Miłosz S. miał dwa inne escape roomy. Wyniki kontroli porażają

Redakcja
21.01.2019 16:58
Miłosz S.
fot. PAP

W kolejnych escape roomach zarządzanych przez Miłosza S. wykryto szereg nieprawidłowości. Chodzi m.in. o placówkę w Poznaniu - podaje Onet.

Chcesz śledzić takie informacje? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Miłosz S., któremu Prokuratura Okręgowa w Koszalinie postawiła zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu osób, które w nim zginęły, poinformował śledczych, że podstawą jego utrzymania było prowadzenie obsługi escape roomów na zlecenie osób trzecich. 

Jak nieoficjalnie dowiedziała się wówczas Polska Agencja Prasowa, mężczyzna prowadził kilka podobnych lokali w różnych miastach kraju. 

Z najnowszych informacji Onetu wynika, że dwa escape roomy obsługiwane przez Miłosza S. znajdowały się w Kaliszu oraz w Poznaniu. W obu tych miejscach stwierdzono nieprawidłowości. Escape room w Kaliszu został zamknięty z powodu licznych uchybień. W poznańskim lokalu straż pożarna stwierdziła nieprawidłowości polegające na braku oznakowania drogi ewakuacyjnej.

Pożar escape roomu w Koszalinie 

Escape room w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88, w którym zginęło pięć 15-latek, prowadziła babcia Miłosza S. To na nią zarejestrowana została działalność gospodarcza, jednak, według ustaleń prokuratury, to podejrzany faktycznie ją wykonywał. Zajmował się obsługą i organizacją escape roomu. Miłosz S. jest jedyną osobą, która w sprawie pożaru escape roomu w Koszalinie usłyszała zarzut i decyzją sądu została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Śledztwo jest w toku.

Zobacz także

Do tragicznych wydarzeń doszło 4 stycznia. W escape roomie w Koszalinie zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic klasy 3d Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18.

Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna został poparzony, nie otworzył dziewczętom drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. 10 stycznia odbył się ich pogrzeb. Spoczęły obok siebie na cmentarzu komunalnym w Koszalinie

RadioZET.pl/Onet/DG