie wiedzą, kto nawoływał do nienawiści

09.11.2018 11:56

Po 12 miesiącach od ubiegłorocznego Marszu Niepodległości śledztwo w sprawie nawoływania do nienawiści i propagowania ustroju faszystowskiego stoi w miejscu – dowiedziało się RadioZET.pl. Pomimo wytypowania dziesięciu podejrzanych żaden z nich nie usłyszał zarzutów.

Marsz Niepodległości. Śledczy nadal nie wiedzą kto nawoływał do nienawiści fot. Grzegorz Banaszak/REPORTER/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

„Europa będzie biała albo bezludna”, „Wszyscy różni, wszyscy biali” czy „Biała Europa braterskich narodów” – to tylko niektóre hasła, które pojawiły się podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie.

Część uczestników pochodu, w którym wzięło udział około 60 tys. osób, miała na banerach również krzyż celtycki oraz tzw. czarne słońce – to symbole używane powszechnie przez neonazistów.

Dziewięć dni po marszu warszawska prokuratura wszczęła śledztwo „w sprawie publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa i publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic rasowych, etnicznych i wyznaniowych”. Zasadność tego śledztwa potwierdził biegły, którego opinia wpłynęła do prokuratury w kwietniu tego roku.

Wśród podejrzanych dwóch Czechów

– W ocenie biegłego część haseł, symboli i okrzyków wskazuje na ich związek z zakazanymi ideologiami bądź ma charakter haseł nawołujących do różnic narodowościowych, rasowych lub wyznaniowych – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej (PO) w Warszawie.

Natomiast część z haseł, kodów i symboli nie odnosiła się do nich wprost lub miała charakter zastępczy „w stosunku do takich znaków wizualnych i akustycznych, o których wiadomo, że ich prezentacja należy do obszaru prawnie zabronionego”.

Minął rok i śledczy zgromadzili obszerny materiał dowodowy obejmujący dziesiątki godzin nagrań wideo, zdjęć, wpisów z mediów społecznościowych oraz zeznań 50 świadków, ale nadal nie wiedzą, kto dokładnie i czy w o ogóle nawoływał do nienawiści podczas ubiegłorocznego marszu.

– W oparciu o typowania policyjne ustalono tożsamość dziesięciu osób, które swoim zachowaniem podczas marszu mogły naruszyć porządek prawny – przekazał nam prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wśród tych osób znalazło się dwóch obywateli Czech, za którymi skierowano wniosek o ich przesłuchanie w ramach procedury Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego.

Prokuratura podkreśla, że w toku śledztwa wykluczono jednak udział niektórych wytypowanych wcześniej osób, które miały łamać prawo podczas Marszu Niepodległości. Dla pewności przeprowadzono badania antroposkopijne polegające na porównaniu wizerunków utrwalonych podczas pochodu ze zdjęciami wytypowanych uczestników zgromadzenia.

Podczas przesłuchań w charakterze świadków podejrzani stwierdzili, że „są przeciwnikami zachowań propagujących totalitarny ustrój państwa, nie przynależą do organizacji pochwalających tego typu poglądy, a konkretne banery lub flagi, z którymi zostali uwiecznieni na zdjęciach, nie należały do nich”.

– Aktualnie realizowane są czynności dowodowe związane z koniecznością przeprowadzenia badań antroposkopijnych osób, które zakwestionowały udział w marszu. Ponadto oczekujemy na dalsze typowania policji na terenie kraju dotyczące uczestników marszu, których zachowanie mogło naruszać porządek prawny – wyjaśnił prok. Łapczyński.

Ile jeszcze potrwa śledztwo warszawskiej prokuratury?

– Po zgromadzeniu całego materiału dowodowego i wyczerpaniu inicjatywy dowodowej mającej na celu ustalenie wszystkich osób, które zostały utrwalone na nagraniach w sytuacjach prawnie zakazanych, prokurator podejmie decyzję co do roli procesowej tych osób i dalszego toku postępowania – odpowiedział nam prok. Łapczyński.

Śledztwo jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek.

„Brakuje woli politycznej”

W ocenie Konrada Dulkowskiego, prezesa Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK), „służby wcale nie chcą znaleźć winnych”.

– Kiedy sam składałem zeznania w sprawie śledztwa dotyczącego ubiegłorocznego Marszu Niepodległości, byłem przesłuchiwany przez policjantów, których przypadkowo włączono do tej sprawy. Nie mieli żadnego pojęcia o symbolice faszystowskiej czy neonazistowskiej – podkreślił Dulkowski.

Dodał, że policja powinna od razu po stwierdzeniu nawoływania do nienawiści czy promowaniu ustroju totalitarnego spisywać takie osoby, co ułatwiłoby ich późniejszą identyfikację. – Brakuje po prostu woli politycznej do zakończenia tych śledztw – wskazał prezes OMZRiK.

Witold Tumanowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, powiedział nam, że organizatorzy corocznego pochodu nie śledzą działań prokuratury. Potwierdził, że sam był przesłuchiwany przez śledczych w sprawie nawoływania do nienawiści podczas ubiegłorocznego zgromadzenia. W jego ocenie „nikt, kto nie łamie prawa, nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej”.

RadioZET.pl/Piotr Drabik

Oceń