Zamknij

Miażdżący sondaż dla PiS. "To przełomowy moment"

17.08.2022 13:15
Jarosław Kaczyński
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Aż 41 proc. wyborców PiS nie wierzy, że partia będzie dalej po wyborach u steru władzy - wynika z najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski. - Jesteśmy w momencie przełomowym, które rzadko zdarzają się w polskiej polityce, zwłaszcza jeśli chodzi o system partyjny – komentuje prof. Rafał Chwedoruk.

Ponad 30 proc. badanych uważa, że nawet jeśli PiS wygra zaplanowane na przyszły rok wybory parlamentarne, nie będzie w stanie utworzyć rządu - wynika z najnowszego sondażu United Survey dla Wirtualnej Polski. 48 proc. wyborców PiS jest przekonanych, że PiS wygra wybory parlamentarne i utworzy rząd. 28,3 proc. ankietowanych jest zdania, że wybory wygra opozycja. Jeszcze ciekawszy wydaje się wysoki - wynoszący aż 41 proc. - współczynnik wyborców partii rządzącej, według których PiS, nawet jeśli uzyska najlepszy wynik ze wszystkich, straci władzę.

Wyniki sondażu skomentował dla Wirtualnej Polski prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Jesteśmy w momencie przełomowym, które rzadko zdarzają się w polskiej polityce, zwłaszcza jeśli chodzi o system partyjny – powiedział politolog.

- To wszystko zaczęło się zmieniać począwszy od kwestii aborcji, która bardzo mocno uderzyła, wraz z innymi czynnikami, w notowania Prawa i Sprawiedliwości. Dochodzi do tego kontekst społeczno-ekonomiczny ostatnich kilku miesięcy, związany z kosztami życia itd. To wszystko dociera do wyborców PiS – dodał.

PiS traci poparcie

Zdaniem eksperta "wydarzenia związane z aborcją odcięły PiS od i tak niezbyt licznego grona wyborców, którzy popierali tę partię". - Natomiast kwestie społeczno-ekonomiczne uderzają w tych wyborców PiS, którzy doszlusowali do elektoratu, a którzy nie byli tradycyjnymi zwolennikami prawicy. Dołączyli oni m.in. nęceni programami ekonomicznymi i społecznymi tej partii - dodał.

- Oni pierwsi zaczynają wątpić. To wyborcy, którzy nie zawsze stawiają się przy urnach, których łatwo zdemobilizować, a trudno zmobilizować. Widząc niepewną przyszłość i czując rosnące koszty życia, przekładają to także na swoje prognozy polityczne. Skoro nam się żyje gorzej, innym też się żyje gorzej. Skoro my mamy obawy przed najbliższą przyszłością, to znaczy, że inni też mają. Oni pewnie nie zagłosują na PiS - zaznacza.

Jak zauważył profesor, PiS ma notowania na poziomie z 2015 roku, jednak wątpliwe jest by sytuacja się powtórzyła. - To się obecnie nie powtórzy, bez względu na to, jak opozycja będzie funkcjonowała na poziomie kampanii wyborczej. System jest bardzo stabilny. Przy bardzo wysokiej frekwencji wszystkie partie weszły do Sejmu w ostatnich wyborach (w 2015 roku do Sejmu nie weszła koalicja SLD, dając PiS samodzielną większość - red.). W sytuacji, w której PiS będzie liczyć na podobny zbieg okoliczności jak w 2015 roku, straciłby jeszcze dwa czy trzy procent ze swojego elektoratu, spadłby do poziomu 34-36 proc., w zasadzie wybory mogłyby się nie odbywać - powiedział profesor.

W ocenie politologa "PiS nawet w formule rządu mniejszościowego nie miałby żadnej możliwości sprawowania rządów". - O to toczy się gra w polskiej polityce, dlatego kampania wyborcza trwa właśnie teraz, a nie przed wyborami - dodaje ekspert.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

C