Zamknij

Władze Mielna reagują na seks na plaży. "Rozluźniło się społeczeństwo"

22.07.2021 17:29
plaża w Mielnie
fot. Agnieszka Torba/East News/Twitter.com

Seks na plaży w Mielnie wywołał oburzenie wśród plażowiczów. Teraz wątpliwą reklamę dla miasta komentuje rzeczniczka Urzędu Miejskiego Mirosława Diwyk-Koza. - Bolą te obskurne filmy. Markę miejsca buduje się latami — mówiła w rozmowie z Polsatem.

Seksnagranie dokumentujące igraszki na plaży w Mielnie raczej nie przysłuży się miastu. Ubolewa nad tym rzeczniczka Urzędu Miejskiego Mirosława Diwyk-Koza. - Ten film trafił do mediów społecznościowych i wywołał aferę, wręcz seksaferę, nieadekwatną do sytuacji. Na nasze nieszczęście — na naszej plaży — powiedziała w rozmowie z polsatnews.pl

Na wideo widać, jak para plażowiczów, najwyraźniej w stanie dużego upojenia alkoholowego, uprawia seks w Mielnie. W biały dzień, otoczona przez zszokowanych turystów. Bezwstydni kochankowie zostają w końcu upomniani przez mężczyznę, który decyduje na "wymierzenie sprawiedliwości" klapkiem. Na końcu widać, jak sprawca zamieszania wstaje i chwiejnym odchodzi w nieznanym kierunku. 

Seksafera na plaży w Mielnie. Władze miasta reagują 

Mielno przez lata zyskało opinię miejscowości słynącej z imprez, nazywane było nawet "polską Ibizą". Z tym niechlubnym przydomkiem nie zgadza się burmistrz miasta Olga Roszak-Pezała, która uważa, że incydent, do jakiego doszło ostatnio, nie może zaprzepaścić ogromnej pracy wielu ludzi. - Nie zgadzamy się z określeniem "polska Ibiza" - nie lubimy tej nazwy, to nie jest nasza dewiza. Od 20 lat zmieniamy i zmieniliśmy nasz wizerunek — mówiła Polsatowi. Jak dodała, napływ turystów jest dużym wyzwaniem dla służb i samorządu.

Promocja dla miasta jest wątpliwa. Mirosława Diwyk-Koza ubolewa jednak, że telefon w urzędzie rozdzwonił się dopiero wtedy, kiedy media poinformowały o nieprzyzwoitych ekscesach na plaży. [...] Tydzień wcześniej otwieraliśmy ogromny projekt "Przystań Kultura" i telefonów nie było za wiele. Po tym, jak opublikowano nagranie, telefon rozgrzał się do czerwoności. Nie tak wyobrażam sobie pracę dziennikarza — dla regionu, kraju, turystyki. Szczególnie po czasach lockdownów — kiedy turystyka powinna wreszcie wstawać z kolan — zaznaczyła.

Podkreśliła jednak, że zarówno ona, jak i pani burmistrz nie chciały komentować tego, co zaszło. - Jakby miała komentować to, co się dzieje w gminie Mielno w czasie sezonu, to by nic nie robiła, tylko komentowała. Czemu mamy się odnosić do głupoty pod wpływem alkoholu? - kontynuowała.

"Clue problemu jest alkohol"

Po tym, jak nagranie ujrzało światło dzienne, odbyło się spotkanie władz miasta z policją i strażą miejską, na której temat filmu był "niechlubnie wałkowany". Zdaniem rzeczniczki magistratu służby zachowały się prawidłowo. - Sprawa została rozwiązana — nietrzeźwy trafił na posterunek i wyciągnięto konsekwencje zgodnie z popełnionymi wykroczeniami - powiedziała. Przyznała, że teraz kontroli na plażach będzie więcej.

Dodała, że jest zdziwiona takim zachowaniem turystów. W jej ocenie problemem jest alkohol, który turyści spożywają w nadmiernych ilościach. - To jest clue problemu - utonięcia w weekend, ten nieszczęsny film. Po lockdownie rozluźniło się społeczeństwo — niepokoi nas, że głównie w spożywaniu alkoholu. Za dużo osób nadużywa go na plaży, dzieją się nieprzewidziane rzeczy. Pijane osoby wchodzą  do wody i kończy się to tragediami — media powinny to nagłaśniać — stwierdziła Diwyk-Koza, cytowana przez polsatnews.pl.

Rzeczniczka dodała, że przykro jej, że "jeden film potrafi zniszczyć pracę mnóstwa ludzi". Jak mówiła, Mielno "prowadzi wiele inicjatyw proekologicznych, prospołecznych - pionierskich w województwie". - Bolą te obskurne filmy. Markę miejsca buduje się latami — podsumowała.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/Polsatnews.pl