Zamknij

Matura 2023 z polskiego za trudna. Poloniści apelują do MEiN. "Jedna trzecia lektur do usunięcia"

15.11.2021 10:12
Matura
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

„Niektóre z wymagań, zarówno na maturę pisemną, jak i ustną, są niemożliwe do realizacji przez przeciętnych uczniów” - piszą w liście otwartym poloniści i apelują o ograniczenie wymagań na nowej maturze z języka polskiego w 2023 roku.

Zmiany na maturze to skutek reformy edukacji Anny Zalewskiej. Kiedy zlikwidowano gimnazja, a w ich miejsce powstały ośmioklasowe podstawówki, czteroletnie licea i pięcioletnie technika, trzeba było też zmienić podstawy programowe. A z tym automatycznie wiążą się zmiany na egzaminie dojrzałości. Maturę w tzw. nowej formule młodzież napisze po raz pierwszy w 2023 roku, bo wtedy liceum skończą pierwsi absolwenci ośmioklasowych podstawówek.

Matura 2023. Apel polonistów: mniejsze wymagania

Jednak, jak przypominają poloniści w liście otwartym w sprawie nowej formuły matury, ci uczniowie w dużej mierze uczyli się zdalnie ze względu na pandemię koronawirusa. „Przez pierwsze dwa lata (...) polonistki i poloniści przygotowywali uczniów i uczennice do nowego egzaminu, bazując tylko na własnej intuicji oraz doświadczeniu, ponieważ informatory maturalne pojawiły się dopiero w marcu 2021 roku” - dodatkowo przypominają nauczyciele w petycji i zaznaczają, że do dzisiaj Centralna Komisja Egzaminacyjna nie opublikowała żadnych przykładowych arkuszy maturalnych czy materiałów ćwiczeniowych.

„Od momentu pojawienia się informatorów (marzec 2021) do dzisiaj nauczycielki i nauczyciele nie zostali w ogóle (albo rzetelnie) przeszkoleni i nie otrzymali jakiejkolwiek pomocy, która byłaby dla nich w naszej ocenie wsparciem w procesie przygotowania do egzaminu maturalnego z języka polskiego. Podczas większości szkoleń organizowanych przez niektóre OKE prowadzący ograniczyli się do zapoznania nauczycielek i nauczycieli z informatorem maturalnym, z którym przecież samodzielnie zapoznawaliśmy się już od kilku miesięcy. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na większość zadanych podczas szkoleń pytań, co rodzi jeszcze więcej wątpliwości” - czytamy dalej w liście.

Nauczyciele sami organizowali się w grupy w mediach społecznościowych i tam dyskutowali o informatorze i próbowali wyjaśnić niejasności. „Naszym celem jest sumienne i rzetelne przygotowanie uczniów i uczennic do nowej formuły maturalnej, jednak nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ponieważ sami nie otrzymaliśmy niezbędnej wiedzy i fachowej pomocy” - tłumaczą w liście i jednocześnie zapowiadają, że trudno im „będzie przyjąć współodpowiedzialność za wyniki uzyskane przez abiturientów”.

Na koniec poloniści zaapelowali do osób i instytucji odpowiedzialnych za przygotowanie egzaminu m.in. o ograniczenie wymagań dla maturzystów zdających ten egzamin w 2023 i 2024 roku i rozważenie ograniczenia tych wymagań na stałe, skrócenie listy obowiązkowych lektur, zorganizowanie w trybie pilnym rzetelnych i merytorycznych szkoleń dla nauczycieli i umieszczenie na stronach CKE przykładowych zestawów maturalnych.

Matura 2023 z polskiego. "O jedną trzecią mniej lektur"

- Nie chodzi o to, że nie akceptujemy kierunków dokonywanych zmian, bo jako poloniści od wielu lat mówiliśmy, że ten egzamin powinien być trudniejszy. Sposób, w jaki jest przygotowywana ta matura, jest trudny do przyjęcia – wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl Dariusz Martynowicz, polonista, Nauczyciel Roku 2021 i współautor petycji. W ten sposób nawiązuje do braku szkoleń, których nie miała kadra, a które są konieczne, bo nowa formuła wymaga np. zmiany metodyki nauczania. - Uważam to za mocne zaniedbanie i to nie ma znaczenia, że jesteśmy wykształconymi ludźmi. Jeśli do fabryki sprowadza się nowe urządzenie, które będzie inaczej działało, to pracownicy są przeszkoleni z jego obsługi - stwierdza polonista.

Pomimo początkowych opinii o tym, że matura z polskiego powinna być trudniejsza, to i tu poloniści mają wątpliwości i przekonują, że poszło to zbyt mocno w drugą stronę. W 2023 roku egzamin pisemny będzie składał się z dwóch części: pierwsza to test z wiedzy historyczno-literackiej. - Zakres tego materiału przerasta możliwości przeciętnego ucznia. Ma on znać ponad 40 tekstów obowiązkowych, do tej pory to było 13 – wyjaśnia Martynowicz.

Zwraca uwagę, że dotyczy to poziomu podstawowego, na rozszerzeniu tych tekstów jest prawie 60. - To jest skrajnie nieodpowiedzialne. Da się z tych lektur wybrać takie pozycje, które są ważne i powinny zostać, ale jedną trzecią powinno się usunąć. To wygląda tak, jakbyśmy mieli uczniów z lat 80., którzy nie robią nic innego, tylko czytają książki. Młodzi ludzie po lekcjach chodzą na dodatkowe zajęcia, mają pasje, absorbuje ich świat mediów, tu wizja matury polega na tym, że uczeń tylko czyta lektury z polskiego – stwierdza Martynowicz.

Na egzaminie pisemnym dojdzie też dłuższe wypracowanie, Do tej pory trzeba było je napisać na minimum 250 słów, za dwa lata na minimum 400. Teraz maturzyści pisząc wypracowanie, mogą posiłkować się podanym tekstem, w 2023 roku dostaną jedynie temat – sami będą musieli wybrać dwie lektury i dwa konteksty, do których trzeba będzie się odwołać. - Wciąż nie otrzymujemy odpowiedzi na pytanie, np. czy ta praca ma być zwykłą rozprawką czy nie, bo jest też mowa o szkicu interpretacyjnym. Formuła jest niejasna - stwierdza Martynowicz i dodaje: - Nie jesteśmy jako nauczyciele i nauczycielki przygotowywani do tego, żeby poprowadzić uczniów.

Polonista do maturzystów i rodziców: trzeba się obudzić

Zmodyfikowana będzie też matura ustna. Za dwa lata maturzyści wylosują dwa pytania (do tej pory było jedno): pierwsze ma dotyczyć znajomości wybranej lektury, a drugie szerszych zagadnień związanych z literaturą, sztuką, albo językiem. I pulę tych pierwszych pytań, dotyczących lektur, już opublikowała Centralna Komisja Egzaminacyjna. Co ważne, nie są to pytania przykładowe. Na liście łącznie jest 280 zagadnień.

Dr Marcin Smolik, szef CKE, w rozmowie z RadioZET.pl tłumaczył, że prezentacja, która obowiązywała kilka lat temu, średnio się sprawdzała, bo maturzyści często nie przygotowywali jej samodzielnie. - Obecna formuła, czyli losowanie jednego zagadnienia też ma mankamenty. Pytania były tajne, ale i tak maturzyści przekazywali je sobie i mieliśmy do czynienia z wyciekami. Tu od razu są jawne, niczego nie udajemy, a maturzysta może iść z przekonaniem, że jeśli opracował lektury, to poradzi sobie na egzaminie - mówił dr Smolik.

W tym poloniści byli raczej zgodni i zmianę ustnego egzaminu odbierali na plus. - Podoba mi się to, że będzie wymagany element wiedzy na maturze ustnej, ale pytania są przeintelektualizowane, zbyt skomplikowane – zwraca uwagę Martynowiczu i podaje przykład: "Realizm, naturalizm, symbolizm - ich rola w ukazaniu klęski powstania styczniowego. Omów zagadnienie na podstawie opowiadania Stefana Żeromskiego >>Rozdziobią nas kruki i wrony<<. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst". - Na czym polega paradoks? Uczniowie mają 15 minut na przygotowanie się do dwóch pytań, potem mają pięć minut na realizację jednego pytania. Jak to zrobić, skoro pytanie jest tak rozległe? Chwilami te zagadnienia brzmią jak z egzaminu na studiach polonistycznych – mówi Martynowicz.

W petycji poloniści podają inny przykład: “Rola kostiumu historycznego w literaturze. Omów zagadnienie na podstawie Odprawy posłów greckich Jana Kochanowskiego. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst”. „Niektóre z wymagań (zarówno na maturę pisemną, jak i ustną) są niemożliwe do realizacji przez przeciętnych uczniów” - stwierdzają.

- Zadziwia mnie bierność rodziców i uczniów, zwłaszcza tych, którzy piszą nową maturę jako pierwsi. To jest ich matura i ich dzieci, trzeba się obudzić – podkreśla Martynowicz, dlatego też w petycji nauczyciele zwrócili się do rodziców przyszłych maturzystów, by sprawdzili, z czym przyjdzie mierzyć się ich dzieciom i by wsparli polonistów. List otwarty z apelem o zmniejszenie wymagań egzaminacyjnych na maturze z polskiego 2023 w poniedziałek nauczyciele przesłali do Ministerstwa Edukacji i Nauki i do CKE. Pod petycją podpisało się prawie 3 tys. osób.

Przypomnijmy, że według wcześniejszych zapowiedzi od 2023 roku miał obowiązywać też 30 proc. próg zdawalności na maturze rozszerzonej (teraz do takiego egzaminu trzeba podejść, ale nie ważny jest wynik). Ten pomysł przesunięto na 2025 rok, ale ze względu na pandemię i lekcje zdalne, które trwały przez ostatnie półtora roku, nie jest jeszcze pewny.

RadioZET.pl