Małe dziecko oblało się wrzątkiem. "Szpital nie miał nic na poparzenia"

23.06.2019 13:19
Małe dziecko oblało się wrzątkiem. "Szpital nie miał nic na poparzenia"
fot. Pixabay.com

Półtoraroczny Antoś przypadkiem wylał na siebie wrzącą herbatę. Dla dziecka i rodziny był to jednak początek jego dramatu. Bliscy chłopczyka przekonują, że szpital nie udzielił Antosiowi właściwej pomocy. Dzieckiem zajęli się... przypadkowi ratownicy. Lekarz przyjmujący dziecko twierdzi, że robił co mógł, by ukrócić męki Antosia.

Wstrząsający reportaż Uwaga TVN. Dziennikarze pokazali jak może cierpieć małe dziecko, które oblało się wrzątkiem. Przez długi czas nie udzielono mu właściwej pomocy.

Antoś wpadł do kuchni „jak burza”. Gdy się odwróciłam oblał się wrzątkiem. Biegiem zaprowadziłam go do łazienki, udzieliłam pierwszej pomocy zimną wodą. Pobiegłyśmy z mamą do grójeckiego szpitala

Paulina Dąbrowska, mama Antosia

Chłopczyk wyglądał coraz gorzej. Z relacji matki wynika, że chirurg z początku... wyprosił rodzinę z gabinetu.

- Dopiero gdy Antoś zaczął krzyczeć zainteresował się nami. Powiedzieli, by nasmarować go maścią, obłożyć gazą.

Nie mieli nic na oparzenia. Jakąś piankę. A z oddziału przynieśli czopek przeciwbólowy

babcia Antosia

Pielęgniarka z oddziału dziecięcego poprosiła o wezwanie pogotowia, ale lekarz powiedział, że to za dużo kosztuje. Zdesperowana rodzina poprosiła o wezwanie ratowników na koszt prywatny. Nie było na to zgody.

Dzieckiem zajęli się... przypadkowo napotkani ratownicy z Góry Kalwarii. Ratownik podał morfinę. Założyli opatrunki żelowe. Z relacji bliskich wynika, że dopiero wtedy lekarz zainteresował się pomocą. 

 Dlaczego lekarz zbagatelizował obrażenia Antosia?

To nie było tak. Pacjent został źle przysłany. Próbowaliśmy założyć opatrunek, ale nie udało nam się. Dostał leki…

lekarz ze szpitala grójeckiego

- Czopek… Przy takim bólu jeśli pan uważa, że to jest lek to nie wiem… - rozkłada ręce ojciec Antosia.

- Zacząłem organizować transport, to państwo byliście już w jakiejś karetce. Robiłem co mogłem, tu mi się lała krew, tu dziecko płakało – odpiera zarzuty lekarz.

Dyrektor lecznicy zapewnił, że szpital nie ma nic do ukrycia. Szczegóły poznamy jednak po postępowaniu wyjaśniającym…

RadioZET.pl/Uwaga TVN