Zamknij

Wrócą maseczki także na powietrzu? "Powinny stać się naszą drugą twarzą"

07.12.2021 19:38
maseczki na powietrzu
fot. Marek BAZAK/East News

Czwartej fali pandemii już nie da się zmodyfikować, ale można mieć wpływ na to, jak długo potrwa - uważa epidemiolog prof. Jarosław Drobnik. Zdaniem eksperta należy bezwzględnie utrzymać dyscyplinę podczas świąt. Profesor uważa też, że dobrym pomysłem jest noszenie maseczek na powietrzu.

Rząd na wtorkowej konferencji wprowadził nowe obostrzenia. Zdaniem ministra zdrowia Adama Niedzielskiego w obliczu utrzymującego się od półtora tygodnia poziomu zakażeń, który wynosi 23 tys. dziennie, czas na "bardziej radykalne" kroki. Od 15 grudnia wprowadzono m.in. nowe limity klientów w restauracjach i hotelach oraz kinach i teatrach, zmniejszono do 75 proc. limit osób w transporcie publicznym, a także zamknięto dyskotekiWprowadzono naukę zdalną od 20 grudnia.

We wtorek na konferencji prasowej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu naczelny epidemiolog tej placówki prof. Jarosław Drobnik ocenił, że czwartej fali pandemii już nie można zmodyfikować, ale wciąż można mieć wpływ na to, jak długo potrwa. Jego zdaniem kluczowe jest zachowanie społeczeństwa podczas świąt. 

- Czas przedświąteczny nie sprzyja społecznej dyscyplinie, ale trzeba koniecznie ją utrzymać. Musimy zrezygnować z licznych interakcji, z wizyt w sklepach czy na jarmarku na wrocławskim rynku, na którym są tłumy. I chociaż odbywa się na wolnym powietrzu, to jednak jest miejscem, gdzie łatwo można się zarazić – powiedział lekarz. 

Ekspert o czwartej fali. "Odseparować osoby zaszczepione od niezaszczepionych"

Jego zdaniem trzeba koniecznie "odseparować osoby zaszczepione od niezaszczepionych", czyli wymagać paszportów covidowych w miejscach publicznych oraz – o ile to możliwe – zwiększać wyszczepialność. - Powinna się też skończyć pobłażliwość wobec osób chodzących bez maski. To mój własny pogląd, ale ja uważam, że nawet na wolnym powietrzu warto nosić maskę. Maska powinna stać się naszą drugą twarzą – mówił Drobnik.

Według eksperta odsetek dodatnich testów na SARS-CoV-2 niepokoi w tym kontekście, że może się okazać, że najtrudniejszy okres czwartej fali dopiero nastąpi. - Szczyt czwartej fali spodziewany przeze mnie przyszedł może trochę wcześniej, bo liczyłem, że będzie on w połowie grudnia. Jednak liczba zakażeń na poziomie do 30 tys. już jest i teraz istotne jest, jak długo będzie się utrzymywał ten poziom zachorowań. Jak długo potrwa ta wysoka fala, której efektem są kolejni chorzy w szpitalach – mówił lekarz.

Obecnie w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu przebywa 228 chorych na COVID-19, w tym 124 w szpitalu tymczasowym, gdzie jest 150 łóżek. 11 dorosłych i 2 dzieci przebywa na intensywnej terapii pod respiratorami.

RadioZET.pl/PAP - Roman Skiba

C