Zamknij

Tragedia na Mazurach. Nie żyje 60-letni żeglarz. Dziecko ma zmiażdżone palce

21.07.2020 19:51
MOPR
fot. Grzegorz Kaminski/East News

Na Mazurach doszło do serii niebezpiecznych wypadków. Jeden z nich miał tragiczny finał. Dyżurny MOPR przekazał informację o śmierci 60-letniego żeglarza. 

Do serii wypadków losowych na mazurskich jeziorach doszło we wtorek. Na łodzi zacumowanej w odludnym, trudno dostępnym miejscu zasłabł, a następnie zmarł 60-letni mężczyzna. - Źle się czuł już poprzedniego dnia, dziś zasłał, doszło do zatrzymania krążenia. Niestety, nie udało się uratować tego pana - powiedział dyżurny MOPR Dariusz Luma.

Jak podał, rodzina, z którą żeglował mężczyzna, nie umiała wskazać, na którym jeziorze i gdzie się znajdują. - Łódź była zacumowana w miejscu, do którego trudno było dojechać, trudno było to miejsce zlokalizować - dodał dyżurny MOPR.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Warmia i Mazury dla aktywnych. 5 atrakcji, z których warto skorzystać

Wypadek na Mazurach

Na innym jachcie kobieta poślizgnęła się i doznała rozległego urazu głowy. Ratownicy MOPR wezwali do poszkodowanej śmigłowiec, który przetransportował ją do szpitala w Suwałkach.

Do kolejnego zdarzenia doszło na houseboacie, gdzie ok. 12-letni chłopiec dotkliwie przyciął drzwiami palce. Doszło prawdopodobnie do ich zmiażdżenia, chłopiec jest transportowany do szpitala w Biskupcu.

Zobacz także

We wtorek na jeziorach panowały dobre warunki żeglarskie, z powodu pogody nie odnotowano poważniejszych zdarzeń. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP