Zamknij
Zakłady Sandra w Aleksandrowie Łódzkim
Kobiety biorące udział w kursie szycia na maszynach Singer. Aleksandrów Łódzki, 1925 r.
fot: Muzeum w Aleksandrowie Łódzkim
KOLEBKA POLSKIEGO POŃCZOSZNICTWA

“Miasto tkaczy” było zbawieniem od bezrobocia

Maciej Walsek
Maciej Walasek Redaktor Radia Zet
13.01.2022 14:58

Załoga Sandry stanowiła rodzinę. Co sobota w czasie karnawału poszczególne wydziały organizowały zabawy, więc praktycznie każdy taki dzień był zajęty - wspomia Weronika, która w zakładzie pończoszniczym spędziła najlepsze lata życia.

Weronika (imię zmienione) pierwsze kroki w zawodzie zaczęła stawiać w wieku 14 lat. - W Sandrze zaczęłam pracować zaraz po ukończeniu szkoły podstawowej, czyli w 1965 roku. Wówczas uczęszczałam do zasadniczej szkoły przyzakładowej przy ZPP Sandra. Wtedy nauka trwała trzy lata i odbywała się w systemie: trzy dni nauk na zasadach teorii w szkole i dwa dni zajęć praktycznych przy maszynach w zakładzie - mówi.

Była jedną z tysięcy pracowników Zakładów Przemysłu Pończoszniczego Sandra, w którym zajmowano się głównie produkcją skarpet i rajstop. Obecnie 20-tysięczne miasto sąsiaduje z Łodzią, która w okresie przemysłowej świetności była nazywana "polskim Manchesterem". Aleksandrów jest uznawany za kolebkę polskiego przemysłu pończoszniczego, nazywane przez mieszkańców "miastem tkaczy", które obowiązuje do dziś. Zakłady Sandra były chlubą miasta.

Po ukończeniu szkoły zawodowej Weronika podjęła dalszą naukę w technikum dziewiarskim dla pracujących przy ZPP Sandra. Jednocześnie zaczęła pracować na maszynach łączarkach (maszyna szwalnicza przeznaczona do łączenia tkanin i dzianin - przyp. red.) w systemie 3-zmianowym.

- Po zdobyciu doświadczenia trafiłam na stanowisko brakarza. Moja praca polegała na kontroli wykonywanych produktów, czyli sprawdzałam, czy są one zgodne z warunkami technicznymi produkcji. Kolejnym etapem była praca w dziale wzornictwa i przygotowania produkcji, w której opracowywałam warunki techniczne produkowanych rzeczy.

Wielka rozbudowa Sandry

Z początku Weronika jako referent techniczny, została specjalistą technologiem. Wtedy odpowiadała za kontrolę nad prawidłowym procesem technologicznym, a także opracowywała dokumentację techniczno-technologiczną dla potrzeb rynku krajowego i produkcji eksportowej.

Na początku zakłady Sandry znajdowały się w różnych miejscach Aleksandrowa Łódzkiego. Dopiero w latach 70-tych rozpoczęła się modernizacja i rozbudowa, wobec której przystąpiono do budowy dużego budynku tzw. kombinatu przy ulicy Piotrkowskiej w Aleksandrowie. Wówczas zaczęto przenosić i komasować poszczególne małe oddziały dziewiarni i wykańczalni. Obok kombinatu wybudowano wydział teksturowni przędzy. Zaczęto również modernizować park maszynowy, wymieniając stare zużyte urządzenia na nowe, które były sprowadzane m.in. z Niemiec, Włoch, Anglii i Czechosłowacji.

Szyld zakładów Sandra i propagandowe plakaty, 1967 r.
fot. Witold Bryszewski/Muzeum w Aleksandrowie Łódzkim

Cały proces rozbudowy spowodował zwiększenie zatrudnienia. ZPP Sandra w swoim największym rozkwicie, który przypadł na lata 70-te, zatrudniał około 4000 pracowników. - To było zbawienie dla bezrobocia. W Sandrze pracowały całe rodziny, a także inne osoby z ościennych miejscowości - wspomina Weronika.

Pierwszy oddział dla kobiet w ciąży

W zakładach pracownikami w większości były kobiety. W związku z tym, w trosce o pracownice spodziewające się dziecka, zorganizowano specjalny oddział pracy chronionej dla kobiet w ciąży. - Głównie chodziło o to, żeby kobiety pracujące fizycznie przy maszynach, miały zapewnione bezpieczne warunki. Oddział zapewniał odpowiednią, lekką pracę dla ciężarnych z dala od maszyn, hałasu i pyłu, a także opiekę lekarską - opowiada Weronika.

Tego typu oddział pracy był pierwszym na terenie całej Polski. Warto dodać, że obok zakładu Sandry wybudowano także stołówkę pracowniczą, ośrodek zdrowia, żłobek i przedszkole zakładowe. Poza pracą w zakładzie Sandra dysponowała ośrodkami wypoczynkowymi w Morzyczynie i Pogorzelicy, dzięki którym pracownicy mogli skorzystać z tych miejsc na zasadzie wczasów pracowniczych.

Podczas pochodu 1 maja w Aleksandrowie Łódzkim, 1968 r.
fot. Witold Bryszewski/Muzeum w Aleksandrowie Łódzkim

- Były organizowane wyjazdy wczasowe i przewozy autokarem na miejsce i z powrotem. Dojazdy autokarami głównie odbywały się w nocy, ale nikt nie chciał spać. Ludzie śpiewali, rozmawiali, panowała rodzinna atmosfera. W czasie takich wyjazdów mogliśmy poznać ludzi, pracujących w innych zakładach. Ludzie byli niesamowicie zintegrowani, bawili się. Były organizowane wieczorki zapoznawcze i pożegnalne, a zawierane przyjaźnie były utrzymywane przez lata - wspomina Weronika.

Ludzie śpiewali, rozmawiali, panowała rodzinna atmosfera. W czasie takich wyjazdów mogliśmy poznać ludzi, pracujących w innych zakładach

Poza wyjazdami na wakacje pracownicy mogli skorzystać z "wypoczynku sobotnio-niedzielnego" w ośrodku Zofiówka, który znajdował się niedaleko Aleksandrowa Łódzkiego. Weronika opowiedziała też o licznych zabawach, organizowanych w zakładzie przez konkretne wydziały.

Kolekcja na mundial

- Załoga Sandry stanowiła rodzinę. Co sobota w czasie karnawału poszczególne wydziały organizowały zabawy, więc praktycznie każdy taki dzień był zajęty. O ile każdy wydział miał "swoją" imprezę, to każdy mógł się na nią zapisać.

Mimo że zakład zajmował się produkcją skarpet i rajstop, wytwarzano również produkty okolicznościowe m.in. kolekcje skarpet dla polskich piłkarzy na MŚ w Meksyku w 1986 roku czy skarpetki dla aktorów w filmie "Seksmisja".

Zakłady Sandra, 1967 r.
fot. Witold Bryszewski/Muzeum w Aleksandrowie Łódzkim

W latach 80-tych i 90-tych sytuacja ekonomiczna Sandry znacznie się pogorszyła. Było to spowodowane wydarzeniami politycznymi, drogimi kredytami i silną konkurencją sektora prywatnego, co doprowadziło do zredukowania zatrudnienia, sprzedaży ośrodków wczasowych i ostatecznie do upadku zakładów. Ostatecznie na początku XXI wieku likwidator ogłosił upadłość Sandry. 

Po upadku Sandry zostały wspomnienia, ale też infrastruktura. Budynek ośrodka zdrowia dalej pełni swoją funkcję. Znajduje się tam także Ośrodek Pomocy Społecznej. Stołówka pracownicza odstrasza wyglądem, ale pozostaje na sprzedaż. Z kolei przyzakładowe biura, które przez dłuższy czas stały puste, w pewnym momencie zostały wyremontowane. Część z nich została przekazana policji, gdzie mieści się lokalny komisariat, a resztę zmieniono na mieszkania komunalne. W przypadku oddziału dla kobiet w ciąży budynek po wielu latach został zburzony, a jego miejsce zajął blok mieszkaniowy.

Były główny budynek zakładów Sandra (stan obecny)
fot. Maciej Walasek

Jeśli chodzi o główny budynek zakładu, jest on wynajmowany przez jedną z firm produkującą opakowania. Na tym samym terenie znajduje się też ciepłownia i hurtownia przędzy. Weronika z zakładem pożegnała się w 1988 roku po 23 latach pracy. - Z Sandry odeszłam z jednego prostego powodu: dostałam inną propozycję pracy. Z uwagi, że pracowałam tam tak długo i chciałam się rozwijać, tamta oferta dała mi możliwość kolejnego doświadczenia i poznania nowych rzeczy.

- Jednak o pracy w zakładach Sandry nie mogę powiedzieć złego słowa. Mimo że panował PRL, wszyscy czuliśmy się jak rodzina, wszędzie było bardzo miło i sympatycznie. Nie tak, jak w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie w pracy ze sobą rywalizują i panuje tzw. wyścig szczurów. Nie mówię, że wszędzie tak jest, ale tamtejsza integracja była olbrzymia - zakończyła.

Maciej Walsek
Maciej Walasek

Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. Sportem pasjonuje się od dziecka. Od lat śledzący wydarzenia ze świata piłki nożnej, siatkówki, Formuły 1 i skoków narciarskich. Gdy tylko ma okazję, dzieli się sportowymi wydarzeniami z każdym, kogo napotka na swojej drodze. Uparcie wierzy w sukces polskich piłkarzy na mundialu i tytuł mistrza świata F1 dla Roberta Kubicy. Kiedy okazało się, że na karierę sportowca jest już za późno, postanowił, że zamiast medali, będzie dostarczał kibicom samych dobrych wiadomości o sukcesach polskich zawodników na Sport.radiozet.pl. Prywatnie miłośnik aktywnego spędzania wolnego czasu, podróży i dobrej muzyki.

Twitter: @maciej_walasek. E-mail: maciej.walasek@radiozet.pl.

C