Zamknij

Mazury. Wypadł za burtę jachtu i utonął. 21-letni turysta nie miał kamizelki

26.08.2020 19:53
akcja ratunkowa na jeziorze Tałty
fot. Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe

Dramat na jeziorze Tałty. Utonął 21-letni żeglarz z Warszawy. Mężczyzna wypadł za burtę jachtu i zniknął pod wodą. 

Do wypadku doszło na jeziorze Tałty na wysokości Starych Sadów. Załoga wezwała na pomoc ratowników MOPR. Nurkowie odnaleźli ciało 21-latka po wielogodzinnych poszukiwaniach. Według policji żeglarz nie miał na sobie kamizelki ratunkowej. 

Z relacji rzecznika warmińsko-mazurskiej policji mł. asp. Tomasza Markowskiego wynika, że 21-latek, siedząc w trakcie żeglowania na burcie jachtu, wypadł do jeziora i zniknął pod wodą.

Mężczyzna nie miał na sobie kamizelki wypornościowej

- dodał.

Zobacz także

Tragedia na mazurskim jeziorze Tałty. Utonął 21-latek

Młody mężczyzna żeglował z pięcioma osobami. Razem z nimi zaginionego szukali przez kilka godzin strażacy z PSP wyposażeni w sonar i ochotnicy z OSP. Nurkowie odnaleźli ciało na głębokości 30 m. Okoliczności tragicznego zdarzenia będzie wyjaśniać mrągowska policja pod nadzorem prokuratora.

Według ratownika dyżurnego z MOPR w Giżycku Marka Banaszkiewicza w środę na mazurskich jeziorach panowały trudne warunki pogodowe. Wiał wiatr o sile 4 stopni Beauforta. "To są warunki dla osób, które naprawdę umieją pływać, a nie dla amatorów" - stwierdził.

Na obowiązkowym wyposażeniu łodzi pływającej po wodach śródlądowych muszą być koła ratunkowe, a także pasy lub kamizelki ratunkowe odpowiadające liczbie osób na pokładzie. Podczas żeglowania nie ma natomiast obowiązku ich noszenia.

Akcja ratunkowa na jeziorach prowadzona jest zawsze przez dwie godziny od przyjęcia zgłoszenia o zaginięciu lub wypadku. Potem, o ile zaginiony nie zostanie odnaleziony, zamienia się ona w akcję poszukiwawczą.

akcja ratunkowa na jeziorze Tałty
fot. Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe