Ardanowski w Radiu ZET o ew. dymisji po tzw. aferze mięsnej: nie widzę związku

Mikołaj Pietraszewski
08.02.2019 10:20
Ardanowski
fot. PAP

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski skomentował w Radiu ZET kontrole unijnych inspektorów w polskich ubojniach. „Cieszę się, że w ogóle przyjechali. To jest trochę rutynowa kontrola” – mówi gość Beaty Lubeckiej. Zapewnia przy tym: „Przez te dni niczego nie sygnalizują, żeby coś dramatycznego zostało przez nich dostrzeżone. A byli wszędzie”. Zapowiedział również, że będzie wyjaśniać z weterynarzami, dlaczego system powiadamiania o niebezpiecznej żywności został uruchomiony 15 dni po powiadomieniu policji o aferze.

Jan Krzysztof Ardanowski mówi, że obecność unijnych inspektorów to „trochę rutynowa kontrola”. „Ale cieszę się, że są, żebym się upewnił, że procedury polskiej weterynarii są takie same, jak w innych krajach. Że nie odbiegają od standardów. Żeby ci inspektorzy, jeśli coś dostrzegą, również to przedstawili po to, żebym mógł to też korygować” – dodaje w Gościu Radia ZET.

Ile przeprowadzono kontroli w ubojniach?

Ile kontroli do tej pory przeprowadzono? „1300 ubojni jest kontrolowanych. Większość została skontrolowana. To nie jest jak strzelenie palcami, jednego dnia nie da się skontrolować. Wszystkie są kontrolowane, żadna nie zostanie opuszczona. Również te, które mają ubój mieszany, zarówno bydlęcy, jak i trzody chlewnej”. Dodaje, że skażone mięso trafiło do dwóch zakładów rozbioru w Polsce: „Lekarz weterynarii informuje o tym Unię Europejską. To, do jakich hurtowni trafiło, nie jestem w stanie powiedzieć”.

Minister rolnictwa zauważa, że pierwsze działania dotyczące ubojni w Kalinowie zostały podjęte jeszcze tej samej nocy, kiedy wpłynęło zgłoszenie na policję. „Została natychmiast wstrzymana produkcja w zakładzie. Zostały dobite krowy, które tam jeszcze żyły, które zostały porzucone. Zostało wycofane mięso, zamknięty zakład…” – wymienia.

Przeczytaj i obejrzyj całą rozmowę z Janem Krzysztofem Ardanowskim na RadioZET.pl!

– Ale dlaczego dopiero 29. został uruchomiony ten system alarmowy i w dodatku na wniosek KE? – pyta swojego gościa Beata Lubecka. Jan Krzysztof Ardanowski odpowiada: „Ja to wyjaśniam zresztą z weterynarzami. Natomiast tak jak mi wytłumaczyli, system RASFF uruchamia się wtedy, kiedy ma pani dokumenty, gdzie to mięso dalej trafiało. I dopiero wtedy poprzez listy przewozowe ustala się, że z zakładu trafiło do zakładu rozbioru mięsa. Z zakładu rozbioru mięsa trafiło do iluś hurtowni czy do iluś firm. I prawdopodobnie mogą jeszcze się pojawić następne adresy, gdzie to mięso trafiło”.

– Zastanawiam się, czy informacja dotycząca RASFF-u nie powinna być wtedy, kiedy był zakład kontrolowany. Natomiast wstrzymano produkcję i wycofano mięso. Nota bene, przebadano to mięso i mięso było bezpieczne – dodaje minister rolnictwa w Gościu Radia ZET.

Ardanowski o ewentualnej dymisji bądź ultimatum premiera?

W trakcie rozmowy padło też pytanie od słuchaczki: „Kiedy pan się poda do dymisji?”. „Nie widzę związku. Jeśli nie będę w stanie realizować programu rolnego PiS, którego jestem współautorem. Jeśli bym zauważył, że nie mam wsparcia ze strony premiera, to sam się podam do dymisji” – odpowiada minister.

Czy premier postawił ministrowi ultimatum, że trzeba ugasić pożar związany z polskimi ubojniami? Jan Krzysztof Ardanowski odpowiada: „Nie, premier mówi tak: »sprawdź, czy nie ma tutaj jakichś patologii, co ewentualnie poprawić, wyciągając wnioski z tego przypadku«. Przez wiele lat poza przypadkami z czasów jeszcze ministra Sawickiego, soli wypadowej, jakiegoś fałszowania mięsa w zakładzie w powiecie świeckim w Kujawsko-Pomorskiem, nic się nie działo. Więc nie było sygnału, że nagle to wszystko źle działa. Teraz, skoro się pojawił sygnał, który został bardzo radykalnie przecięty... Ci, którzy do tego przyczynili się, poniosą kary, i to bardzo ostre. Natomiast premier mówi: »Zastanów się, może trzeba z tego wyciągnąć wnioski i zmienić system nadzoru« – i zmieniamy system nadzoru”.

RadioZET.pl/MP