Nauczycielka z podejrzeniem koronawirusa. 700 dzieci nie poszło do szkoły

26.02.2020 19:22
Szkoła w Mazańcowicach.
fot. Google Maps

700 dzieci z zespołu szkolno-przedszkolnego w Mazańcowicach w województwie śląskim nie poszło 26 lutego do szkoły. W placówce w poniedziałek uczyła kobieta, która wróciła z Rzymu z objawami paragrypowymi. Tego samego dnia zgłosiła się do bielskiego szpitala.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Nauczycielka z Mazańcowic, która wróciła z Rzymu, zgłosiła się w poniedziałek z objawami paragrypowymi do SOR-u bielskiego Szpitala Wojewódzkiego. Miała m.in. gorączkę i dolegliwości infekcyjne. W związku z podejrzeniem obecności koronawirusa została przewieziona do szpitala zakaźnego w Chorzowie.

Nie miała kontaktu z innymi pacjentami. Została natychmiast odizolowana w specjalnie do tego wyznaczonym pomieszczeniu w szpitalu

– informowała wówczas rzecznik placówki Anna Szafrańska. Kobieta zanim zgłosiła się do bielskiego szpitala, w poniedziałek prowadziła jeszcze lekcję w szkole w Mazańcowicach. 

Mazańcowice. Szkoła odwołała zajęcia 

Wójt Jasienicy Janusz Pierzyna poinformował, że w placówce uczy się około 700 dzieci. W środę przyszło do niej jedno dziecko. Szkoła była niedostępna dla osób spoza niej.

Czekamy na wyniki badań nauczycielki. Mają nadejść w środę. Jeśli okaże się, że to zwykłe przeziębienie, wówczas młodzież w czwartek wróci do szkoły. Jeśli wyniki nie dotrą w środę, to zajęcia będą zawieszone także jutro

Wójt Jasienicy Janusz Pierzyna

Dyrektor zespołu szkolno-przedszkolnego w Mazańcowicach w rozmowie z ''Dziennikiem Zachodnim'' podkreśliła, że zachowanie nauczycielki było nieodpowiedzialne. - Wczoraj była gorąca linia. Rodzice dzwonili dopytywali. Staram się nie robić atmosfery paniki, ale rodzice też są świadomi zagrożenia - czytają, słuchają informacje - dodała Agata Czauderna.  

Zobacz także

RadioZET.pl/Dziennik Zachodni/PAP