Michał Tusk: Nie wiem, dlaczego zostałem wezwany przed komisję

Redakcja
21.06.2017 12:08
Michał Tusk: Nie wiem, dlaczego zostałem wezwany przed komisję
fot. Agencja Gazeta

Michał Tusk z pomocą pełnomocnika mec. Romana Giertycha odpowiada na pytania komisji śledczej ws. afery Amber Gold. Przesłuchiwany potwierdził, że od marca 2012 r. łączyła go umowa z OLT Express (linie należące do Amber Gold) i „nie wie dlaczego” został wezwany przed komisję. Małgorzata Wasserman pytała przesłuchiwanego o stenogramy rozmów i nieoficjalne informacje, których Tusk udzielał współpracownikom.

Od godz. 10 Michał Tusk odpowiadał na pytania komisji śledczej. Już na początku powiedział, że nie zna powodu, dla którego został wezwany. Przesłuchiwany potwierdził, że pracował na lotnisku i dla linii OLT Express od marca 2012 roku. – Osiem godzin pracowałem na lotnisku w Gdańsku, początkowo w godzinach 8-16. Z OLT Express odbywała się współpraca na zasadzie analitycznej, nie była określona czasowo – mówił.

Podpisywał się "Józef Bąk"

Korespondencja Michała Tuska z liniami OLT Express odbywała się ze skrzynki mailowej nazwanej „Józef Bąk”. Spytany, dlaczego wymieniał maile z tego adresu, mówił, że założył go jeszcze w liceum i nie widział powodów, aby zakładać nowy adres. – Przez okres współpracy z OLT Express nazwa mojej skrzynki mailowej nie była problemem – komentował.

Ojciec mi nie doradzał

Michał Tusk twierdził, że ojciec nie doradzał mu w sprawie podjęcia pracy w OLT Express. – Nie pamiętam, żebym rozmawiał o podjęciu współpracy z OLT Express z ojcem Donaldem Tuskiem. Na pewno nie było jakichś rad. Rozmawiałem z nim, że zamierzam podjąć prace na lotnisku w Gdańsku i będę musiał zrezygnować z pracy w "Gazecie Wyborczej". Ojciec był rozczarowany, że nie będę dłużej dziennikarzem – mówił.

Stenogramy rozmów Michała Tuska

Małgorzata Wasserman przeczytała Tuskowi stenogramy kilku rozmów telefonicznych, które nie miały charakteru formalnego. – Jest oczywiste, że jako pracownik portu lotniczego mogłem przekazywać różne materiały wszystkim liniom lotniczym, w tym OLT Express, ale nigdy nie były to informacje, które nie powinny zostać przekazane – tłumaczył przesłuchiwany. – Niektóre dane, którymi dysponowałem będąc dziennikarzem - np. z firm handlingowych - mogłem uzyskać nieoficjalnie – dodał.

RadioZET.pl/strz